Aliaa El Mahdi, dwudziestoletnia studentka z Egiptu zamieściła na blogu kilka swoich nagich zdjęć. Jak każdy szanujący się bloger zajrzałem tam, bo my blogerzy wspieramy się, podbijając sobie statystyki zaglądaniem na strony sióstr i braci blogujących. W prawej kolumnie jej bloga wisi licznik wejść na stronę i – bo warto to zobaczyć – licznik kręci się bez przerwy. Jedno wejście na sekundę, tak mniej więcej prezentuje się oglądalność strony. Teraz kiedy to piszę ma 3 842 380 wejść, jak skończę pisać wzrośnie pewnie mniej więcej o 3600 odsłon.
Zdjęcia Aliaa wywołały ponoć ogromny szum medialny w krajach arabskich. Tysiące ludzi grozi jej, a niektórzy nawet straszą śmiercią. W odpowiedzi na atak na egipską blogerkę, kilkadziesiąt izraelskich kobiet postanowiło sfotografować się nago, popierając w ten sposób Egipcjankę. Zdjęcie zrobiono w pomieszczeniu i widnieje tam między innymi napis: „W hołdzie Aliaa El Mahdi – siostry z Izraela”. Wspominam to akurat hasło (bo na innym transparencie można przeczytać ,,Miłość bez granic”), bo jak wspomniałem my blogerzy mamy silnie rozwiniętą blogerską współodpowiedzialność za losy świata, kraju, województwa, powiatu i nawet gminy. Więc – od razu zaznaczam – gdyby ktoś w okolicy również na swoim blogu zamieścił swoje nagie fotografie przeciwko – bo nagie zdjęcia Aliaa El Mahdi mają wymiar polityczny, nie erotyczny broń boże – przeciwko np. polityce którejś z sąsiednich gmin, to – tak podejrzewam – może liczyć co najmniej na Izraelki, że w geście poparcia rozbiorą się i podpiszą: siostry z Izraela (w tej chwili wejść na bloga Aliaa jest 3843440 – wzrosło o 1060).
W języku polskim jest taki związek frazeologiczny ,,naga prawda”, innymi słowy mówimy naga prawda, myślimy bez ozdobników. Naga prawda Aliaa jest polityczna bez dwóch zdań, chociaż jej wydźwięk ma pewnie niejedną twarz. Ostatecznie zawsze znajdzie się w tej liczbie 3 845 619 (to obecny stan licznika) co najmniej jeden milion użytkowników, który zagląda na bloga nie z powodów politycznych a zupełnie innych.
Zdjęcia Aliaa El Mahdi, to – jak tłumaczy na facebooku – ,, „krzyk przeciwko społeczeństwu przemocy, rasizmu, seksizmu, seksualnego molestowania i hipokryzji”. Być może po namyśle dodała ten komentarz na fejsie, bo nie była pewna, czy przesłanie zostanie poprawnie odczytane. Otóż jest to dla mnie w dzisiejszych czasach wydarzenie istotne. Pomimo tego, że prawda jaka jest każdy widzi, potrzebuje jednak ozdobników, sama, na takim np. zdjęciu nie może liczyć, że zostanie poprawnie odczytana, potrzebuje jednak dodatkowego komentarza, ozdobnika w postaci – w tym przypadku – słowa pisanego. Stąd – to już końcówka – prawda wcale nie jest naga, że niby niewymagająca ozdobników, omówień i komentarzy – otóż wymaga, wręcz domaga się i dopiero wtedy nabiera odpowiedniej barwy, uprawomocnia się. Sama prawda bez komentarza wydaje się dzisiaj w dobie nieustannej, informacyjnej burzy, jedynie pretensjonalną pozą.
Stąd wynika, że nie ważne czy ktoś przed aparatem fotograficznym rozbiera się czy przeciwnie – stoi ubrany od stóp po głowę, ważny jest komentarz, który dla samej tzw. nagiej prawdy jest niewygodny, bo pełni rolę listka figowego.
ps. ostatecznie licznik na koniec wybił 3 850 420.
Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)