Lądowanie Baracka Obamy na rynku we Wschowie, czyli Michał złotousty

Wiemy wszystko o wszystkim
ale nikt nas nie pyta o zdanie.
Mamy plany na przyszłość,
trochę zbyt poważne miny,
wszystkim wkoło źle życzymy
(Cool Kids Of Death, Wiemy wszystko z albumu Plan Ewakuacji, którego z przyjemnością słuchałem, produkując tzw. kolejny wpis na blogu)

W poprzednim tygodniu ruszyliśmy z długo przygotowanym projektem ,,Informacje zw.pl”. Do obejrzenia są na stronie pod działem Echo powiatu. Dzisiaj Łukasz nagrywał materiał z Natalią, jutro efekty powinny pojawić się na stronie. Plan jest taki, że co środę informacje, czyli skrót tego, co wydarzyło się do tej pory i zapowiedzi imprez weekendowych.

Jak w każdej redakcji (takie mam podejrzenie, bo poza portalem bezkresu, który przez jakiś czas współtworzyłem, nie miałem okazji pracować w żadnej redakcji, znaczy taki naturszczyk ze mnie) po tym jak pojawiły się pierwsze informacje, omówiliśmy sobie efekty naszej pracy.

Oczywiście nie będę zdradzał szczegółów, bo szczegóły redakcji zw.pl, to rzecz święta, ale o jednym głosie muszę wspomnieć i będzie to głos Michała. Musi to być zresztą głos Michała, bo zamilkł na swoim redakcyjnym blogu (chociaż obiecał mi, że jutro pojawi się nowy wpis) i gdyby jeszcze teraz, przy uwagach na temat naszego nowego projektu, miałbym pominąć wypowiedź Michała, to można by mieć wrażenie, że Michał, który na co dzień zajmuje się informacjami sportowymi, buduje drogi na Euro 2012. A skądinąd wiem, że przecież nie buduje.

Otóż Michał wyznał, że kiedy usłyszał po raz pierwszy dżingiel, który towarzyszy informacjom, miał wrażenie, że za chwilę dowie się o lądowaniu Baracka Obamy na rynku we Wschowie, więc wsłuchiwał się bardzo uważnie w treść informacji i – przyznał to całej zgromadzonej gawiedzi – okazało się, że Barack Obama jednak nie wylądował. Mało tego, nie tylko, że nie wylądował, to nawet nie zamierzał, nie miał w planach. W ogóle pominęliśmy Baracka Obamę w informacjach, a wszystko wskazywało na to, że pomijać nie zamierzamy.

W pierwszym odruchu pomyślałem, że Michał ma żal do Obamy za absencję w naszych informacjach, ale nie, Michał miał żal do nas za to, że dżingiel jest niestosowny do treści informacji i jeżeli Obama wyląduje na rynku we Wschowie, to ten dżingiel nada się i bądźmy gotowi na użycie go w każdej chwili, niż mielibyśmy dzisiaj marnować takie donośne tło muzyczne dla informacji, które z lądowaniem Baracka Obamy nie mogą się równać. Z lądowaniem na rynku we Wschowie dodam dla jasności.

Dżingiel jest oczywiście sprawą otwartą. Uczymy się, przyglądamy, zastanawiamy – dżingiel nie zając, znajdziemy inny. Ale uwaga Michała niesie jeszcze inne konsekwencje. Tworząc lokalne media, z natury, przyglądamy się/obserwujemy media ogólnopolskie (lokalne oczywiście też: Elkę, Panoramę leszczyńską, od święta Master – nie mówię, że nie) i czasami powstaje taki zator niepotrzebny – skoro wszyscy idą w jednym kierunku (jedni oczywiście szybciej, drudzy wolniej, jedni błyskotliwie, inni topornie), to dlaczego mielibyśmy zmieniać formułę. Uczyć się trzeba od najlepszych. Przy pewnych projektach nie kombinować itd. Ale uwaga Michała (ależ ja dzisiaj o tym Michale, jutro za to o sobie, muszę to jakoś odchorować) ten zator w nas usunęła, ze się tak wyrażę. Będą informacje, co środę oczywiście, ale formułę będziemy zmieniać. Może jeszcze nie w jutrzejszym wydaniu, chociaż jeden nowy element pojawi się, który moim zdaniem trochę przełamie powagę wpisaną w formułę lokalnych informacji; ale w kolejnych, następnych powinniśmy dorabiać się własnego stylu.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz