Panuje w obiegu taka potoczna opinia o polityce, która uparcie mówi, że polityka jest brudna. Mówi się tak lub myśli, kiedy np. rozdaje się posady z klucza politycznego. Jak się rozdaje posady z klucza politycznego, to rzecz zrozumiała, nie jest to posada w jakiejś prywatnej firmie, ale państwowej. We Wschowie takich firm zbyt wiele nie ma: Urząd Miasta, Powiat i jednostki im podległe. To w sumie prawie monopoliści na rynku wschowskim jeżeli chodzi o miejsca pracy. Więc – prawdopodobnie – gdyby komuś przyszło na myśl, że lokalna polityka jest brudna, mógłby wysunąć między innymi taki argument: brudna, bo mówi się o jedno, a robi co innego. Innymi słowy polityka byłaby brudna, ponieważ wewnętrznie jest niespójna.
Ale – cóż – polityka w potocznej opinii nawet jeżeli jest niespójna, ba! wewnętrznie rozdarta, to przecież nie od dzisiaj. I – gdyby założyć – że kogoś to oburza, jej emanacje, świetlne efekty, galaktyczne decyzje, to – skoro wiadomo o tym od założenia świata, o politycznych nieczystościach – ten kto się oburza, jeżeli się oburza, musiałby być równie galaktycznie i nieziemsko naiwny. A jeżeli jest naiwny, to znaczy, że politykiem nie jest. No chyba, że idealistą, co na jedno wychodzi.
Otóż – gdyby założyć, że idealista lub postać naiwna, chciałaby tę brudną politykę zmienić, to jak miałaby tego dokonać? Czy może pójść na wybory powinna? Partię założyć? Jakąś strategię opracować w domowym zaciszu? Czy coś innego może?
Prawdę mówiąc – trudno powiedzieć. Jedno jest pewne – trzeba zaakceptować dynamikę polityki, jej konstytucję, ambiwalencje i dziury w płucach (nie mylić z dziurami w drogach), ale przede wszystkim trzeba mieć w sobie jedną, ważną predyspozycję – być przewidywalnym. Przynajmniej sprawiać takie wrażenie. I wtedy, jeżeli nie zapomniało się po co się do polityki człowiek wepchał, wtedy – jeżeli – przypomni sobie te ideały i inne konwulsje naiwne, wtedy tak, wtedy może – kto wie – zaczaić się gdzieś w ciemnej ulicy i na jakiś umówiony wcześniej znak dać sygnał do zmian. Ale – żeby to nam nie umknęło – najpierw trzeba do tej polityki się dostać, a żeby tam się dostać, to trzeba chcąc nie chcąc przekonać wyborców. I najczęściej nie można oprzeć się tylko na rodzinie, bo rodzina, to nie wyborcy, tylko – jak sama nazwa wskazuje – najbliżsi.
Dlatego – myśląc dzisiaj o polityce – chodziła za mną piosenka Łony i Webera Patrz szerzej i tę piosenkę dedykuję wszystkim, którzy myślą nie wiadomo co, a tu nie ma co myśleć tylko – jak mówił jakiś wybitny polityk – trzeba z kurami kłaść się spać i z kurami wstawać. Albo może to nie był wybitny polityk, tylko ktoś inny? No nieważne zresztą. Nic nie jest zresztą ważne, tylko – jak mówił inny wybitny polityk – miłość jest ważna. Albo pieniądze? Czy zdrowie raczej… tak, ta trójca: zdrowie, miłość i pieniądze. Albo… może… jeszcze, hmm, coś jeszcze by się znalazło, na pewno, na przykład kawa z rana czy herbata – co kto lubi. Taki widok np., że z jednej strony filiżanka kawy, a z drugiej herbaty i też filiżanka. Albo…
Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)