Wtedy do dupy jest taka treść

Jeżeli bloger, opisujący lokalne sprawy, chociaż raz w życiu nie zostanie pozwany przez kogoś za naruszenie czyichś dóbr, jeżeli taki bloger zakończy swój żywot z brakiem chociaż jednego pozwu na swoim koncie, to dupa jest a nie bloger. Wtedy nie warto było takiemu blogerowi w świat blogosfery wyruszać.

Jeżeli gmina chociaż raz w swoim tzw. gminnym życiu nie pozwie blogera, za to, że ją (gminę) lży bloger, pluje na jej gminne oblicze, hańbi jej (gminy) dobre imię i nie przepisuje starannie z jej (gminnej) oficjalnej strony treści rozmaitych, to dupa nie gmina. Wtedy nie warto było gminie nawet swojej oficjalnej strony internetowej przed światem upubliczniać.

Jeżeli treść bloga nie jest przedmiotem lektury, a potem dyskusji w kawiarniach, pubach, szkołach i urzędach, a jedynie wisi taka treść, a czytana jest od niechcenia lub z przyzwyczajenia, wtedy do dupy jest taka treść. Lepiej, żeby nigdy spod klawiatury się nie wywinęła lub żeby serwer na której taka treść zawiśnie rozpadł się na cztery strony świata.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz