Polityczny gen Matuzalema

Michał Ogórek w piątkowej Wyborczej przypomina biblijną postać Matuzalema, podejrzewając koalicję rządzącą o szczególna miętę do tej postaci. Ostatecznie Matuzalem według starotestamentowych doniesień żył 969 lat. Niechby koalicja rządząca przeżyła połowę z tego, to i tak wynik budziłby podziw.

Niewątpliwie podobne ambicje przejawia urzędujący burmistrz i jego otoczenie. Rządzić jak najdłużej, zawiązując koalicję z kimś, kto zapewni długowieczność. Nie zrozumieli intencji radni SOS, być może zrozumieją inni. Naukowcy dowodzą, że długowieczność nie jest jedynie zależna od zdrowego trybu życia, ale od odpowiednich wariantów genów. I te nazwano genami Matuzalema. Co ważne, dzięki temu odkryciu wiadomo dzisiaj, że posiadając odpowiednie geny można prowadzić niezdrowy tryb życia a i tak dożyje się setki, a nawet setki +. Naukowcy dowodzą, że istnieje około 150 genetycznych wariantów, które gwarantują 100 lub nawet 150 lat życia.

W polityce jest podobnie. W lokalnej szczególnie. Nie wystarczy być gołębiem, bo to nie daje gwarancji kolejnego zwycięstwa w wyborach samorządowych. W polityce trzeba szukać koalicyjnych możliwości. W nauce jest ich 150, we Wschowie raptem trzy, co nie zmienia faktu, że umiejętny dobór zagwarantuje sukces.

Dlatego myli się Frakcja Wyrzutowa, sądząc, że dwunasta szabelka Przemysława Kuchcickiego zapewni błogi sen burmistrza. Nie tylko na spokoju w radzie zależy ekipie rządzącej, ale również na społecznym poparciu. A jakie społeczne poparcie gwarantuje dzisiaj radny Kuchcicki? Żadne. Nie reprezentuje już dzisiaj ani SOS (przestał publikować w NWS), ani żadnego innego środowiska. Reprezentuje jedynie siebie, a to trochę za mało. Chociaż mechanizm pozyskania radnego i wynikające z tego konsekwencje, to sygnał, że gołąb przeistacza się w jastrzębia (patrz poniedziałkową rozmowę Elki). Nie chciałby się przeistaczać, ale poniekąd nie ma na to wpływu.

Dookoła nikt nie przebiera w środkach, więc ratusz tam gdzie może eliminuje adwersarzy. Z jednej strony wydaje się ten gest małostkowy, z drugiej zdradza i kierunek działania i piętę achillesową rządzących. Jedna szabelka więcej, która nikogo nie reprezentuje to marny wynik, ale ostatecznie urząd II wiceburmistrza lub sekretarza gminy czeka i może skusić kogoś, kto reprezentował będzie dużo większe spektrum. Ale – paradoksalnie – tym stanowiskiem może również grać i tzw. opozycja. Choćby dlatego, że znany jest ewentualny scenariusz działania rządzących. To tak jakby na wojnie, przechwycono strategiczne plany wroga.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz