Historyczna decyzja, czyli ożywianie trupa

To historyczna decyzja – mówi w oświadczeniu Krzysztof Grabka, powołując na urząd II zastępcę burmistrza – Stanisława Kowalczyka. Byłaby to historyczna decyzja, może nawet wiekopomna, gdyby Stanisław Kowalczyk reprezentował aktywne środowisko ludzi, które w ostatnich kilku latach wykonało jakąś społeczną, wymierną pracę w opozycji do tego, co oferuje miasto. Ale, że nic takiego to środowisko w ostatnim czasie nie zrobiło – decyzja traci na wartości historycznej. Jest raczej dowodem porażki burmistrza, któremu nie udało się porozumieć z aktywnymi, opozycyjnymi środowiskami w gminie.

Zresztą trudno tutaj mówić o jakimś środowisku. Bo – jednak – na tak małą gminę środowisk tutaj jak na lekarstwo, ale – pomijając dywagacje środowiskowe – jedno jest pewne – ,,zwyczajni razem” od lat nie reprezentują w gminie żadnej, konkretnej wartości. Rzekome pojednanie jest raczej ożywieniem trupa w szafie, rozbudzeniem jakiejś niesprecyzowanej grupy ludzi, którzy najlepsze lata mają już za sobą. Wybory na burmistrza wyraźnie to pokazały. I pierwsze decyzje burmistrza po wyborach również. Odwołanie dyrektora DK, propozycja dla Miłosza Czopka, rozmowy z tzw. środowiskami, które były i są do dzisiaj krytyczne wobec władzy w ratuszu, to wszystko wynikało ze zrozumienia skąd płynie największe zagrożenie. Tego zagrożenia burmistrzowi nie udało się w efekcie wyeliminować. Aktywne, opozycyjne środowiska w gminie pozostały na swoich miejscach. Trochę – owszem – nadwerężone, ale zapewne się otrząsną i będą dalej wytykać miastu błędy, niedociągnięcia, słabe punkty itd.

To rzekome historyczne pojednanie wygląda tak, jakby do grupy literatów zaprosić grafomanów i obwieszczać wszem i wobec, że od teraz nasza grupa literacka zyskała na sile, wyrazistości i dzięki temu miasto/gmina zyska jeszcze więcej pomysłów, stanie się jeszcze bardziej nowoczesna itd., itp. Jest raczej odwrotnie. Pojednanie legitymizuje słabe ugrupowanie, niezdolne do wystawienia własnej listy w ostatnich wyborach, niezdolne do wystawienia własnego kandydata na burmistrza, niezdolne do żadnej widocznej aktywności.

Mądrość i przenikliwość polityczna wyraziłaby się wtedy, gdyby udało się pozyskać kogoś aktywnego, niepokornego i z tego próbowano by uczynić wartość. Okazało się, że to nie takie proste. I lepiej, łatwiej i bezkonfliktowo dogadać się z grupą osób, która i tak jest uśpiona. To niczego nie zmienia. Bo czas ,,zwyczajnych razem” dawno temu się skończył. Podział w gminie zarysowuje się zupełnie w innym miejscu i jest to podział moim zdaniem pokoleniowy. I tego się nie da już przeskoczyć, skoro nie udało się do tej pory.

Więc historyczne pojednanie jest w rezultacie obciążeniem dla rządzących. Nie jest krokiem w przód, ale zdecydowanym krokiem wstecz. Ratusz musiałby zrozumieć, że dzisiaj wartością jest nieustanne ścieranie się poglądów, a nie spokój. Gmina musi otaczać się ludźmi, którzy jątrzą, burzą, próbują różnych sposobów by ożywić miasto. Decyzja może i historyczna, bo pokazuje, że ratusz się betonuje a to na pewno nie służy gminie.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz