Uprawianie polityki w takich miasteczkach jak Wschowa jest emocjonujące – to prawda. Ale też na dłuższą metę nużące i jałowe. Szczególnie, kiedy strony politycznego sporu od miesięcy stać na przewidywalne puenty, przewidywalne uniki i przewidywalne tyrady. Kiedy tak się dzieje w realu – można na ten mechanizm machnąć ręką. Ot, człowiek był świadkiem, ale za chwilę o tym zapomni, bo jak długo można rozpamiętywać mozolnie budowany konstrukt, który za chwilę i tak będzie przeznaczony do rozbiórki? No można temu poświęcić czas między kupnem mleka w jednym dyskoncie, a kupnem tuńczyka w drugim. To i tak zbyt dużo, żeby nad lokalną, przewidywalną polityką się pochylać. Ale człowiek z lokalnej gliny jest ulepiony, to może się zdarzyć, że i glinianą słabość może od czas do czasu przejawiać.
Że sens w tym widzą uczestnicy – to nie powinno nikogo dziwić, ale kiedy obserwatorzy dają się złapać na haczyk politycznej, wschowskiej nowomowy, wtedy przyszłość nie tylko, że staje się przewidywalna i nudna. Jej gębę trzeba za każdym razem oswajać (jakby to była co najmniej gęba rodzinna, a przecież nie jest rodzinną), pielęgnując w sobie zdrową niechęć. W przeciwnym wypadku człowiek stanie się tylko trybem w politycznej machinie bez względu na to, kto tą machiną zarządza lub kto chce mieć na nią wpływ.
Można mieć w dupie małe miasteczka – jak pisał poeta, można też w dupie mieć małomiasteczkową politykę. Nie sposób jednak przyjąć taką postawę wobec lokalnych portali, blogów, stron stowarzyszeń itp. Bo z natury powinny być emanacją tego, co w internecie jest wolnościowe, ożywcze i niekrępujące. Ale – jak pisał inny tekściarz – to się nie zdarza, to się nie zdarza nam (pewnie miał na myśli prowincję – trudno, prowincja od wieków w swojej naturze niczym się nie różni, czy jest szlachecka, komunistyczna, czy demokratyczna – najczęściej jest przaśna w każdej odsłonie).
Więc, zmierzając do puenty, wybieram dzisiaj Grandę: Nie polubię Cię, jak powiedzieć prościej? Zbliżysz się o krok, porachuje kości.
cdn
Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)