Zbliżysz się, porachuję kości cz. 2 (ostatnia)

Lokalne blogi i portale, strony stowarzyszeń wyspecjalizowały się w politycznych bojach. Miasto jako ferment, wspólnota, która przez swoją różnorodność oferuje mniej lub bardziej apetyczny zestaw aktywności miejskiej, choćby podstawowe menu aktywistów, przerodziło się (wirtualnie) w jednorodny nurt ożywionej polityki, która za cel obrała sobie postawę albo my, albo oni. Brakuje alternatywnych rozwiązań na przestrzeń miejską, kulturalną, ekologiczną, jakąkolwiek. W zamian mamy tylko szczelnie pielęgnowaną, jak w patologicznych związkach, tematykę zastępczą.

Taki temat biogazowni dla wirtualnych aktywistów nie istnieje, a jeżeli nawet, to poza dostarczanymi informacjami z zewnątrz, które ze swadą publikują na swoich stronach, pozostają bezradni. Być może wykorzystają to dla swoich publicystycznych, wirtualnych celów, żeby za chwilę skorzystać ze swojego boskiego menu – trzy dania na stół w tym jedno nieświeże, reszta niedoprawiona.

Podobnie ze schematem: wpis na blogu-radny pyta na sesji-burmistrz odpowiada-blogerzy się dziwią. Gdybym miał uwierzyć w tę maskaradę, musiałbym jak Bezradna Jolka (jeden z aktywnych komentatorów, którego imię jest czterdzieści i cztery) biegać z wywieszonym jęzorem od strony do strony i obserwować reakcje to tego, to tamtego – pasjonujące zajęcie. Autentyczna miejska, alternatywna aktywność. Jak tak dalej pójdzie, to na placu boju pozostanie DamaPic i jej siostra Bezradna Jolka.

Mamy więc mało wyszukana polityczną aktywność, która daje mniej więcej taki sygnał: cała prawda o miejskich możliwościach skupiła się wirtualnie w lokalnej blogosferze. Gdyby tak było, pewnie poszczególni publicyści z alternatywnymi pomysłami na miasto byliby cytowani przez wszystkich znanych miejskich aktywistów. To takie środowisko – Joanna Erbel wysłałaby im zaproszenie na fc, a zdaje się, że nie wysłała, a MyPoznaniacy, cytowaliby na swojej stronie co lepsze kawałki.

Więc może to jednak trochę za mało? Jesteśmy przaśni, archaiczni, małomiasteczkowi, tylko polityczni, bez wdzięku? Wystarcza tylko to co mamy? Siermiężna polityka uprawiana przed monitorem?

Wirtualność we Wschowie postępuje. Rozgrzesza obserwatorów tej maligny, którym wiele do szczęścia nie trzeba. Trzy tematy, może cztery bez przerwy omawiane na lokalnych blogach i portalach wystarczają za całą paletę kolorów. Dlatego dzisiaj wybieram Krzyżówkę dnia: Dobijam się\Obijam się\I sprawdzam czy otwarte.\I krzyczę znów: za dużo słów\Za dużo słów na marne

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz