Zaproszenie na 7 Berlin Biennale Sztuki Współczesnej Mirosława Pateckiego, który miał wykonać replikę głowy Chrystusa, wydaje się gestem, który może mieć miejsce tylko i wyłącznie w ograniczonej przestrzeni. A dokładnie w sali, budynku, w którym przez określony czas dominuje i ma pierwszeństwo sztuka. W przypadku tej edycji Biennale, może nawet nie sztuka, a polityka, przynajmniej do tego dążyli kuratorzy. Oczywiście nie polityka jako forma uprawiania zawodu, której efekty najczęściej oglądamy w telewizyjnych newsach, polegające jak wiadomo na nieustannym definiowaniu wroga/obozu (politycznego). Bynajmniej. Przede wszystkim jako próba dokonania tego co możliwe w określonych warunkach lub kreowania nowych możliwości i tworzenia warunków, aby mogły zaistnieć.

Pozornie więc nie sposób tego gestu przenieść na wschowskie warunki, gdzie istnieje wyraźny rozdźwięk między większościową grupą tradycjonalistów i konserwatystów a mniejszościową grupą postępowców (tak ich nazwijmy). Tym bardziej, że społeczne, kulturalne oraz światopoglądowe/ideologiczne emanacje tego podziału zostały usankcjonowane demokratycznym gestem przy wyborczych urnach. Innymi słowy, to tradycjonaliści i konserwatyści zarządzają tym miastem, posiadając większy wpływ i dominując w przestrzeni społecznej, kulturalnej i światopoglądowej.

Z drugiej jednak strony sam podział, na tle pojawienia się repliki głowy Chrystusa podczas Biennale, może świadczyć o tym, że wschowski, lokalny podział jest archaiczny. Z jednej strony wyraża się religijną cenzurą, z drugiej zaś cynicznym obśmiewaniem moherów. Tak jedna jak i druga strona poprzez swoją aktywność raczej wyraża niemoc wobec lokalnej rzeczywistości niż próbuje na nią wpłynąć. Bo cóż z cenzury w SPP skoro nie da się ocenzurować myśli dziennikarzy, cóż z obśmiewania religijnych radykałów, skoro to nie sprawi, ze znikną z horyzontu.

W związku z tym, przy jednoznacznie zarysowanym podziale nawet tak mała Wschowa wydaje się zbyt wielka, aby mógł w niej dokonać się taki gest, w którym dwutorowo interpretowana figura Chrystusa Króla, dała jednej i drugiej stronie sporu możliwość współistnienia. Nie istnienia obok siebie, ledwie tolerowania, ale wypracowania takiego modelu, znalezienia takiej przestrzeni, która dostrzeże nowe możliwości i stworzy warunki aby zaistniały.

Żmijewski tego dokonał podczas Biennale. Dzisiaj wydaje się, że taki gest zarezerwowany jest tylko i wyłącznie do małej, zdefiniowanej przestrzeni. Ale już na przykład zdjęcia Bogdana Marciniaka, zamieszczone w tym artykule, wychodzą poza zjawisko berlińskiego Biennale, opowiadają już inną historię, nową, kreującą współistnienie ludzi, którzy stykają się z czymś, co na co dzień, w innych warunkach ma ściśle określoną sakralną rolę. Tutaj z jednej strony sakralność (czyli jakaś forma radykalizmu) rozpływa się w powietrzu, dając możliwość zetknięcia się z jej innym wizerunkiem, ale –co za tym idzie – wywołuje na przykład religijne gesty, ale też inną postawę, a to z kolei inny stosunek, nie pełen powagi, ale na przykład życzliwości, otwartości itp.

I taką przestrzeń należałoby we Wschowie wykreować, gdzie tak jedna jak i druga strona sporu mogłaby oswajać się w swoim towarzystwie. Nie po to, żeby się przekonywać oczywiście. Ale po to, żeby móc jak to widać na załączonym obrazku, spróbować doświadczać się w nowej przestrzeni. Być może dzisiaj sztuka jest jedynym pomostem, jeżeli tak, to warto ją wypróbować. A czy jest na to pomysł? To już inna opowieść.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz