Gdy Temida gotuje, nie ma zakalca

Próba odwołania sołtysa Łysin przez 54 mieszkańców zakończyła się fiaskiem. Zapisy w statucie sołectwa sprawiły, że nie sposób zwołać zebranie wiejskiego, jeżeli nie uczyni tego sołtys. A więc nawet punkt, mówiący, że na wniosek burmistrza lub na żądanie mieszkańców, sołtys zwołuje zebranie, staje się martwym przepisem, ponieważ sołtys może zdecydować inaczej. Uwaga samego zainteresowanego, mówiąca, że niezręcznie jest zwoływać zebranie, na którym będzie się decydował jego los jest przekonująca. To jest oczywista niezręczność i rzeczywiście lepiej by było dla wszystkich, żeby tego rodzaju zebrania zwoływał kto inny.

Statut jak widać jest istotnym dokumentem, regulującym życie sołectw, w tym sytuacje kryzysowe. Nie powinien więc zakładać, że w społeczności będzie panowała harmonia. Przeciwnie. Statut musi być przewidujący, ale też nie powinien urzędu sołtysa traktować instrumentalnie, czyli zezwalać jednego dnia na odwołanie i powołanie nowego w sytuacjach nieoczywistych, gdzie obecnie urzędujący sołtys w sposób jednoznaczny nie narusza standardów życia publicznego. Dzisiaj na takie wolty statut sołectw we wschowskiej gminie pozwala.

Ustawa o samorządach gminnych nic nie mówi nt. odwoływania sołtysów. Informuje za to w art. 35 pkt 1, że organizację i zakres działania jednostki pomocniczej określa rada gminy odrębnym statutem, po przeprowadzeniu konsultacji z mieszkańcami.

Statuty sołectw we wschowskiej gminie również nie regulują szczegółowo trybu odwołania sołtysa oraz ewentualnego wyboru nowego w przypadku gdy obecny został odwołany w trakcie kadencji. Wiadomo kto może odwołać sołtysa i za co, ale nie wiadomo jak tego dokonać. Nie ma osobnego artykułu, który by tę kwestię opisywał.
Dlatego można jednego dnia odwołać sołtysa i tego samego dnia powołać nowego. Głosy, które tłumaczą tego rodzaju rozwiązanie, twierdzą, że zebrania wiejskie nie cieszą się zbyt dużą frekwencją. Stąd np. zapisy w statutach sołectw, nie tylko w obrębie naszej gminy, ale również i innych, pozwalają na zwołanie dwóch zebrań pod rząd przy okazji wyboru sołtysa na nową kadencję. Jeżeli na pierwszym zebraniu nie zbierze się uprawniona grupa do wyboru sołtysa, drugie zebranie, zwołane za godzinę, pozwala wybrać sołtysa już przy jakiejkolwiek frekwencji. Ale dzieje się tak tylko wtedy, jeżeli w statucie stoi zapis, że o wyborze decyduje zebranie wiejskie.

W związku z tym, że ustawa o samorządach gminnych nie reguluje trybu odwołania sołtysa jak i w ogóle wyboru sołtysa, istnieją więc dwie możliwości. Pierwsza – to zebranie wiejskie, podczas którego mieszkańcy głosują. Druga – to wybór sołtysa według tych samych zasad jak wybór burmistrza, czyli wyznaczony dzień, punkt wyborczy, czas głosowania np. od 8 do 20, urna wyborcza, itd., itp.

Pierwszy scenariusz znajduje się w statucie sołectw naszej gminy. Ale ten drugi model wyboru, który można zastosować przy odwołaniu sołtysa wydaje się rozwiązywać kilka problemów. Przede wszystkim rozwiązuje problem frekwencji. Mieszkańcy mają cały dzień na przyjście do lokalu wyborczego. Odpada problem dostosowania się do określonej godziny zebrania wiejskiego. Dzień wolny od pracy, czyli niedziela, daje szanse wszystkim. I nadaje też samej procedurze głosowania uroczystą rangę. Można sobie wyobrazić sytuację, w której po kościelnym nabożeństwie, mieszkańcy udają się do lokalu wyborczego. Prawdopodobnie, bo nie wiem jak wyglądają frekwencje na nabożeństwach, problem z ilością osób, która weźmie udział w głosowaniu, byłby rozwiązany.

W przypadku wniosku o odwołanie sołtysa, mając na uwadze to co powyżej, powinna zadziałać ta sama zasada. Czyli wybory jednego dnia, gdzie mieszkańcy o dowolnej porze mogliby zagłosować za lub przeciw odwołaniu. Oczywiście można zarzucić temu pomysłowi problemy z organizacją takiego głosowania. Bo trzeba kogoś posadzić w komisji, ten ktoś będzie siedział w niej przez pół doby itd., itp. Ale ostatecznie wniosek o odwołanie sołtysa nie wydarza się codziennie. A sam statut nie powinien traktować tego wydarzenia instrumentalnie, z rozbiegu. Jest wniosek – kto przyjdzie na zebranie ten przyjdzie, zagłosują, przegłosują, za chwilę wybiorą nowego i po sprawie.

Odwołanie sołtysa, to sygnał, że w społeczności wiejskiej jest jakiś spór, niezadowolenie, rozłam, czy podział, który w tej małej społeczności pozostanie na jakiś czas i czy sołtysa się odwoła, czy też nie – procesu nie da się cofnąć, ale można za sprawą statutu dodatkowo go nie podsycać. A obecny kształt statutu w sołectwach gminnych raczej spór podsyca niż go wycisza/rozwiązuje. Albo jeszcze inaczej – punkt zapalny eliminuje jednym, radykalnym cięciem.

Zmian w statucie może dokonać jedynie rada miejska. Wszystko wskazuje na to, że ta grupa mieszkańców Łysin, która chce odwołania nie odpuści, podpisy są nadal zbierane, no i sam wniosek o zwołanie zebrania jest w zawieszeniu. Kiedy więc w punkcie obrad rady miejskiej znajdą się do przegłosowania zmiany w statucie, warto wnikliwie ten statut przeczytać i uchwalić takie prawo miejskie, które żadnej ze stron nie da możliwości rozwiązywania problemów bezrefleksyjnie i na skróty. Bo, owszem, zawsze można powoływać się na postępowanie zgodne z prawem, ale powoływać się na nie najlepiej sporządzone prawo miejskie, to tak samo jak podać na podwieczorek zakalec. Niby też ciasto, ale z gospodarzy żadni kucharze.

Tekst jest kontynuacją artykułu zamieszczonego na portalu zw.pl – Jak odwołać sołtysa Łysin

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz