W nowym wydaniu Panoramy Leszczyńskiej, w tekście My, młodzi Polacy prosimy: prowadź nas! Karolina Bodzińska przytacza jedno z pytań, kierowanych do Jarosława Kaczyńskiego, cytuję: Za kilka dni na zaproszenie władz Wschowy wystąpi Tomasz Raczek. To osoba nie kryjąca się ze swoimi preferencjami homoseksualnymi. Co pan sądzi o tej, jak powiedział Benedykt XVI, dyktaturze relatywizmu i ofensywie środowisk homoseksualnych?
Karolina Bodzińska skomentowała pytanie jednoznacznie: niestety Wschowa jest jednak prowincją duszącą się w homofobicznych oparach.
W podobnym tonie wypowiedziała się niedawno Joanna Szczepkowska. Dostało się jej za to, że swoje doświadczenie przełożyła na język ogółu, mówiąc o lobby gejowskim w polskim teatrze. Rzecz oczywiście dramatycznie upraszczając i z całego wachlarza mniej lub bardziej skomplikowanych uproszczeń, wybrała pierwsze z brzegu – prymitywne i krzywdzące – że mamy do czynienia z dyktatem środowisk gejowskich i trzeba dać im odpór.
Otóż nie ma różnicy czy ktoś upraszcza w sprawie lobby gejowskiego, czy w sprawie Wschowy, duszącej się w homofobicznych oparach. Jeden i drugi stereotyp wymaga reakcji. Jacek Poniedziałek ripostował, tytułując odpowiedź na taką konstrukcję myślową, pisząc: Szczepkowska, opamiętaj się. Więc, żeby za daleko nie szukać, powtórzę za Poniedziałkiem: Bodzińska, opamiętaj się!
I żeby nie przedłużać. W odpowiedzi na stereotypy, trzeba opierać się na faktach, bo w przeciwnym wypadku zgubimy istotę rzeczy w niepotrzebnych, słownych przepychankach.
Marek Ast, który czytał pytania Kaczyńskiemu od osób, które zebrały się na sali, nie powiedział ani razu, że któreś z pytań zadaje Wschowa, wszyscy jej mieszkańcy. Pytania więc napisane były albo przez jedną osobę, ewentualnie przez jakąś grupę osób.
Po drugie Marek Ast mógł nie przeczytać tego pytania, ponieważ jak mówił, pytań jest tyle, że nie zdąży wszystkich przedstawić i być może powstanie taki dokument po wiecu w CKiR, w którym zostaną umieszczone wszystkie odpowiedzi.
I po trzecie mamy tutaj cytat z papieża.
Z tego by wynikało, że po pierwsze dusi się oparami homofobicznymi autor pytania, ewentualnie jakaś, niedająca się dzisiaj policzyć, grupa osób – współautorzy pytania.
Po drugie oparami homofobicznymi dusi się poseł Marek Ast, ponieważ mógł tego pytania nie przeczytać, a jednak je z jakichś powodów przeczytał.
Po trzecie oparami homofobicznymi dusi się były papież Benedykt XVI.
I to są wszystkie osoby, które można by przy okazji posądzić o duszenie przez homofobię. Ale tego Karolina Bodzińska zdaje się nie zauważać. Łatwiej jej rzucić we Wschowę niż w papieża, Marka Asta czy niezidentyfikowanego autora/ów pytania.
Pozostaje jeszcze jeden aspekt i piszę to jako tzw. dziennikarz reżimowy na usługach burmistrza Wschowy (tak mówią na mieście przynajmniej niektórzy i tak też to opisują na lokalnych blogach i portalach) – w mojej ocenie, kiedy publicznie padają takie głosy jak ten, na który oburzyła się Karolina Bodzińska i rejestrują to wszystkie media, nie tylko lokalne, zadaniem burmistrza jest nie tylko wyjść, dać gadżety prezesowi i powiedzieć, że są na sali ludzie, którzy liczą na powrót Kaczyńskiego na urząd premiera.
Należało moim zdaniem dodać, że Wschowa jest miastem, w którym jest miejsce dla Jarosława Kaczyńskiego i Tomasza Raczka. A także jest miastem, które dba o to, żeby i Jarosław Kaczyński i Tomasz Raczek nie czuli się w żaden sposób dyskryminowani.
To nie zostało powiedziane. A szkoda. Być może zabrakło wyczucia, a może burmistrza zjadła trema. Nie wiem. Wiem jedno, że gdyby takie słowa padły ze sceny, to być może Karolina Bodzińska nie miałaby podstaw do wygłaszania bezpodstawnych uproszczeń, a ja nie musiałbym bronić dobrego imienia Wschowy. Chociaż jak pisałem kiedyś – to nie jest moje miasto.
Jakkolwiek jednak nie tłumaczyć całego tego wydarzenia, nie widzę powodu, aby dopuszczać się tak skrajnych i niesprawiedliwych uproszczeń, jak te, którego autorką jest Karolina Bodzińska.