Miałem zaplanowane trzy teksty, poświęcone powiatowi czyli taką trylogię, ale dopadły mnie wczoraj porządki wiosenne i w zupełnie innym nastroju dzień mi się kończył. Bez napięcia, powiedzmy polemicznego, za to w uniesieniu prawie trzynastozgłoskowym.
Więc trylogii nie domknę, za to myjąc okna i słuchając różnych doniesień ze świata w pewnym duchowym ferworze, ujrzałem scenę, która rozegrać się może wszędzie. Taka uniwersalna scena i uniwersalne przesłanie. I powstała z tego piosenka ![]()
Stałem pod twoim oknem, pod balkonem, wiesz
Rzuciłem kamieniem, umówiony znak na fb, gg, mailu, sms
Ale dostał twój ojciec, w czoło, brew, no wiesz
I odchylił się, głowę mu odrzuciło, ale to nic złego
Z tyłu stała kobieta, twoja mama
I ten jego ruch głową, zupełny brak kontroli, odruch bezwarunkowy
Złamał jej nos, przypadek, wiem
Stałem pod twoim oknem, pod balkonem, wiesz
Nie ma dla nas już ani chwili dłużej na fb, gg, mailu, sms
Co wy tam wszyscy robiliście, wiesz
O tej porze i w ogóle, wystając w oknie
Potrzebna jest do tego teraz melodia. I pewnie przy następnych porządkach wiosennych równie śmiało jak wczoraj, ujawni się. To dopiero za rok, ale trzeba być cierpliwym. Bez tego nic się nam nie przydarzy.
Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)