Uprzedzam, to będzie długi tekst. Tylko dla wytrwałych.
Dobrze jest mieć jakiś wzorzec, któremu człowiek kibicuje i z którym stara się mierzyć. Jednak po kilku dobrych latach obserwowania tego, co dzieje się (dobrego i złego) we Wschowie, przykładanie standardów demokracji do lokalnej rzeczywistości jest zasadne, ale osiąganie tych standardów to wciąż proces i żeby mieć poczucie, że się te standardy osiąga, dobrze mieć pomysł, jakie działania podjąć, jak prowadzić publiczną debatę (wiem, że to za duże słowo) i w jaki sposób opisywać to, co dzieje się wokół, żeby ten proces osiągania standardów postępował, nie stał w miejscu, nie cofał się.
Model się nie sprawdza
Dzisiaj, jestem przekonany, że bez względu na to ile osób bierze udział w czynnym komentowaniu wschowskich realiów, model, który został obrany po prostu się nie sprawdza. Krytyka, czasami zasadna, czasami bezpardonowa, nie doprowadziła do żadnych sensownych zmian w myśleniu o mieście. Raczej sprawiła, że krytykowani poczuli się jak w potrzasku i naturalnie zaczęli odparowywać ciosy. Krytykujący poczuli się na marginesie, a ostatecznie wszyscy znaleźliśmy się w pułapce, nie mając pomysłu, w jaki sposób przeorganizować ten, niesprawdzający się jednak, model.
Raczej miesza się z błotem niż dyskutuje
Po dość obszernym wywiadzie z dyr. CKiR Piotrem Chałupką, zastanawiałem się, czy nie roztoczyć nad tą rozmową parasola ochronnego. I, żeby uprzedzić komentarze, nikt mnie do tego nie namawiał, ani mnie nie zachęcał. Po prostu mechanizm jest znany – zbiegają się anonimowi komentatorzy i bezpardonowo atakują. Rzadko, i to nie jest odkrycie, spotyka się komentarz, który coś wnosi do dyskusji. Internet pod tym względem jest pisuarem. Anonimowo można przyjść, zmieszać z błotem tego lub innego i odejść, wierząc w dodatku, że spełniło się misję stulecia. Najczęściej anonimowy komentator na lokalnych portalach nie jest pod żadnym względem partnerem do dyskusji, chyba, że nie traktuje miejsca, pod którym zamierza się wypowiedzieć jako swoistej dziury, nad którą celebruje swoje fizjologiczne potrzeby.
Demokracja jest fajna, ale trzeba do niej dojrzewać
Po jednym z moich ostatnich tekstów na blogu dzwoniła do mnie jedna z aktywnych uczestniczek lokalnego życia, dziwiąc się wymowie artykułu Skończmy z chamstwem. Od słowa do słowa przeszliśmy do komentarzy jakie pojawiają się na portalach, np. Elki i Zw. Moja rozmówczyni, i zgadzam się z nią w 100%, przekonywała, że nie publikując wszystkich komentarzy na Zw w pewien sposób lokalny portal nie oddaje wszystkich emocji lokalnego życia.
Jeżeli komentarze dotyczą osób publicznych, to trudno, trzeba je puszczać. I zgadzam się z tą opinią. To jest ideał. Wszyscy dookoła jesteśmy dojrzali. Rządzący, opozycja, anonimowi komentatorzy, korzystamy z demokracji, z jej wolności, z jej uroków. Ale to jest absolut, który raczej nigdzie nie został osiągnięty w pełnym wymiarze. A już na pewno nie tutaj, we Wschowie, gdzie mało kto sobie radzi z krytyką (która raz jest, raz nie jest merytoryczna) czy to po jednej czy po drugiej stronie. Mało kto z anonimowych komentatorów nie oddaje się emocjom, raczej wali na odlew i ma z tego zabawę. Demokracja jest fajna, ale trzeba do niej dojrzewać. To nie jest tak, że w 1989 roku skończyła się jedna epoka i wszyscy dojrzeliśmy do tego, aby funkcjonować w drugiej. I to nagle. W jeden dzień. To tak nigdy nie działało. Taki np. renesans w Polsce, to w rzeczywistości trzy miejsca w kraju, kilkoro ludzi, którzy rozumieją tzw. wiatr zmian, reszta siedzi głęboko w średniowieczu. I to nie jest zarzut, tylko sprawa procesu, dojrzewania do pewnych idei, myśli, zachowań itd. Itp.
Podobnie jest dzisiaj, szczególnie w takich miasteczkach jak Wschowa. Śmiem twierdzić, że jesteśmy u progu standardów demokracji. Uczymy się ich – tak po jednej stronie władzy, jak i po drugiej stronie opozycji. Wystarczy przecież lekko trącić opozycyjnych bojowników o prawdę i lepsze jutro, a natychmiast tracą grunt pod nogami. A co by było, gdyby przeprowadzić na nich skomasowany atak? Jestem przekonany, że po prostu nie byłoby opozycji. I naprawdę nie trzeba nawet sięgać do emocjonalnych wpisów, wystarczy punktować, nie zgadzać się z nimi. Po tej stronie, jak po drugiej natychmiast coś pęka, budzą się demony.
Młode wino rozsadzi stare bukłaki
Ale ten schemat właśnie powinien wywołać jakąś refleksję. Moja jest taka – chcielibyśmy wszyscy korzystać z narzędzi demokracji, ale rzadko kiedy posługujemy się nimi w sposób rozsądny. A skoro nam się to nie udaje, to moim zdaniem warto zastanowić się nad metodami wdrażania dojrzałej demokracji w warunki wschowskie. To tak jak z biblijną przypowieścią – młode wino (narzędzia nowej epoki) rozsadzi stare bukłaki.
I stąd myśl, żeby uruchomić parasol ochronny dla rozmowy z Piotrem Chałupką. Żadnego parasola oczywiście nie roztoczyłem, ale miałem poważne obawy, czy za chwilę nie pojawią się głosy, które cały ten wywiad, jego wymowę i moim zdaniem szczerość dyrektora zniweczą. A byłoby szkoda.
Kredyt zaufania
Bo – takie są moje obserwacje i oczywiście mogę się mylić – demokracji uczymy się i częściej (mówię o obserwatorach i obserwowanych) zdarzają się nam wpadki niż klarowna dyskusja. Dlatego jestem zdania, że pomimo różnić politycznych warto najpierw stwarzać dobrą atmosferę wokół różnych przedsięwzięć, sprawdzać jak one są realizowane. Dać ludziom, którzy dzisiaj są odpowiedzialni za poszczególne elementy życia publicznego we Wschowie kredyt zaufania. Dwa razy pomyśleć, zanim się zabierze głos.
W moim przekonaniu, dopiero taka postawa sprawi, że uda nam się w kolejnej odsłonie rozmawiać o trudnych sprawach, niepowodzeniach, czy jakichkolwiek innych blamażach. W przeciwnym wypadku będziemy nadal świadkami tak z jednej strony jak i drugiej odbijania się od ściany. Ponieważ dzisiejsza sytuacja w mojej ocenie polega na tym, że z jednej strony jak i z drugiej wygłasza się ex cathedra jakieś mniej lub bardziej uzasadnione pretensje. Nikt się nad tym nie pochyla, nikt o tym nie rozmawia. Nie uruchamia się wspólna płaszczyzna, szukanie kompromisu. Uruchamia się tylko pyskówka.
Wierzę, że można inaczej. Dlatego z jednej strony zapraszam do wysłuchania wywiadu z Piotrem Chałupką na portalu ZW.pl, z drugiej strony zapraszam do następnego wpisu na tym blogu, bo myślę, że można małymi krokami ten stan rzeczy zmienić. I że to jest nasza lokalna powinność.
Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)