Moja brudna pieśń jest młotkiem, twoja piękna twarz jest gwoździem*

*

Piątkowe rozmowy. Ten, który mówi ma twarz egzorcysty. Ten, co słucha, zdaje się nie słuchać. Moglibyśmy wystukać na klawiaturze nas jest dwóch i one są dwie, przysiądźmy się (taki skrót myślowy). Codzienność. Bułki, chleb, mleko, ewentualnie mocna kawa bez dodatków. Ale kiedy ten toporny scenariusz nie przewiduje jawnego i bezgrzesznego odwrotu w myśl Świetlikowskiej otwartości na innego, to kończy się wszystko w kuluarach, których nikt nigdy nie spisał, o których nikt nigdy nie pomyślał, których nikt nigdy nie zaintonował.

**

Nie, nie ma się czego obawiać.

***

Sobotnie rozmowy. Dziennikarz GW pyta, ale co? Co lewica ma do zaoferowania we Wschowie? Na czym się skupiła? Na ścieżkach rowerowych? Na bezdomnych? Wokół czego buduje swoją tożsamość? Sorry, lewico – odpowiadam ot tak, przy ognisku, złapany na kiepskim dowcipie, któremu brakuje puenty – lewica we Wschowie skupiła się na niczym i zdaje się w tym upatruje swoją siłę, ewentualnie mogę dać namiary, to może coś więcej da się z tego ugrillować.

****

Z Afro Kolektyw: Nie odzywam się, by nie wpędzić wszystkich w kompleksy*. Nieźle, prawda? Taka autoironia bez podtekstów, wprost i dojrzała. We Wschowie odwrotnie – trzeba się odezwać, nie dlatego, żeby wpędzić pozostałych w zakłopotanie, ale żeby leczyć swoje anonimowe kompleksy. Liczę w przyszłości na to, że w gazetce SOS wszyscy autorzy będą anonimowi. Dzięki temu nasza dojrzałość tzw. lokalnej społeczności wejdzie na maksymalne obroty i w samorządowych wyborach będziemy oddawali głosy na anonimowe postacie. To musi, ba, zwiększy atrakcyjność wyborów. A na rozlicznych blogach doniesienia o stosunkach z prokuraturą okażą się co najmniej erotyczne.

*****

I na koniec. Niedzielne apostazje. Wyjątkowe. Kto jeszcze w tym mieście nie ma prawa jazdy? Pomysły rodzą się poza siermiężną polityką.

* Przygrywa mi Nasza doskonałość, przy okazji wizyty Afro Kolektyw we Wschowie. Więc jakby co, to wszystkie cytaty, pochodzą z tej piosenki. A z kolei nie ma ich nie wiadomo ile.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz