Koalicja nie jest maszynką do głosowania cz. I

Od czasu do czasu słychać taki głos, dość jednolity i zdecydowany, tak w radzie miejskiej jak i radzie powiatu, że osoby z koalicji najczęściej stanowią maszynkę do głosowania, takie mięso armatnie. Jakakolwiek uchwała nie jest przedmiotem obrad, wszyscy jak jeden mąż głosują za tym lub innym projektem.  Ponoć robią to bezmyślnie. I jest to argument na słabość koalicji, bo nie chce szczególnie debatować nad projektami, chce jedynie głosować.

Wbrew pozorom, ta pozorna słabość jest raczej wewnętrzną siłą radnych koalicji z gminy i powiatu, a rzutuje na bezsilność opozycji, na jej nieumiejętność uwodzenia radnych z przeciwnej strony, na słabość ich argumentów oraz nieumiejetność politycznego podsycania emocji w trakcie debaty nad projektami. Innymi słowy na brak politycznej dojrzałości.

Można oczywiście narzucić taki język dyskusji w komentarzach na portalach, blogach i pojawiających się tam tekstach. I biadolić. że bezmyślnie głosują, że radni są tylko po to, żeby podnieść rękę. Ale gdyby na to spojrzeć z drugiej strony, to rzecz wygląda zgoła inaczej. Pod warunkiem jeżeli rozmawiamy o polityce czyli takiej samej dziedzinie życia jak kultura, sport, wypoczynek itp. – tak jak tutaj rzeczywistość rządzi się określonymi zasadami, tak samo w polityce o sukcesach lub porażkach decydują przemyślane zachowania. Jeżeli się tego nie rozumie, to można i owszem przekonywać, że podczas meczu piłkarskiego nie włożyło się żadnego wysiłku i w związku z tym, to nam właśnie należy się zwycięstwo. A kiedy jest inaczej, narzekać, że przeciwnik konsekwentnie dążył do strzelenia bramki i w końcu strzelił. Nasza przegrana – można by podsumować  – to wina ich determinacji. Owszem, niezła kombinacja, ale mało skuteczna, gdyż w polityce liczy się skuteczność.

Ostatnie wydarzenia w Platformie Obywatelskiej dobrze ten stan rzeczy ilustrują. Opozycja w parlamencie rozgrywa niezłą polityczną batalię, próbując podczas debaty parlamentarnej i na wiele innych sposobów przekonać przeciwnika politycznego do swoich racji. Jeżeli ktoś przygląda się jak komentowane są decyzje polityczne w łonie PO podczas ostatnich głosowań, to na pewno natknął się na zdania, że brak spójności w głosowaniu świadczy o wewnętrznych problemach partii. Dzisiaj już mało kto zastanawia się nad lewym, prawym i centrowym skrzydłem PO. To już nie jest narzędzie do zrozumienia partii Tuska. Obecnie problemem jest niespójność, brak politycznej racjonalności. Częściej omawia się zachowanie tego lub innego polityka PO, który wysyła sygnały do partii opozycyjnych, żeby w razie czego znaleźć sobie miejsce na liście wyborczej niż omawia mityczną zaborczość PO. Sytuacja się zmieniła.

Skąd się to bierze? Moim zdaniem z politycznego uwodzenia, gdzie opozycja, potrafi w politycznej tarczy PO znaleźć szczelinę i przez nią czarować koalicję. W różnorodny sposób. Jedno im przyświeca – konsekwentnie drążą skałę. Dzięki temu dochodzi do dość paradoksalnych sytuacji, że dyscyplina partyjna w opozycji jest bezwzględna, a w koalicji jak kto chce.

Stąd głosy jakoby we wschowskiej gminie i powiecie koalicja służyła kilku osobom za maszynkę do głosowania, prowadzą na bezdroża polityki. Ci, którzy tak twierdzą z jednej strony nie rozumieją siły koalicji, z drugiej strony usprawiedliwiają słabość opozycji. Dzięki temu koalicja się umacnia, a opozycja się osłabia. Rachunek jest prosty.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz