Frakcja przez chwilę dała się uwieść jakimś odległym horyzontom młodości i niemal na całe wakacje zawiesiła działalność na blogu. A potem odwiesiła i znowu pisze. I jak tutaj wierzyć Frakcji, że się tak wyrażę.
Oczywiście nie dziwię się blogerowi, bo jego wpisy czyta co najmniej 102 osoby, a mnie, według statystyk w porywach 2 (słownie: dwie, w tym ja i ja z innego komputera). Więc nie dziwi mnie zmiana frontu wakacyjnego na blogu frakcji, na moim blogu ostatecznie też wakacje, więc przydałaby się inna tematyka. Nie tak spięta/napięta/nadęta. Tym bardziej, że jak czyta mnie 2 (słownie: dwóch, w tym ja i ja z innego komputera), to też nie mam co się krygować/uwodzić/zdobywać. Zresztą jak każdy niezbyt rozgarnięty nastolatek pisałem wiersze, których jedyna wartość miała znaczenie autoterapeutyczne. Podobnie każdy następny blog przybierał taką formę. Więc czy zawieszam działalność czy zmieniam tematykę ma to jedynie znaczenie dla 2 osób (słownie: dwóch, w tym ja i ja z innego komputera).
Dlatego ogłaszam sobie a muzom, że na czas wakacji zajmuję się tylko tym, o czym przez ostatnie miesiące rozmyśliwałem, a co nie ma nic wspólnego z tzw. gminą/koalicją/opozycją itp., bo – powiedzmy to sobie szczerze – to nie są tematy na lipiec i sierpień. Ba, to nie są tematy nawet na czerwiec. No, ale mleko się rozlało, więc przynajmniej niech przez te dwa miesiące jakiś pion wakacyjny uda się uchwycić, a będzie dobrze.
I nawet poczyniłem niejakie wirtualne zapiski, że o tym warto napisać, potem o tym, a potem o tamtym. I nawet miałem zacząć od poliamoryzmu, tym bardziej, że w dzisiejszym Newsweeku poliamoria na okładce; zresztą kompletnie okładka nieoddająca sensu, w dodatku konserwatywna, patriarchalna i taka małostkowa. No, ale to problemy Newsweeka, bo gdybyśmy w Zw pisali o poliamorii, to okładka, zapewniam wszystkich moich wiernych czytelników 2 (słownie: dwóch, w tym ja i ja i z innego komputera), że okładka oddawałaby znaczenie tego zjawiska (ale to tak na marginesie, bo przecież nie o to chodzi, żeby w wakacje udowadniać, co było pierwsze: poliamoryzm czy wyobraźnia twórcy okładki Newsweeka).
W każdym razie jak już poliamoryzm przedostaje się do tzw. mainstreamu i piszą o tym popularne tygodniki, to szkoda ten temat zostawiać tylko im.
I dlatego tak postanowiliśmy ja i moi czytelnicy w liczbie 2 (słownie: dwóch, w tym znowu ja i ja z innego komputera), że zaczniemy w następnym wpisie od poliamorii, a w kolejnym o naprzemiennym rodzicielstwie, które sprawdza się w Szwecji i w innych krajach. W Polsce jak zwykle paraliż, ale rozmawiać warto. Potem coś o rozmowie Marty Stremeckiej z Jerzym Urbanem czyli książką, nad którą rozpływają się wszyscy, nad którą ja się również rozpłynąłem, ale z kolei ja z innego komputera już niekoniecznie, a na pewno nie nad całością.
No i tak o różnych sprawach pisał będę dla moich wiernych czytelników autoterapeutycznych, bo nie ma nic ponad autoterapię. Reszta jak mówił poeta jest orłem lub reszką.
Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz