Mój drogi ja z innego komputera
Z poliamorią mamy koniec? Nie napiszemy nic więcej. Skąd przyszła? Dokąd zmierza? Nic o Joannie Erbel? Twojej, mojej ulubionej aktywistce miejskiej? Jej wyjściu z szafy? Też nic? Że w Wysokich Obcasach, że panel dyskusyjny w Łodzi? I na koniec ten obskurancki tekst w Newsweeku? O tym też ani słowa? Od razu do rodzicielstwa naprzemiennego? I jeszcze to trzecie ja, które pojawiło się między nami, to może niech ono, niech ono coś powie/się wypowie/dopowie?
Jestem za przejrzystością. Dlatego wyobraziłem sobie, jak można nas podejść/podkraść się do nas/odtworzyć bez nas/udać, że nas nie ma/okaleczyć/w oko/w stopę/w ucho/w brew/wbrew nam. Wystarczy zacytować wypowiedź/pismo urzędowe/list do pana Boga/panów Bogów/mrówek i ludów, których dręczą stepy akermańskie. To wystarczy. Po drugiej stronie telefonu rozbrzmiewa wtedy taki znany ci chochlikowy jazgot pendrive’ów/surferów/researcherów/wszystkich ich. Jeżeli się na to mój drogi natkniesz, to wiedz, że oni/on/ona/ewentualnie ono już dawno natknęli się na ciebie. Wyłamią ci scancody z klawiatury, pomieszają litery/cyfry/znaki szczególne/znaki numeryczne/układy znaków. I przestaniesz być ja z innego komputera. Będzie tylko ja. A wtedy nie będziemy sobie potrzebni. Więc strzeż się tych miejsc/tego układu cyfr, z których buduje się prywatny numer telefonu, przypisany jednej i tej samej osobie, która jest pojedyncza jak zabawne chińskie lalki, pojedyncze w swojej liczbie, ale w istocie podobne do milionów pojedynczych chińskich lalek.
Więc skoro przechodzimy do rodzicielstwa, to przeczytaj proszę dwa teksty, które staną się dla nas punktem wyjścia.
Pierwszy, bo był przed drugim, to wpis blogowy Ingi Iwasiów, do którego nie mam dostępu, bo blog autorki się rozjechał, ale jak tylko będzie dostępny, to wrzucę link.
Drugi, to tekst Piotra Pacewicza, który został wygłoszony na V Kongresie Kobiet.
To dwa teksty, które mnie, bo nie wiem jak z tobą, raz na zawsze odtworzyły na nowo. Plus moje/twoje doświadczenia z ostatniego roku, to wszystko niech będzie punktem wyjścia. Co z tego wyniknie, przekonamy się wkrótce.
Twój bez/problemu/zasypiający/Ja/w ostatnich dniach
Ps. Już dawno podejrzewałem, że przeprowadzki z punktu a do punktu g powinny odbywać się co najmniej trzy razy do roku. A tak, gdy jest odwrotnie, ręce odmawiają ci posłuszeństwa. Nabrzmiewają. Twardnieją. Potem odpadają. Dłonie, łokcie, obojczyki. Turlają się. Nie nadążasz za nimi. Wpadają pod rozpędzone samochody, ewentualnie rowery/motorowery/motocykle i znajdujesz je przy kratkach ściekowych. Rozpłaszczone. Jak maski z gipsu i innych materiałów. Wtedy najczęściej dzwonią do ciebie, ale nie masz już rąk, żeby odebrać połączenie i wygooglać odpowiednią formułę: słucham/ja/ja z innego komputera/tak, to ja/ja z innego komputera/tak, nie, nie wiem.
Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)