List ósmy, w którym ojcowie nie mają zbyt wielkiej reputacji

J.: Zawsze możemy wrócić. Nie jesteśmy uwiązani. Nikt nam nie pomoże przecież. Odwrotnie. Raczej przeszkodzi. Więc gdybyś koniecznie chciał któryś z wątków poliamorii koniecznie wydobyć na powierzchnię, to jestem skłonny nie odwracać wzroku na światłach, na przejściach dla pieszych, w podziemnych kolejkach za ciepłą kawą. Podejmę wątek. Bądź pewien.

Zdaje się, że z nas dwojga ty jesteś bardziej mężczyzną, stąd pewnie twoje ciągoty do narzucania lektur, które miałyby stanowić tło naszych kolejnych rozmów. To ma swoje plusy i minusy. Mogę, owszem, nie mieć nic do zaproponowania, mogłem nic do tej pory w tym temacie nie przeczytać. Ale gdyby było odwrotnie, to mógłbyś chociaż zapytać o moją prywatną listę lektur, które pomogą nam zbliżyć się do naprzemiennego rodzicielstwa.

Wiem niestety do czego jest ci potrzebny tekst Pacewicza. Bo przecież bezpośrednio nie dotyczy on tematu, który nas interesuje. A jednak uchwyciłeś się go  i mam obawy, że  jeżeli posłuży ci tylko do twojej prywatnej/intymnej/wewnętrznej autodemaskacji, to przypominam, że nasza korespondencja nie jest odpowiednim miejsce na takie ekscesy. Odkrywaj się, niech i tak będzie, ale nie zatrzymuj się na tym, bo to droga donikąd. To tak jakbyś chciał przejść po linie między wieżowcami, nie zabezpieczając się w żaden sposób. Brawura jest ok, ale tylko wtedy, jeżeli nie służy doraźnemu poklaskowi, chwilowej ekshibicjonistycznej potrzebie. Przemyśl to zanim zasiądziesz przed klawiaturą.

Piszę o tym, bo po przeczytaniu tekstu Piotra Pacewicza wyobrażam sobie wstrząs jaki może przeżyć osoba, która znajduje swoje lustrzane odbicie w opisie ról jakie w Polsce odgrywają partnerzy/małżeństwa. Ciebie to też uderzyło? Odnalazłeś się tam? Pewnie mi o tym opowiesz/napiszesz.

Nie napiszę ci, co myślę o tekście Pacewicza. Zwrócę ci tylko uwagę, że jedna ze statystyk, o których Pacewicz mówi, wskazuje, że w pytaniu do kogo się zwracasz, kiedy masz problemy tylko 3% badanych wskazało ojca. Ciekawe jak sobie wyobrażasz wobec takich danych naprzemienne rodzicielstwo. Poza tym dość karkołomny to tekst w kontekście tematu, który chcesz ze mną omówić.

Bo, wiesz, jeżeli w tym kraju ojcowie nie mają zbyt wielkiej reputacji, to, że się kolokwialnie wyrażę, z czym do ludu? Ty?

Ja z innego komputera

Ps. A ten blog Ingi Iwasiów, to długo jeszcze będą operować? Czy pacjent nie daje znaków życia? Jeżeli nie ma nadziei, to streść mi proszę pokrótce co i jak albo znajdź inny link. Jak pewnie podejrzewasz żyjemy w świecie, w którym odnośniki do tekstów znajdują się wszędzie i jest ich więcej niż autorów. Czasami to sprawia, że wszystko wydaje się jednym, ale oboje/obaj wiemy, że to nieprawda.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz