List dziesiąty odrzucając stygmatyzację

J: Mam wrażenie, że często posługujemy się starymi, zardzewiałymi narzędziami, próbując przyjrzeć się temu, co współcześnie nas intryguje. Brakuje nam języka, nowych pojęć, które tłumaczyłyby procesy, w których bierzemy udział lub przynajmniej obserwujemy.

Wiesz, ty widzisz naprzemienne rodzicielstwo jako racjonalną odpowiedź na konsekwencje postępującego rozpadu związków monogamicznych. A ja z kolei nie chcę dać sobie narzucić taką siatkę pojęć jak kryzys rodziny, kryzys wartości, bo to jest właśnie język, który dzisiaj kompletnie nie dostarcza nam żadnych perspektyw. Nie ma dzisiaj już tych kryzysów, tych i innych. Żyjemy w świecie po kryzysie, gdzie nie sposób traktować rozpadu jakichkolwiek więzi w kategoriach destabilizujących. Zawsze tak jest, że najpierw coś się kontestuje, a dopiero potem negocjuje, ale już na nowych warunkach. Problem polega jedynie na tym, że w naszym słowniku, a więc również w naszych decyzjach nie znajdujemy, nie wypracowaliśmy  modelu/ów, które są wynikiem tych negocjacji. To nie znaczy, że one nie powstają, nie rodzą się, nie są tematem rozmów.

Dlatego wydaje się, że naprzemienne rodzicielstwo nie jest odpowiedzią na rozpad związków monogamicznych, ale wynikiem postępu cywilizacyjnego. Ruchów feministycznych. Zdroworozsądkowej odpowiedzialności. Odrzucenia stygmatyzacji kto jest tym dobrym a kto złym (prawodawstwo niemieckie i szwedzie nie zna tych pojęć), żeby ujawnić wyższość moralną jednej lub drugiej strony.

Więc nie skupiałbym się tak na rozpadzie związków monogamicznych. Bo nie w tym jest problem. To tak jak ze zmianami klimatycznymi, o których się od czasu do czasu wspomina. Problemem nie są dzisiaj wzmożone opady deszczu, ale to, że doprowadzają do małych podtopień w takiej skali, jakiej do tej pory nie było. Gdyby teraz zastanawiać się nad tymi przykładowymi opadami deszczu, zamiast nad modernizacją kanalizacji deszczowych, to bylibyśmy na początku drogi. Są procesy, których nie da się powstrzymać, choć być może można je minimalizować. Faktem jest, że dzisiaj trzeba być gotowym je rozwiązywać, ewentualnie proponować nowe rozwiązania. I tym jest moim zdaniem naprzemienne rodzicielstwo. Efektywnym, wypracowanym rozwiązaniem. W przeciwnym wypadku pisano by bez końca o kryzysie tego lub owego. A tak pisze się o nowych rozwiązaniach.

No, ale to tak na marginesie. Opowiedz coś o tym rodzicielstwie więcej.

Ja z innego komputera

Ps. Nie wiem co ci tam chodzi po głowie z tym usuwaniem liderów. Faktem jest, że twoje pokolenie wydało w tym mieście jednostki, które są właśnie takim lustrzanym odbiciem tego, co dzieje się na zewnątrz. Zbyt indywidualistyczni, rozproszeni, niezadowoleni. Gdyby spojrzeć na nich jak na pewną tendencję, to jest to już coś nowego, ale wciąż mają na sobie znoszone ubrania.  A jeżeli jest to przysłowiowe młode wino w starych bukłakach, to znaczy tylko tyle, że nie znaleźli sposobu na inną artykulację, inny sposób działania. I być może nie znajdą. Świat dostarcza coraz to nowych możliwości informacyjnych, technologicznych itd., itp., co nie znaczy, że poza indywidualnym zadowoleniem, przekłada się to np. w polityce na nową jakość, która przekona zbiorowość.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz