List trzynasty, bo nie ma miłości, jest miłość

Drogi mój ja z innego komputera

Wakacje mijają. Mija też czas naszej korespondencji. Pamiętam taką piosenkę sprzed lat, zdaje się dość popularną, radiową, wakacyjną nawet. Autorka śpiewała: lato mija, a ja niczyja. Tyle pamiętam. Nic więcej. Ale to chyba wystarczy, żeby bezwzględnie nakreślić nastrój narratorki. Któż by nie chciał być czyjś – sugeruje autorka, jakby nic innego się nie liczyło. W każdym razie to niezły pretekst, żeby wrócić do zaginionego bloga Ingi Iwasiów i jej wpisu ze stycznia 2013, kiedy to wystawia bezwzględne świadectwo mężczyznom, którym z taka łatwością przychodzi pisanie nowej biografii, konstruowanie jej, planowanie na gruzach poprzedniej.

Jeszcze kilka tygodni temu, kiedy upominałem się o to, by znalazł się egzorcysta, który demony ze strony jej bloga wypędzi jednym gestem, byłem gotów przetrawić cały ciężar tego tekstu i wybrać się na jakąś pielgrzymkę, ewentualnie wędrówkę. Ale w międzyczasie zrozumiałem, że to o czym pisze Iwasiów mnie nas nie dotyczy. Żadnych nowych biografii. Żadnych nowych odsłon. A jeżeli nawet to nie w takiej formie. Chyba, że rzecz dotyczy ciebie mój drogi ja z innego komputera, ale wtedy śmiało o tym mów/sygnalizuj/nie zwlekaj.

Inga Iwasiów na podstawie biografii Salmana Rushdiego Joseph Anthon dokonuje dość oczywistego uogólnienia. Mężczyznom jest łatwiej po apokalipsie. Idą w świat i zakładają kolejne rodziny. Płacą koszty, związane z poprzednią biografią i tworzą nową. Kobietom jest zdecydowanie trudniej z wielu powodów – kulturowych, cywilizacyjnych, z obciążeń, które dość obcesowo pozostawia poprzednia biografia. Otoczenie ma oczekiwania, trudno im uciec, koło się zamyka.

Nie wierzę w to, ani tego nie doświadczam. Nie ma nowych męskich biografii, nawet jeżeli one się wydarzają i statystycznie jest ich zdecydowanie więcej. Bo nie ma miłości. Jest tylko miłość. Nie są biografie. Jest tylko biografia. Nie ma liczby mnogiej, jest tylko pojedyncza.

ja

ps. Tym razem skręcamy w Świetliki, ale pomimo wydźwięku tego tekstu, pamiętaj, że w tomie Pieśni Profana Świetlicki przyznał bo miłość jednak jest. Tak.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz