Minister Bogdan Zdrojewski w środowej rozmowie z Janiną Paradowską w porannej audycji Tok Fm stawia tezę, że w następnych wyborach samorządowych zdecydowana większość wójtów, burmistrzów oraz prezydentów miast pozostanie na swoich stanowiskach i dopiero w 2018 roku dojdzie do zmiany pokoleniowej i jednocześnie zmiany stylu zarządzenia w samorządach. Niestety nie tłumaczy na jakiej podstawie stawia taką tezę, ale pojęcie zmiany pokoleniowej jest dość ciekawe w rozważaniach przedwyborczych.
Zmiana pokoleniowa, to nie tylko nowy burmistrz w urzędzie, ale również, a pewnie przede wszystkim gotowość wyborców do takiej zmiany. Może nawet przegrupowanie w samej strukturze wiekowej osób, które wrzucają karty do urny w dniu wyborów. Gdyby przyjąć tę perspektywę, to ani trzy lata temu, ani siedem lat temu gmina nie była gotowa na takie zmiany. Młodzi kandydaci na burmistrza – Wojciech Kuryłło (2006 rok) czy Miłosz Czopek (2006 i 2010) nie przekonali mieszkańców. Za każdym razem w II turze o zwycięstwo walczyło starsze pokolenie. Wszystko wskazuje na to, że w 2014 w wyścigu o fotel burmistrza będzie podobnie.
Oczywiście pokolenie wyborców, to jeden z aspektów, który rzuca światło na atmosferę przedwyborczą i jej wynik. Wszyscy zapewne doskonale pamiętają, że taka pokoleniowa zmiana nastąpiła w 2002 roku, kiedy 38-letni Krzysztof Grabka pokonał w II turze starszego o 20 lat Leona Żukowskiego. Zmienił się wówczas również styl zarządzania gminą. Starcia w II turze wyborów na burmistrza w 2006, 2010 i prawdopodobnie w 2014 roku mogłyby świadczyć o tym, że nadal gmina, jej wyborcy nie mają zaufania do młodszego pokolenia (mam na myśli pokolenie 30-40 latków). Nie tylko dlatego, że młody kandydat jest nieprzywidywalny, mało doświadczony itp. Po prostu dzisiaj to, co jest widoczne, co się sprawdza i co przynosi efekt w postaci prestiżu, budowania wizerunku Wschowy jest wynikiem aktywności pokolenia, które od lat systematycznie pracuje na wymierne efekty – konferencje naukowe, kongres kobiet, mistrzostwa Polski mażoretek (przykłady pierwsze z brzegu). Nie da się tego zbudować w rok, ani dwa. I bez względu na to jak oceniana jest ta aktywność, nie ma w młodszym pokoleniu (30-40 latków), które chciałoby przejąć władzę takich wyników, no może poza Tomkiem Szwarcem i jego stowarzyszeniem. Nie ma systematyczności, nie ma budowania czegoś trwałego, ale i pozytywnego.
W każdym razie, gdyby przyjąć tezę Zdrojewskiego za prawdopodobną, to wydaje się, że aktywność pokolenia, która decyduje dzisiaj o mieście jeszcze się nie wypaliła, a nowa w wydaniu młodszego pokolenia (30-40-latków) nie pojawiła się na horyzoncie.
Oczywiście można powiedzieć, że wygrywają wybory programy albo dobry PR, albo jakiś inny, niemniej ważny składnik kampanii wyborczej. Ale może być i tak, że to wszystko zawodzi, jeżeli nie ma atmosfery do zmian, a atmosfery nie ma, bo nie ma na horyzoncie pokolenia, które gotowe jest wziąć odpowiedzialność za gminę. Albo wyborcy nie dostrzegają jeszcze tego pokolenia. Czas pokaże.
Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)