Zemsta Boga

Zemstą Boga mógłby nazwać Gilles Kepel autor książki o takim samym tytule, to co dzieje się od kilku lat we Wschowie w związku z aktywnością środowisk chrześcijańskich. No może niekoniecznie jest to zemsta, może pewnego rodzaju rewanż, aktywność, która wyraźnie artykułuje wartości, nie ograniczając przekazu do własnego podwórka. Pozyskuje nowych wyznawców, inspiruje ich, a następnie artykułuje na zewnątrz wspólną chrześcijańską jakość.

Kepel stał się dość popularnym autorem po zamachu na World Trade Center. Jeżeli wierzyć komentatorom jego ,,Zemsta Boga” stała się intelektualną, uczciwą i dość przenikliwą diagnozą ruchów islamskich, katolickich i żydowskich, które wykonały morderczą pracę, aby dać odpór postępującej laicyzacji. Zebrał w jednym miejscu różne ruchy, aktywności, które zewsząd wydawały się znikome i malo istotne wobec ogólnoświatowego trendu. To wystarczyło, aby za jednostkowymi, nieprzekonującymi religijnymi gestami, pokazać całość jako przemyślaną strategię ruchów religijnych. A więc nie ,,Zderzenie cywilizacji” Huntingtona czy ,,Koniec historii” Fukyamy miały dać odpowiedź na to, co wydarzyło się w 2001 roku, ale książka francuskiego politologa i socjologa, która zarysowała pewien trend, dający odpór świeckiej (sekularnej, postsekularnej) tendencji.

Co Kepel ma wspólnego ze Wschową? No może niedużo, ale pozwala zobaczyć Wschowę w kilku odsłonach.

Od kilku lat wszelka aktywność światopoglądowa we Wschowie jest realizowana wyłącznie przez środowiska katolickie. Wszelkie inne – stowarzyszenia, fundacje, nawet partie polityczne, sztaby wyborcze nie podejmują światopoglądowych tematów. Większość, jeżeli nie wszystkie działania, mają charakter światopoglądowo obojętny. Nie edukują, nie proponują ani nie ewangelizują publicznie nikogo, co stanowiłoby alternatywę dla religijnej aktywności. Podczas festynów, spotkań, koncertów, jakichkolwiek eventów – światopogląd jest wyparty. Jedyną społecznością, która nie ma z tym problemu, ale również, w pewien sposób czuje, że ma w lokalnej społeczności kredyt zaufania, by tego rodzaju aktywność prowadzić – jest kościół.

Jeżeli w przypadku Halloween, który wzbudził trochę emocji na portalu ZW.pl, świeckie działania nie są zaczepne wobec instytucji kościelnej, stanowią zabawę, za którą nie kryją się treści głębsze niż to, co widać na zewnątrz. Kościół przeciwnie, dostrzega w tej aktywności rodzaj duchowego zagrożenia, więcej, widzi w tym duchową rzeczywistość, której nie zamierza lekceważyć i jednoznacznie reaguje, np. organizując przemarsz ulicami  miasta, proponując alternatywę, zwraca uwagę na to, że jest w posiadaniu zasobów, które muszą, powinny być koniecznie ujawnione, nawet jeżeli pozostali nie dostrzegają w Halloween żadnego zagrożenia. Można do tego rodzaju aktywności dołączyć inne przejawy religijnego/światopoglądowego ożywienia – np. wschowskie misteria, udział i zainteresowanie nimi.

I na koniec rysuje się również dość fundamentalna różnica między świecką a religijną wrażliwością. Otóż świecka uruchamia się we Wschowie wtedy, kiedy artykułuje poczucie zagrożenia, ale jej aktywność jest doraźna i  jest tylko reakcją na działanie drugiej strony. Nie są to nawet działania zewnętrzne.. Jedynie werbalizowane i grożące jakąś, mało przekonującą reakcją pozawerbalną.

W efekcie zemsta Boga we Wschowie realizuje się bezkonfliktowo. Z jednej strony czynnie udzielają się religijne ruchy o różnym zabarwieniu, z drugiej strony świecki przeciwnik co najwyżej wyrazi swoją dezaprobatę w wirtualnej rzeczywistości. Ale jak to bywa wygrywają ci, którzy poza wirtualną aktywnością mają jeszcze ochotę wyjść poza internetową fasadę.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz