Ołów w wodzie czyli fakty i mity na temat GZWP nr 306 Wschowa

Zaniepokoiła mnie informacja o stanie jakości wody głównego zbiornika wód podziemnych nr 306, który znajduje się pod Wschową. Mieszkanka Osowej Sieni  poinformowała na sesji Rady Powiatu Wschowskiego, że z dokumentów, do których dotarła w prokuraturze wynika, że jakość wody zmieniła się z klasy I w 2001 roku do klasy III w 2009.

Ta wypowiedź zaniepokoiła mnie tym bardziej, kiedy dzień później tuż przed sesją Rady Miejskiej we Wschowie radny/a mówiąc do radnego/ej ostrzegał/a przed wodą w kranie, ponieważ według jego/jej wiedzy, zaczerpniętej z pierwszego tekstu, jaki pojawił się w lokalnych mediach nt. raportu WIOŚ zrozumiał/a, że w kranach płynie woda, w której znajduje się ołów. W związku z tym radny/a korzysta od tego dnia tylko z wody, którą kupuje w sklepie/markecie/kiosku.

Myślę, że nie ma żartów z wodą. Prawdę mówiąc gmina, to woda. Gmina to nie polityka, ale właśnie ujęcia wody, z których korzystamy, przygotowując sobie w efekcie herbatę, kawę, rosół, ryż itp. Mogę sobie wyobrazić życie bez tego lub innego polityka, ale bez porannej kawy życia sobie wyobrazić nie potrafię. Więc jak to jest z tą wodą?

Informacja mnie zaniepokoiła również dlatego, ponieważ w pierwszym odruchu zrozumiałem, że prawda o jakości wody GZWP nr 306 schowana jest w dokumencie, który wyda mi dopiero wschowska prokuratura. Na szczęście w drugim odruchu wszedłem na stronę WIOŚ w Zielonej Górze i odnalazłem raporty, dotyczące stanu wód podziemnych. Wynika z nich, że między 2000 a 2002 rokiem jakość wód przedstawiała się w kolejności II klasa (2000 rok) Ib (2001) i II klasa (2002). 2003 rok to klasa Ib, a od 2004 do 2007 klasa III. I w następnych latach do badań z 2011 i 2012 ten stan się nie zmienia.

Raport o stanie środowiska województwa lubuskiego w latach 2011-2012 mówi, że na terenie województwa nie ma żadnego zbiornika, którego jakość wody byłaby pierwszej klasy (w porównaniu do lat 2000-2002 klasę I w 2000 roku miało 10 zbiorników, w 2001 klasę I posiadało 11 zbiorników, a w 2002 – 7 zbiorników).

Tylko w dwóch zbiornikach wód podziemnych występuje w latach 2011-2012 klasa II. W 17 punktach stwierdzono klasę III, w tym we Wschowie. Pomimo tego, że oczyszczanie zbiornika wód podziemnych jest bardzo kosztowne – jak mówiła na sesji geolog powiatowy – i mało kogo na to stać, to jednak raport wojewódzki pokazuje, że jakość wód w niektórych zbiornikach ulega poprawie z klasy III na II lub z klasy IV na III bez kosztownych procesów oczyszczania. Ale – podkreślają autorzy – jakość wód potrafi zmienić się w ciągu roku i nie sposób wyciągnąć jednoznacznych wniosków w oparciu o obserwacje 3-4 letnie. Jedno jest pewne – nikt o ołowiu w wodzie nie donosi.

Przy okazji dyskusji o środowisku skierowanej tylko na tory Osowej Sieni (nie mówię, że nie warto, oczywiście, że warto), umyka nam np. wypowiedź Małgorzaty Szablowskiej wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska, która podsumowując wojewódzki raport WIOŚ mówi: Największe stężenie pyłu i metali ciężkich odnotowano w Gorzowie, Zielonej Górze i we Wschowie. – Podstawowym źródłem tych zanieczyszczeń jest niska emisja z systemów grzewczych oraz emisja spalin z samochodów i komunikacji miejskiej. W przypadku Wschowy powodem może być bliskie sąsiedztwo z Głogowem, gdzie znajduje się huta.

Raporty – ale nie tylko ich dwie strony lub napisy końcowe – mają sens. Cały raport jest kopalnią wiedzy, bo można z niego np. dowiedzieć się czy jakość wody w jeziorze lgińskim lub sławskim jest ok, czy też nie jest ok. A dane nie są oszałamiające. Ostatecznie raporty są skierowane do samorządów wojewódzkich, powiatowych, gminnych. To  od nich zależy czy po pierwsze przeczytają te raporty, po drugie czy podejmą jakiekolwiek działania i czy w rezultacie okażą się skuteczne. Dobrze by było w tej zbliżającej się kampanii wyborczej aby poszczególne sztaby, lokalni politycy zechcieli wypowiadać się nie tylko o tym lub innym przeciwniku politycznym, ale również o pomyśle na to w jaki sposób chronić środowisko naturalne regionu. Jestem przekonany, że przyniesie to więcej korzyści niż standardowe pokrzykiwania na siebie.

Wszystkie dane jakie przytoczyłem znajdują się w dokumentach zamieszczonych na stronie zielonogórskiego WIOŚ.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz