Fenomen sprawozdania Edmunda Prekurata

Po ostatnich konferencjach PiS i Naszej Wschowy dochodzę do wniosku, że każda przedwyborcza aktywność ma swój założycielski dokument. Coś, co wyznacza kierunek politycznej/wyborczej drogi, a w rezultacie daje do ręki polityczne argumenty. Kilka lat temu był to bodajże III Ranking Gmin, na starcie obecnej kampanii takim dokumentem jest sprawozdanie dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy Edmunda Prekurata na temat rynku pracy w powiecie wschowskim w okresie od stycznia do września 2013 roku na tle lat 2011-2012.

Przybliżając pokrótce historię powoływania się na ten dokument, trzeba powiedzieć, że na konferencji PiS jeden z prelegentów poświęcił swój referat tematowi bezrobocia, co polegało na powtarzaniu danych, zamieszczonych w dokumencie dostępnym na stronie Powiatowego Urzędu Pracy bez żadnego komentarza, poza używaniem przymiotników, takich jak, cytuję: to straszne, przerażające itp. Na konferencji Naszej Wschowy również powołano się na to sprawozdanie,  odczytując dziennikarzom kilka danych, zaczerpniętych z tego dokumentu, komentując sytuację: tak nie może być. I od razu dodam, że cytuję bez ironii, zgodnie z faktami. Nic nie upiększając, ani nie dodając polotu.

Pierwszy wniosek jaki mi się ostatnio nasunął jest dość oczywisty. Obydwa te ugrupowania trzymają w tajemnicy, że ich jokerem w talii, kandydatem na burmistrza jest nie kto inny jak Edmund Prekurat. Praca jaką wykonał, która w dodatku skupia na starcie tak duże zainteresowanie lokalnych polityków, powinna być nagrodzona. I tutaj nie mam wątpliwości. Jeżeli dokument jest najczęściej cytowany podczas dotychczasowych konferencji, to niechybnie jego autor jest ukrytym kandydatem na burmistrza lub starostę. Nie wiem czy on o tym już wie, ale może wystarczy, że ja to wiem.

Drugi wniosek już nie jest tak oczywisty. Ostatnio Komitet Badań nad Migracjami PAN ogłosił swój raport. Wynika z niego, że ponad 2 miliony Polaków wyjechało z kraju, a największy procent emigrantów dotyczy Opolszczyzny, ponad 10% społeczności wyjechało za chlebem. Mało tego, jak wynika z badań, cały kraj dotyka problem, który polega na tym, że zostają na miejscu osoby starsze (społeczeństwo się starzeje), a w Polsce liczba urodzeń spada o kilkadziesiąt tysięcy rocznie (w 2011 roku – ponad 37 tysięcy).

Trzeci wniosek więc, który wynika z drugiego jest tym razem oczywisty. Nie sposób przyglądać się Wschowie, powiatowi wschowskiemu w oderwaniu od tego, co dzieje się globalnie. W przeciwnym wypadku wnioski lokalnych polityków będą rodem z czapy, a ewentualny program naprawczy (ewentualność skrajnie optymistyczna) kompletnie pozbawiony realnych przesłanek.

Czwarty wniosek i ostatni. Bo jest piątek, weekendu początek. Troska o miasto, jeżeli w ogóle coś takiego kołacze się w głowach lokalnych polityków, nie polega na bezrefleksyjnym powtarzaniu danych, które są powszechnie dostępne, licząc, że zrobi się na słuchaczach wrażenie. Odwrotnie. Troska o miasto, bazując na tym konkretnym przykładzie dokumentu, który przygotował Edmund Prekurat, to nic innego, jak posiadanie pogłębionej refleksji na temat danych, które się przytacza. Im te refleksje głębsze, tym troska wydawać się będzie przekonująca. Jeżeli natomiast będą to akty odwagi typu to przerażające, straszne, ewentualnie tak nie może być, tym trudniej będzie przekonać do siebie kogokolwiek. Chociaż może w tej batalii o Wschowę, o której pisze jedno z bardziej niezależnych mediów w okolicy,  liczy się jedynie przekonanie samego siebie do tego, co się publicznie ogłasza. Ale po co wtedy zawracać głowę innym? Tego nie wiem, ale może się dowiem. Ostatecznie, to dopiero wyborczy piątek, wyborczego weekendu początek.

Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)

Dodaj komentarz