Myślałem, że scena polityczna, która jest w trakcie formułowania się przed wyborami samorządowymi niczym już nie zaskoczy. Po dwóch pierwszych konferencjach bloku Nasza Wschowa Nasz Samorząd wyglądało na to, że poza ogólnikami, brakiem propozycji blok nie jest w stanie nic więcej wypracować. Okazało się, że jest. I być może warto byłoby ten wpis poświęcić propozycjom, które padły podczas konferencji, to tym razem skupię się na nowej postaci bloku czyli Bogdanie Jaworskim. I nawet nie na nim samym, ile na pewnej treści, którą odczytuję za pojawieniem się tej właśnie osoby.
Do tej pory raczej w nieformalnych rozmowach, słyszałem opinie, że nikt nie odważy się wychylić głowy spośród osób, które do tej pory nie tańczyły politycznego oberka. Bo wszyscy z wszystkimi we Wschowie są powiązani, uzależnieni i nikomu się to po prostu nie opłaca. Miałby tutaj ścinać głowy wszystkim bezwzględny system naczyń połączonych.
Okazuje się, że jest odwrotnie i tego przykładem jest Bogdan Jaworski. Osoba, która – co szczególnie zwraca moją uwagę – udziela się społecznie. Jest jednym z filarów Roty św. Judy Tadeusza. Czasami współpracuje z Muzeum, czyli jednostką samorządową, a jednak postanowił stanąć po drugiej stronie politycznej barykady. I co ważne zrobił to bez personalnych wycieczek. Bez obrażania i obśmiewania kogokolwiek.
I chociaż różnie można oceniać propozycję, którą przedstawił podczas konferencji, to w moim odczuciu istotny jest język jakim się posługiwał, ponieważ przestaje przekonywać przekonanych, a próbuje wyjść poza zaklęty krąg zwolenników. To może sprawić efekt domina, czyli doprowadzić do tego, że poza radykałami wokół tego i nie tylko tego środowiska zaczną się skupiać osoby, które do tej pory nie zabierały publicznie głosu. Do tej pory robili to przy urnie wyborczej. Od wczoraj, tak mi się wydaje, przestał ten schemat obowiązywać. I dla atrakcyjności zbliżających się wyborów samorządowych jest to dobry prognostyk. Może być tylko ciekawiej.
Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)