Kiedy stoi wóz załadowany mniej lub bardziej potrzebnymi rzeczami i trzeba tym wozem przemieszczać się z punktu A do punktu B, to rzeczą naturalną jest, że trzeba kogoś lub czegoś, aby ten wóz potrafił ruszyć z miejsca. Nie tylko, żeby ruszył, ale przemieszczał się. Trzeba do tego konia albo wołu. Dobrze odżywionego, silnego, który nie raz z takim wozem miał do czynienia. A jeżeli to jego debiut, to na pierwszy rzut oka powinien przynajmniej sprawiać wrażenie, że wóz pociągnie.
Oczywiście każdy ma prawo zgłosić się do tego, aby zaprząc się do wozu. Ale to jeszcze nie dowód, że się do tego nadaje. O tym zdecydują już inni. Samo zgłoszenie przecież jeszcze do niczego nie uprawnia. Owszem może budzić takie lub inne nadzieje, taki lub inny dystans, ale zgłoszenie jest tylko zgłoszeniem i trudno je przeceniać, ale też nie sposób lekceważyć. Bo jeżeli do programu X Factory zgłasza się wokalista, to znaczy, że sama jego decyzja o udziale w konkursie powinna budzić w widzach podziw, aplauz i wzruszenie? No raczej taki scenariusz się nie zdarza. Jest jakaś grupa, która się zgłosiła, następuje głosowanie i ten kto otrzymał odpowiednią ilość głosów przechodzi dalej, ten kto nie otrzymał odpowiedniej ilości głosów odpada. Sami widzowie nie wiwatują na widok wokalisty, póki nie zaśpiewa na scenie. Proste.
Czytając jednak ostatni wpis blogera na stronie Frakcji Wyrzutowej Doświadczenie i świadomość mam wrażenie, że bloger próbuje wprowadzić do ustalonego porządku świata jakiś nowy rodzaj zachwytu, aplauzu i wzruszenia. Otóż proponuje widzom, aby ci zanim wysłuchają tego, co kto ma do powiedzenia i wtedy ewentualnie zachwycali się, wzruszali i gromkimi brawami nagradzali występy na scenie, zaleca zmianę porządku. Najpierw zachwyt, potem konfrontacja czy zachwyt jest uprawniony.
Ale jest jeszcze jeden aspekt takiego myślenia, które warto wziąć pod uwagę. Bo może cały ten nieporządek ma prowadzić do tego, aby, gdy lewicowe lub jakiekolwiek inne lokalne środowiska wystawią kandydata na burmistrza, każdemu w gminie ręce same układały się do oklasków? Bo tak? Bo jest kandydat? Co ma do zaoferowania, to sprawa drugorzędna. Ważne, że się zgłosił. Jest wóz, którzy trzeba ciągnąć, to znalazło się rozwiązanie, czyż nie powinien taki gest budzić we wszystkich podziwu?
No we mnie nie budzi. Bo też nie widzę powodu. Jak już ktoś się zgłasza, to niech najpierw przekona widzów/wyborców, że jest utalentowany, że ma coś, czego nikt do tej pory nie miał, że jest wyjątkowy. O tym czy jest rzeczywiście atrakcyjny zadecydują widzowie. Póki co jednak w programie X Factory samo zgłoszenie się do programu niczego nikomu nie zagwarantowało.
Tekst pochodzi z bloga ale sam w to nie wierzę (2011-2014)