Pogrzeb sentymentów albo ,,nowe” szybko się zestarzało

Słuchałem dzisiaj rozmowy Tomasza Stawiszyńskiego z Jackiem Dobrowolskim pisarzem i filozofem z Uniwersytetu Warszawskiego. Rzecz dzieje się w radiu Tokfm. Stawiszyński w trakcie rozmowy porównuje ostatnie wyniki wyborów do Sejmu i wyborów na prezydenta do walki Andrzeja Gołoty z Lennoxem Lewisem w 1997 roku. Dobrowolski podchwytuje tę metaforę i mówi mniej więcej tak: Gołota symbolizuje III RP, zanim walka się rozpocznie, pojawia się na wybiegu, ma na sobie polskie barwy, gdzieś widnieje dumnie biały orzeł, wchodzi na ring i zostaje znokautowany po kilkudziesięciu sekundach. Kamery pokazują polskich kibiców, widać ich zaskoczony, kompletnie zdezorientowany wyraz twarzy i gdzieś w tyle głowy wiarę, że Gołota zaraz wstanie i się z Lewisem rozprawi.

Dobrowolski tłumacząc tę metaforę twierdzi, że taki mamy do dzisiaj wyraz twarzy, jak kibice z tamtego meczu. Nie rozumiemy, jak to się mogło stać, innymi słowy do dzisiaj nie znamy odpowiedzi, dlaczego dumna III RP dostała łomot w ostatnich wyborach. A wydawało się – kontynuuje Dobrowolski – że wystarczył III RP komunikat jej lidera, czyli Donalda Tuska, że nie trzeba za dużo robić, wystarczy, że wszyscy fani III RP oddadzą się grillowaniu. Kiełbaski, drób, szaszłyki i karkówka.

Podoba mi się ten obraz, szczególnie teraz, kiedy za chwilę zostaną ogłoszone wyniki wyborów uzupełniających do Rady Miejskiej. Na ringu, jak to pokazują ostatnie Nasze Wschowskie Sprawy, mierzy się stare z nowym. Gołota po nokaucie wstał i albo wybroni się, albo po raz drugi będzie liczony. Żeby tego nie personalizować, nie myślę, że mierzy się dzisiaj Gołota z Lewisem. Raczej do walki o głosy wyborców stanęły poprzednie myślenie o samorządzie (Gołota) z obecnym sposobem prowadzenia lokalnej polityki (Lewis). Takie dwa systemy wartości politycznych, społecznych i gospodarczych. Jeżeli wygra ,,nowe”, to by znaczyło, że w samorządowym pojedynku Gołota vs Lewis, ten pierwszy zostałby znokautowany po raz drugi (a może nawet i trzeci) i pewien zbiór sentymentów należałoby raz na zawsze pogrzebać.

Jeżeli wygra ,,stare”, to w myśl ostatniego – zabarwionego propagandową euforią – wydania Naszych Wschowskich Spraw, należałoby rozumieć, że ,,nowe” szybko się zestarzało i wyborcy szukają alternatywy. Oczywiście zupełnie inną sprawą jest odpowiedź na pytanie, czy ,,stare” ponownie stanowić może w dłuższej perspektywie alternatywę.

Jak będzie? Przekonamy się za kilkanaście minut.

Dodaj komentarz