W lustrze widząc Boba (z Twin Peaks)

Według Jacka Dobrowolskiego sen, to stan, w którym śniący mocno wierzy w to, że wszystko, co widzi i wszystko, co opisuje jest realnym i jedynym zbiorem faktów. Więc to trochę inny sen niż u Andrzeja Ledera, chociaż, jak pisałem i jak przyznaje sam Dobrowolski, metafora snu/prześnienia, którą przywołał Leder w ,,Prześnionej rewolucji” jest dzisiaj bardziej przydatna niż jeszcze kilka lat temu.

Ale prawdę mówiąc ten sen, tak, jak go tłumaczy Dobrowolski jest  zbyt dowolny (względny) albo nie wszystko tłumaczy. Bo – mając na myśli Wschowę – w znanym wszystkim sporze między nowym, a starym, sen dotyczyłby jednej i drugiej strony. I wtedy dlaczego mielibyśmy nie uznać, że wcześniej też tak było. Kilka lat temu ci, którzy rządzili Wschową śnili, a ci, którzy byli w opozycji również śnili. I tak można by w nieskończoność. Chociaż jestem zdania, że akurat w przypadku Wschowy, to śnienie wszystkich jest całkiem możliwe, gdyby uznać, że opis miasta poprzedniej władzy, jak i obecnej wyklucza/ł z udziału w mieście część mieszkańców.

Dobrowolski zresztą przyznaje, że sam nie ma pomysłu, ani póki co nie dysponuje takim językiem, którym mógłby wyjść poza sen, czyli mówić tak, aby docierać do każdej ze stron sporu, więcej, mówić tak, aby opisywać realność, uwzględniając postulaty, spostrzeżenia jednej i drugiej strony sporu.

Czy to w ogóle jest możliwe, czy kiedykolwiek było możliwe, to tego nie wiem, chociaż sam wierzę, że można zdobyć się na ten Rorty’owski nowy opis nowego opisu, ale to wymaga czasu i nie wiadomo, czy koniec takiej próby nie zakończy się fiaskiem, ślepą ulicą.

W każdym razie myśląc sobie dzisiaj o tym, dochodzę do wniosku, że problem być może polega na tym, że nikt nie stawia na nowy opis nowego opisu, a jedynie na walkę z nowym opisem. Czyli mówiąc prościej stare nie chce być nowsze, stare potrafi jedynie walczyć z nowym. Mało tego,  powoli, stopniowo, z miesiąca na miesiąc stare upodabnia się do tego czym było obecne nowe. A jeszcze prościej dzisiejsza opozycja, która kiedyś była u władzy staje się lustrzanym odbiciem niegdysiejszej opozycji, która obecnie jest u władzy.

I gdybym miał sobie odpowiedzieć dlaczego tak jest, to wydaje mi się, że stało się coś takiego, że w wyniku zmiany tak na poziomie ogólnopolskim, jak i lokalnym (przypomnę, że na tym blogu jednak interesuje nas lokalność) w takim znaczeniu symbolicznym wszystkie dotychczasowe idee szybko się zestarzały, a ich twórcy, zestarzeli się wraz ze swoimi ideami. Część mieszkańców bardzo szybko się zestarzała. I jedynie co potrafi, to walczyć z nowym opisem. A że symbolicznie się idee i osoby zestarzały, to nie mają w sobie ani odrobiny woli, by stworzyć alternatywny, nowy opis miasta. I w tym znaczeniu, powiedziałbym, że śnią tylko ci, którzy walczą z nowym opisem, innymi słowy nowy opis nie jest snem (bez względu na treść tego opisu). Reszta śni, a w lustrze widzi Boba (Bob, bo podoba mi się ostatnio Bob, pochodzi z serialu Miasteczko Twin Peaks, kto widział, ten wie kim jest Bob, a kto nie widział serialu, to pewnie gdzieś doczyta).

Dodaj komentarz