Wschowa w rękach Prawa i Sprawiedliwości, czyli sen o 2018 roku

Tym razem trochę plotek z lokalnej, politycznej sceny, ale nie tylko na plotkach ten wpis się będzie opierał. Bo na faktach też, a nawet więcej niż faktach.

Wczoraj, czyli w sobotę, po uroczystościach i przemowach różnych podczas obchodów 70-lecia I ZS, usłyszałem, że wystąpienie radnej sejmiku wojewódzkiego Małgorzaty Gośniowskiej-Koli, to ewidentny dowód na to, że zmierza wprost do celu i w kolejnych wyborach przejmie fotel burmistrza Wschowy. Dokładnie chodziło o to, że radna wręczyła jednej z uczennic szkoły nagrodę za znakomite osiągnięcia sportowe. Cóż, radna, jakby nie było jest lokalnym politykiem i każdy przygląda się jej gestom, działaniom, słowom z większą uwagą. Każdy też ocenia i dostrzega drugie dno. Nic w tym dziwnego. Po usłyszeniu tej uwagi, że ta nagroda dla uczennicy jest pod publiczkę i że intencje są przede wszystkim polityczne, pomyślałem, a dlaczego nie, tzn., coś w tym jest. Ostatecznie impreza jednak przekrojowa, 70 lat w pigułce, a tutaj taki gest radnej sejmiku wojewódzkiego, który skupia się na tym, co doraźne.

Z kim bym nie rozmawiał, niemal każdy w Małgorzacie Gośniowskiej-Koli dostrzega szansę na zmiany w 2018 roku. I niemal każdy mój rozmówca jest gotów oddać Wschowę Prawu i Sprawiedliwości byle tylko odsunąć od władzy Danutę Patalas, Miłosza Czopka i Dariusza Przybylskiego. Są oczywiście i tacy, którzy mówią, że poradzą sobie z PiS i zbliżające się wybory wygrają, ale akurat w te głosy, patrząc na to, co się dzieje dookoła, nie wierzę.

Dlaczego nie wierzę? Bo w ostatnich latach, przynajmniej w tych, gdzie bacznie obserwowałem lokalną scenę polityczną, czyli będzie tego z dziesięć lat, jedynym środowiskiem, któremu zależało na tym, aby przejąć władzę we Wschowie, było środowisko, związane z Miłoszem Czopkiem. Od lat nikogo na politycznej scenie Wschowy nie było tak zdeterminowanego, jak grupa osób, która związana jest ze Stowarzyszeniem Odnowy Samorządu. Ani była władza, ani tzw. lewica, ani ktokolwiek inny nie może się równać z determinacją Miłosza Czopka i Danuty Patalas. Udowodnili to podczas ostatnich wyborów samorządowych.

Ich problem polega na tym, że determinacja, związana z przejęciem władzy nie przełożyła się na determinację zarządzania miastem. Opierają od początku lokalną politykę na konfrontacji, a tym samym powoli, systematycznie osłabiają się z miesiąca na miesiąc. W związku z tym na polu walki pozostaje ostatnie środowisko, które z miesiąca na miesiąc zdradza swoje ambicje i determinację i jest to PiS z twarzą Małgorzaty Gośniowskiej-Koli, jeżeli oczywiście wierzyć, że radna sejmiku wojewódzkiego ma ambicje zostać burmistrzem Wschowy w kolejnej kadencji samorządu.

Jeżeli to prawda, a myślę, że tak, to dostrzegam w tym całym grajdole politycznym pewien poważny problem. Polega on na tym, że po słabej kadencji pani burmistrz, wiceburmistrza i naczelnika Przybylskiego, wschowianie postawią na kolejny zdeterminowany projekt i kolejną siłę polityczną, myśląc, że gorzej już być nie może.

Pewnie gorzej być nie może, to prawda, ale pułapka polega moim zdaniem na tym, że wcale nie musi być lepiej. Wschowa w tej politycznej sferze, została zaprowadzona nad przepaść i może nawet za kilka miesięcy rzuci się w otchłań. Każdy kandydat na burmistrza w takiej sytuacji wystarczy, że powie – nigdy więcej was, drodzy wschowianie, nie zaprowadzę nad przepaść, nigdy więcej nie będę, drodzy wschowianie, obserwował, jak spadacie w tę otchłań. To wystarczy, żeby wygrać wybory. A, że nikt poza PiS nie jest tak zdeterminowany, to wygra PiS.

Czy to dobrze, czy źle, o tym w następnym wpisie. Jestem natomiast przekonany, że Wschowa jest w politycznej pułapce i tę pułapkę mogą wykorzystać i prawdopodobnie wykorzystają politycy, którzy już dzisiaj myślą o Wschowie w 2018 roku. Moim zdaniem tak nie musi być, bo jak wiadomo, autor tego bloga wierzy w nowy opis. Bez nowego opisu, Wschowa nigdy się nie wydostanie spod rąk zdeterminowanych jedynie do przejęcia władzy, lokalnych polityków.

Dodaj komentarz