Pojechaliśmy do Nowej Soli. Wiem. Wy też gdzieś pojechaliście, więc nie ma się czym chwalić. Do Islandii nawet niektórzy z was zawędrowali. Przynajmniej tak mówią na mieście. Nie wnikam. Potem z tej Nowej Soli wróciliśmy i wy też na koniec wrócicie gdziekolwiek byście nie byli. I w sumie tak bym zakończył tę historię.
Ulotki wyborcze rozdawaliśmy na Solaninie. W tej Nowej Soli. Jest trochę tego w skrzynkach pocztowych, tylko, że we Wschowie. Przynajmniej wielu z was do tych skrzynek zagląda i potem publicznie informuje, że jest kłopot, bo nie wiadomo co zrobić z makulaturą, która już jest makulaturą wyborczą. My wiedzieliśmy co zrobić. Na Solaninie uznali, że to program festiwalu, tylko taki bardziej offowy i trzeba do tego osobnej mapy z legendą, żeby trafić we właściwe miejsce o właściwej porze.
Nam się też przez chwilę wszystko pomieszało, ale podeszliśmy do kasy i tam miły, młody człowiek wskazał, co jest ulotką wyborczą, a co programem Solanina.
Jak to można czasami wpaść we własne, jak to mówią, sidła, prawda? Jak to czasami można wpaść we własną Nową Sól. Na Solaninie. My tam dotarliśmy w niedzielę. Wiem. Wy też macie swoje małe tajemnice, które skrywacie przed światem, więc pewnie wy w piątek, czwartek, a może sobotę.
Faktem jest, że ludzie w Nowej Soli są mili, bo nikt nam nie robił o nic wyrzutów ani przykrości. Wszystko gładko, wszyscy uśmiechnięci do siebie, szczerze, słońce nawet wyszło, jak to często bywa tego lata, kasa była otwarta, bilety nam przedarto, miejsc dla nas starczyło. Jak to w tej piosence: Ale za to niedziela, niedziela będzie dla nas.
Więc nie narzekam.
Wybraliśmy salę, w której wyświetlano nagrodzone filmy. Podobały nam się. Jesteśmy bardzo wybredni, ale mi się wszystkie podobały, a eM nie wszystkie, ale prawie, bo gdyby odliczyć ten, który nie przypadł jakoś szczególnie eM do gustu, to właściwie byłyby wszystkie. Poza tym jednym. Tak więc, no, prawie 95 procent zadowolenia. Tak to oceniam w swoim prywatnym rankingu, że 95 procent. Nie więcej i nie mniej.
Dodam na koniec, że najwięcej mógłbym napisać o filmie Okna, Okna w reżyserii Wojciecha Solarza, ale nie napiszę. W sumie szkoda, że nie napiszę, bo tyle już wyżej napisałem, że można by uznać, że już mi się nie chce, albo coś w ten deseń. No możliwe to jest całkiem, ale nie w tym rzecz. Chodzi o to, że nikt tego filmu jeszcze nie widział. No. Nikt. Poza Solaninem. My widzieliśmy Okna, Okna, a potem dopiero, jak już wróciliśmy z Nowej Soli, mniej więcej w tym samym czasie, kiedy i wy wracaliście nie wiadomo skąd, to doczytaliśmy o Oknach, Oknach. Dużo doczytaliśmy i teraz wiemy więcej. Ale o tym też nie napiszę. W Gdyni teraz będzie. To byście tam może pojechali. W konkursie Inne Spojrzenie. I byśmy wtedy, jak wrócicie, wymienili się opiniami.