Nie tak dawno napisałem tekst na portalu Zw.pl (Niepodległość wschowskiego samorządu w 100 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości) o tym, że wyborcy postawili na różnorodność w Radzie Miejskiej we Wschowie bez zdecydowanego lidera/komitetu, który by miał tam większość, a potem ten sam wyborca (wyborcy), który tak poszatkował i zróżnicował Radę, podjął decyzję o wyborze Konrada Antkowiaka na burmistrza.
Tytuł ,,niepodległość wschowskiego samorządu” miał prowokować i nawet niektórych czytelników skusił do interpretacji, ale – jak to bywa z czytelnikami – negatywnej interpretacji. I chociaż treść tego artykułu nie sugerowała, że oto mamy w końcu niepodległy samorząd w odróżnieniu od poprzednich, to jednak w tym kierunku zmierzały komentarze, które miały ambicje zmierzyć się i odczytać sens jednej ze składowych tytułu.
Dla gimnastyki warto poczytać Anty-Edypa kapitalizm i schizofrenia
Co by jednak nie mówić, treść tego artykułu tłumaczy ten tytuł, chociaż zdaję sobie sprawę, że jak tego nie podam na tacy, to dla większości będzie nieczytelny. Cóż, warto dla gimnastyki poczytać w takim razie ,,Anty-Edypa kapitalizm i schizofrenia” Gillesa Deleuze, żeby przekonać się chociaż, jak dalece można być na pierwszy rzut oka nieczytelnym i paranoicznie niezrozumiałym.
Bo czym jest ta niepodległość wschowskiego samorządu? Niczym innym, jak wyborczą decyzją o różnorodności w Radzie Miejskiej, która w II turze zdecydowała o zwycięstwie Antkowiaka. Innymi słowy, bazując na synonimach słowa niepodległość, żeby to lepiej zilustrować, Wschowa – szczególnie w Radzie Miejskiej – samookreśliła się, pokazała swoją niezależność, samowystarczalność poprzez różnorodność w RM, a potem – jak się rzekło – ta różnorodność bez wyraźnego lidera w RM, glosami wyborców wskazała na osobę, która miałaby tej różnorodności przewodzić.
Ktoś powie, że te wybory to czerwona kartka dla Miłosza Czopka, inny, że dla Dariusza Przybylskiego, jeszcze inny, że dla Kuchcickiego i Techmana lub dla nich wszystkich. Możliwe. Jednak to jest dość doraźna ocena. Za chwilę Wschową rządzić będą inni ludzie. I gdyby tylko na tej diagnozie poprzestać, to mielibyśmy dość spłycony obraz woli wyborców, który sprowadza się jedynie do personalnej wymiany na kluczowych stanowiskach. Nie byłbym sobą, gdybym na taką ocenę przystał. Wschowa chce czegoś innego. Nie chce, jak to bywało, Wschowy Żukowskiego, Grabki, Czopka, nie chce nawet Wschowy Antkowiaka. Chce zmiany. Jakiej?
Poparcie PiS lub jego brak przed II turą niczego by nie zmieniło
W komentarzach na portalu i rozmowach, dominuje przeświadczenie, że Antkowiak wygrał, ponieważ wyborcy zagłosowali na złość posłowi Astowi, który poparł przed II turą Miłosza Czopka. Inni twierdzą, że wyborcy zagłosowali przeciwko Czopkowi. Jeszcze inni powiedzieliby, że wygrał Antkowiak, bo wyborcy nie chcieli rządów PiS, czyli też dokonali negatywnego wyboru (przeciwko partii, której we Wschowie twarzą był Marek Ast).
Poparcie PiS lub jego brak przed II turą niczego by nie zmieniło. Gdyby rzeczywiście we Wschowie istniał stały elektorat PiS, to zagłosowałby na Czopka w II turze i tym samym Miłosz Czopek zyskałby zdecydowanie więcej głosów z ponad 2000 tysięcy, które osiągnął w I turze kandydat na burmistrza Prawa i Sprawiedliwości. Być może dzięki temu kandydat PiS byłby wiceburmistrzem i tym samym elektorat byłby dumny, że współrządzi we Wschowie i że ich kandydat na burmistrza z I tury nadal liczy się w samorządzie. Może nie jako burmistrz, ale wiceburmistrz. Byłby to przecież realny zysk.
Znam wielu fanów PiS we Wschowie, którzy w II turze zagłosowali na Antkowiaka. Głos Asta w ogóle nie miał żadnego znaczenia. W I turze naturalnym dla nich kandydatem był Gliński. W II Antkowiak. Znam też wiele osób, które są fanami PiS, ale nie poszły głosować w II turze, bo ich kandydat nie dostał się do II tury. Czopek był dla nich nie do przyjęcia, a Antkowiak nieprzekonujący. Głos Asta nie miał znaczenia. Znam też wiele osób, które nie są fanami PiS, ale w I turze głosowali na Glińskiego, jednak w II turze naturalnym dla nich kandydatem był Antkowiak. Sami zapewne znacie takie osoby w swoim otoczeniu.
Próbowano z tego zrobić ogólnopolską jatkę przed II turą: PiS kontra Koalicja Obywatelska. Nie przegrał PiS, nie wygrała Koalicja Obywatelska
Cały ten wachlarz postaw zapewne wielu mieszkańców zna i doświadczył przed i po II turze. Stąd wniosek, że PiS, w znaczeniu Ast, wysłał swoim poparciem Czopka poza Ratusz jest nieuprawniony. Ast zaryzykował przed II turą. I prawdę mówiąc, jako polityk zaimponował. Postawił na jednej szali cały swój autorytet i autorytet partii. Wóz albo przewóz. Taką decyzję można nawet uszanować. W końcu mało kto jest gotów odważyć się na taki ruch. Tym samym trzeba przyznać, że poseł, ryzykując jednak przegrał i cały jego autorytet, jak i autorytet partii legł w gruzach. To oczywiście nie znaczy, że PiS we Wschowie nie ma znaczenia, jak i sam poseł. Na pewno nie miał znaczenia i wpływu na II turę wyborów na burmistrza Wschowy.
Tego rodzaju opinie, to raczej próba narzucenia ideowego klucza-wytrychu, który miałby skutkować triumfalnym przekazem, że Wschowa jest wolna od PiS. Wybory pokazały, że nie jest wolna i widać to w Radzie Miejskiej, jak i w Radzie Powiatu Wschowskiego. Wybory też pokazały, że stawianie tak sprawy jest dalekim uproszczeniem. Antkowiak został burmistrzem między innymi dzięki głosom osób, które w I turze zagłosowały na Przemysława Glińskiego, i że wśród nich są osoby, które są fanami PiS. Jako fani PiS chcieli mieć Glińskiego za burmistrza, ale nie Glińskiego jako wice u Czopka. Ideologia tutaj nie miała żadnego znaczenia. Znaczenie miał wybór między Czopkiem a Antkowiakiem. Wyborcy PiS, część z nich oddała głos na Antkowiaka. To był ich naturalny wybór, pomimo tego, że zawsze byli i prawdopodobnie będą fanami PiS. I pomimo tego, że doskonale zdawali sobie sprawę kto poparł Antkowiaka w kampanii wyborczej.
Próbowano z tego zrobić ogólnopolską jatkę przed II turą: PiS kontra Koalicja Obywatelska. Nie wyszło. Nie przegrał PiS, nie wygrała Koalicja Obywatelska. Przegrał Miłosz Czopek, wygrał Konrad Antkowiak. Przegrały wartości, jakie by nie były Czopka, wygrały wartości, jakie by nie były Antkowiaka. Przegrała znana Wschowa Czopka, wygrała enigmatyczna Wschowa Antkowiaka. Nie było w tym wyborze ideologicznej wojny z pierwszych stron gazet, wojny PiS-PO.
W tym sensie Wschowa/wyborcy nie chcą też, żeby to było miasto Antkowiaka
Co z tego wszystkiego wynika? Jak odczytać wynik wyborów? Najogólniej tak, jak to opisałem na Zw.pl. Mandat Antkowiaka jest silny różnorodnością Wschowy. Nie jest to mandat polityczny, ani ideowy. Bo prawdziwe odzwierciedlenie Wschowy A.D. 2018 jest bardziej widoczne w Radzie Miejskiej, niż w wyborze burmistrza. Wschowa, trochę, jak poseł Ast, zaryzykowała. Postawiła wszystko na jedną kartę, rzucając na szalę swój autorytet królewskiego miasta (mówiąc pół żartem, pół serio). Jednak i wybór burmistrza ma oczywiście swoją wagę, bo jak napisałem wyżej, wyborcy Wschowy zdecydowali, że lepiej nad tą emanacją i różnorodnością Wschowy w Radzie Miejskiej zapanuje i ją uszanuje Antkowiak.
Jak tę różnorodną Wschowę można uszanować? Nie będę kreślił szczegółowego planu, ale jedno wiem po tych wyborach, a przynajmniej tak odczytuję wynik wyborczy: Wschowa nie chce powtórki z rozrywki, nie chce, żeby po wyborach znowu było tak, jak to bywało kiedyś, że miasto stawało się miastem Żukowskiego, potem Grabki, a potem Czopka. Że odzwierciedlało ich sympatie, antypatie, przywary i zalety. Nie. W tym sensie Wschowa/wyborcy nie chcą też, żeby to było miasto Antkowiaka. Wschowa chce, żeby ktoś w końcu przywrócił Wschowę mieszkańcom, żeby każdy (widać to w zróżnicowanym składzie Rady Miejskiej we Wschowie) miał poczucie, że jest dla niego miejsce we Wschowie. Bez względu na to czy jest od Asta, czy od Grabki, od Czopka, czy od Kowalczyka. Tego chce Wschowa od Antkowiaka. Chce Wschowy dla wszystkich z szacunkiem do wszystkich.