Trzeba doświetlić wszystkie przejścia dla pieszych, czyli o tym, czy organy gminy mogą być sprawniejsze

Radny utrzymuje stałą więź z mieszkańcami oraz ich organizacjami, a w szczególności przyjmuje zgłaszane przez mieszkańców gminy postulaty i przedstawia je organom gminy do rozpatrzenia (Ustawa o samorządzie gminnym, Art. 23.1.)

Organami gminy są:

1) rada gminy;

2) wójt (burmistrz, prezydent miasta).

(Ustawa o samorządzie gminnym, Art. 11a.1.)

Komplementarnym elementem projektu uchwały budżetowej są objaśnienia, bez których tak radni, jak i mieszkańcy nie są w stanie zrozumieć zawartych w projekcie budżetu dochodów i wydatków.

(fragment broszury ,,Budżet gminy” wydanej przez Fundację im. Stefana Batorego oraz Centrum Promocji i Rozwoju Inicjatyw obywatelskich OPUS w ramach akcji – masz głos, masz wybór)

Zanim przejdę do głównego tematu wpisu, kilka słów na temat cytatów, które zamieściłem powyżej. Jeżeli dwa pierwsze fragmenty, pochodzące z Ustawy o samorządzie gminnym nie powinny budzić zastrzeżeń, co do ich spójności, to ostatni fragment z siedmio stronicowej broszury może sugerować, że rzecz będzie dotyczyła budżetu, który – według autorów przytoczonego fragmentu – bez objaśnień nie jest zrozumiały tak dla radnych, jak i mieszkańców.

Że nie jest zrozumiały, to już w pewnym sensie wyjaśniłem w poprzednich wpisach, przypomnę tylko, że ta niezrozumiałość jest gwarantowana prawem. Radny bez objaśnień ma prawo niczego nie rozumieć z budżetu gminy. Ale nie o tym jest ten wpis, nie o budżecie.

Raczej o tym, że przyjęte praktyki sprawowania mandatu radnego (powierzchowne, niedbałe, nastawione na krótkotrwały, szybki efekt) sprawiają, że znikają z horyzontu praktyki przeciwne, charakteryzujące się wnikliwością, starannością i cierpliwością w oczekiwaniu na efekt. Te praktyki przeciwne są trochę, jak budżet, jeżeli się ich nie wyjaśni, radni nie będą w stanie ich zrozumieć.

Czytając w ostatnim czasie ustawę o samorządzie gminnym, komentarze do ustawy, opracowania i wszelkie inne wypowiedzi, związane z relacjami na linii organ stanowiący – organ wykonawczy – administracja publiczna – mieszkańcy, dochodzę do wniosku, że funkcja radnego nie jest związana tym, co radny może lub czego nie może, jakie ma obowiązki, a jakie ograniczenia. Na co zezwala mu ta lub inna ustawa, a gdzie stawia mu opór. Większość, jeżeli nie wszyscy autorzy, zajmujący się tą tematyką, zwracają uwagę na co innego, różnie to oczywiście ujmując. Gdyby te spostrzeżenia podsumować, trzeba by uznać, że to, co jedynie ogranicza radnego to jego poziom wnikliwości, staranności i cierpliwości. Dlatego zapewne, kiedy radny składa ślubowanie, wypowiada następujące słowa roty: Wierny Konstytucji i prawu Rzeczypospolitej Polskiej, ślubuję uroczyście obowiązki radnego sprawować godnie, rzetelnie i uczciwie, mając na względzie dobro mojej gminy i jej mieszkańców (Ustawa o samorządzie gminnym, Art. 23a.1.).

W ślubowanie, które zawiera przytoczona rota, wpisany jest pewien paradoks. Sam go zresztą czuję, cytując ten fragment ustawy, Trudność ta polega na tym, że tego rodzaju zapisy z natury rzeczy zakładają działanie w idealnych warunkach, a także dojrzałą demokrację oraz pewien wzór i cel, który należy nieustannie osiągać, a którego osiągnięcie – jeżeli nastąpi – jednocześnie nie jest raz na zawsze dane.

Mając więc na uwadze to, na co wskazują niemal wszystkie osoby, zajmujące się tematyką samorządności w Polsce, a mianowicie, że ustawowemu ideałowi nie sprzyja wciąż krótka historia samorządności, wszelkie moje własne spostrzeżenia nie kieruję w stronę jakichś konkretnych osób, radnych, czy konkretnego samorządu. Owszem, przykłady biorę z najbliższego podwórka, ale interesują mnie one o tyle, o ile mogę na ich przykładzie dostrzec ogólniejsze tendencje, praktyki, w praktyce realizowane postulaty samorządności.

W związku z tym staram się też nie koncentrować na wspomnianym wcześniej paradoksie. Ostatecznie przeczytane do tej pory wszelkie komentarze, artykuły, opinie itp., traktują samorządność godnie, starannie i uczciwie pomimo świadomości wielu braków na tym polu. Nie ma zatem chyba innego sposobu, jak próbować właśnie w ten sposób spisywać własne spostrzeżenia. I tym samym traktować treść ślubowania radnego oraz to, jak rozumiem ideę/ducha ustawy o samorządzie gminnym, tam, gdzie wypowiada się ona na temat radnych, w taki sposób, aby to, co jest praktyką, nie przysłaniało mi tego, do czego nakłania duch/sens/idea radnego w ustawie o samorządzie gminnym.

***

Mamy taką oto sytuację. Radny składa wniosek, zapytanie, po prostu przedstawia problem zgłoszony przez mieszkańców. Rzecz dotyczy doświetlenia przejścia dla pieszych na jednej ze wschowskich ulic. Dzieje się to w obecności dwóch organów gminy: Rady Miejskiej i burmistrza. Jak już wiemy ustawa zaleca, aby postulaty mieszkańców przedstawiać organom gminy do rozpatrzenia. Nie jednemu organowi, wykonawczemu lub stanowiącemu, ale obydwu organom. Oba te organy mają sprawę rozpatrzyć. W najprostszym do pomyślenia scenariuszu mogłoby to wyglądać w ten sposób, że organ wykonawczy przygotowuje w rezultacie odpowiednią uchwałę, a organ stanowiący zatwierdza tę uchwałę. I wydawać by się mogło, że problem jest rozwiązany. W ten sposób dwa organy rozpatrzyłyby wniosek pozytywnie. Jak się okazuje życie jednak przynosi przewrotne rozwiązania. Otóż na portalu społecznościowym, gdzie pojawia się informacja o tym, że radny przedstawił postulat mieszkańców, mieszkańcy reagują zdziwieniem, sygnalizując wyraźnie, że problem jest szerszy, zdecydowanie większy. Ich postulat w efekcie brzmi: trzeba doświetlić wszystkie przejścia dla pieszych, a nie tylko jedno przejście dla pieszych. Doświetlenie jednego przejścia dla pieszych nie rozwiązuje problemu, a jedynie go tuszuje. Zatem ten najprostszy sposób rozpatrzenia postulatu przez dwa organy gminy wydaje się niespecjalnie skuteczny. Jak zatem skuteczniej rozwiązywać tego rodzaju sprawy? O tym w następnym wpisie.

Dodaj komentarz

The enchanting psychedelic literature.

Welcome to Psychedelic. Here, we're dedicated to exploring the transformative power and profound insights found within the pages of psychedelic-inspired books and literature.