Ojczyzna nam umiera

(Tytuł wpisu oraz wszystkie fragmenty umieszczone w nawiasach pochodzą z utworu wykonywanego przez Przemysława Gintrowskiego ,,Gdy tak siedzimy nad bimbrem”. Utwór w interpretacji Andrzeja Grabowskiego zamieściłem na końcu wpisu )

Gdzieś niedaleko (patrol jednego z nas zatrzymał) rozmawiałem o tym, jak funkcjonują w innych miastach instytucje kultury. Czy są wzorce, które moglibyśmy zaczerpnąć z innych miast (się przyda).

[Gdy rozmawiamy o instytucjach kultury (siedzimy nad bimbrem) zaciera ręce służba zdrowia, gdy tak (gdzieś niedaleko) rozmawiamy o muzeum (wolno się kręci) ręce zaciera komenda policji, a gdy (patrol jednego z nas zatrzymał) rozmawiamy o bibliotece (się przyda), ręce zaciera nauczyciel (10 lat więzienia). Jednak, gdy tak (siedzimy nad bimbrem) nie rozmawiamy o niczym, ręce zacierają burmistrz, wójt, prezydent, starosta, a może nawet premier, wojewoda i marszałek (ojczyzna nam umiera). Wtedy nie drukujemy ulotek (o tym, że jeszcze żyjemy)]

Nie ma wzorców (w znaczeniu więcej niż jeden). Wzór jest jeden od 1989 roku, liberalny albo prawicowy, bez różnicy. Nie nasz, nie przez nas wypracowany, nieprzemyślany (grozi nam za to wyrok). Cierpliwości nam brakuje (gdy tak siedzimy nad bimbrem), żeby na lokalnym poziomie wypracować inny model. Własny, autorski, którego owoce będą zjadliwe za kilka, a może nawet kilkanaście lat, jeżeli wystarczy cierpliwości nam (gnijącym w celach kolegom) i ojczyźnie (nam umiera).

Wtedy umiera nam w kraju (który i tak nam umiera)  Paweł Adamowicz, Jan Paweł II, Lech Kaczyński, (Przemysław Gintrowski i jemu podobni koledzy). Wtedy (drukujemy ulotki o tym, że jeszcze żyjemy) wydaje się, że można coś zmienić. Ale nie można niczego zmienić, bo ich śmierć dowodzi tylko tego, że musieliby umierać dzień w dzień, na okrągło, żeby ojczyzna (nam umiera) w liberalnym nurcie nie chciała jedynie kopiować sprawdzonych wzorców, a w prawicowym nurcie nie chciała jedynie nie kopiować sprawdzonych wzorców, nie znając innych wzorców (ulotek o tym, że jeszcze żyjemy).

Może lepiej, żeby w ogóle oni nie umierali (gdy tak siedzimy nad bimbrem), bo za każdym ich umieraniem okazuje się, że ojczyzna (nam umiera) potrafi wznieść się na chwilę, wybaczyć, rąk nie trzymać w kieszeni (grozi nam za to wyrok), ale bez ich umierania (ojczyzna nam umiera) ojczyzna nie potrafi inaczej (gdy tak siedzimy nad bimbrem). W liberalnym nurcie powie, że tak, jak jest, tak musi być, bo niczego lepszego nie wymyślono (się przyda). A w prawicowym nurcie powie, że grozi pozostałym 10 lat więzienia (że jeszcze żyjemy). A przecież jeszcze dzień temu w tym kraju (który i tak nam umiera), kiedy umarł Paweł Adamowicz, Jan Paweł II, Lech Kaczyński (Przemysław Gintrowski i jemu podobni koledzy) wydawało się w chwili żałoby, że nie ma lewicy, nie ma prawicy, nie ma ich (gdzieś niedaleko), jest tylko ojczyzna (nam umiera).

Już mnie więcej tak nie okłamujcie (się kręci). Ten patrol, który (jednego z nas zatrzymał) gdzieś niedaleko niczego innego ode mnie nie zażąda poza ideową legitymacją, chyba, że akurat ojczyzna (nam umiera).

foto: Zw.pl

Dodaj komentarz

The enchanting psychedelic literature.

Welcome to Psychedelic. Here, we're dedicated to exploring the transformative power and profound insights found within the pages of psychedelic-inspired books and literature.