4. Słowo na niedzielę w Walentynki: Errata, czyli słów kilka o Wieczerzy Pańskiej

Pan Arkadiusz Kuźniacki zwrócił mi uwagę na facebooku pod linkiem do ostatniego ,,Słowa na niedzielę”, że Zenit Mszy Świętej w kościele katolickim to ofiara Jezusa Chrystusa i uczestnictwo w uczcie a nie kazanie stąd może to trudno Panu zrozumieć.

Odpowiedziałem w komentarzu: Wydaje mi się, że to rozumiem, natomiast inną wagę do tego przykładam. Znaczenie zenitu Mszy Świętej, o którym Pan wspomina jest interpretacją kościoła katolickiego tego, co na ten temat mówi Biblia. Jedną z wielu interpretacji, bo kościoły protestanckie widzą ten zenit zupełnie inaczej. Więc skoro to jest tylko jedna z wielu interpretacji, to mówienie o tej praktyce, ze tylko uczestnictwo w niej, przynosi jakieś korzyści duchowe, jest już zbyt dużym uproszczeniem. A jeszcze inaczej praktykowali to pierwsi chrześcijanie, co jest zresztą dokładnie opisane w biblii. Stąd rozumiem znaczenie zenitu w kościele katolickim, ale jestem zdania, że jest to już odległe od biblijnego przekazu. Ma to znaczenie dla instytucji kościelnej, owszem, dla jej spójności, charakteru, ale nadawanie temu znaczenia duchowego jest w mojej ocenie nadużyciem. Chciałem o tym dzisiaj napisać, tzn. o tym, jak praktykowali to pierwsi chrześcijanie, bo to jest dokładnie opisane w biblii, ale nie znalazłem juz na to czasu. Ale znajdę.

Czas znalazłem. Opisałem, a efekty tego znajdują się poniżej. Jednak zanim ktokolwiek zdecyduje się na lekturę, uznałem, że warto napisać kilka słów o tym, w jaki sposób nauczyłem się czytać to, co napisano w Biblii.

Jednoznaczny i niejasny przekaz biblijny

Najkrócej mówiąc w Biblii znajdują się fragmenty, których przekaz jest jasny i nie ma wątpliwości co do intencji i znaczenia. Kiedy mowa jest o tym, żeby miłować bliźniego, to znaczy, że trzeba go miłować. Kiedy mowa jest o tym, żeby chrześcijanie nie naśladowali powszechnych praktyk, jak na przykład, zastanawianie się kto jest z chrześcijan najważniejszy (Ewangelia Łukasza 22, 25-27), to znaczy, że tego się nie praktykuje, a przyjmuje się zasadę, że ten kto stoi na czele, niech zachowuje się tak, aby być pomocnym, a nie tak, żeby wykorzystywać swoje przywództwo. Takich fragmentów jest sporo. Nikt się o nie sprzecza, ale tez mało kto je praktykuje.

Spory o to, co nie jest jednoznaczne

Spór najczęściej w religiach jest o to, co nie jest tak jednoznaczne, jak powyższe fragmenty. Najczęściej, w związku z tym, że Biblia nie podaje jednoznacznej wykładni, powstaje wokół tego wiele interpretacji. Są one zasadne i na ich bazie powstaje wiele różnych praktyk. Najczęściej są o te praktyki spory. Uczestnicy tych praktyk mają w zwyczaju twierdzić, że tylko ich praktyki są słuszne i prawdziwe i tylko przez ich praktyki, które są efektem interpretacji, a nie jasności przekazu, można osiągnąć religijne korzyści, jak zbawienie, czy poznanie w pełni Jezusa.

Co jest ważne, a co mniej ważne

W związku z tym, że są fragmenty w biblii, których przekaz jest jednoznaczny i takie, gdzie ten przekaz nie jest tak jednoznaczny, należałoby uznać, że to, co jednoznaczne jest ważne, a to, co niejednoznaczne jest mniej ważne. Innymi słowy miłowanie bliźniego jest ważne, a to, jak odprawiana jest msza/nabożeństwo nie jest tak ważne, ponieważ Biblia nigdzie nie opisuje, jak takie nabożeństwo, msza święta powinna wyglądać. A jeżeli tego nie robi, to znaczy, że dla jej przekazu ten element nie ma takiego znaczenia, jak wspomniany już przekaz miłuj bliźniego swego, jak siebie samego. Gdyby autorzy Biblii uznali, że to co nie jest jednoznaczne ma ogromne znaczenie, napisaliby o tym w sposób jednoznaczny.

Kościoły instytucjonalne swoją tożsamość budują na rzeczach, co do których sama Biblia nie wyraża się precyzyjnie

Z mojego doświadczenia wynika, że spory religijne zawsze są o to, co niejednoznaczne, co dopuszcza różne interpretacje i praktyki. Spór pojawia się wtedy, kiedy jedną z wielu interpretacji, jedną z wielu możliwych praktyk uznaje się za tą właściwą i jedyną. Dawno, dawno temu prowadzono wojny religijne, żeby udowodnić, która interpretacja jest właściwa, a mówiąc dosłownie, która z biblijnych spraw, co do których sama biblia nie wypowiada się jednoznacznie, jest słuszna, a która nie.

W mojej ocenie, uprawnione jest zdanie, że kościoły instytucjonalne swoją tożsamość budują na rzeczach, co do których sama Biblia nie wyraża się precyzyjnie, dając tym samym swobodę interpretacji, swobodę praktyk w ramach – oczywiście – zachowania ducha/istoty biblijnego przekazu. Innymi słowy tożsamość kościołów instytucjonalnych, ale również ewangelikalnych budowana jest najczęściej w oparciu o interpretację. Uznając jedną z wielu możliwych i dopuszczalnych interpretacji za jedyną i prawdziwą.

W sprawie Wieczerzy Pańskiej, zenitu katolickiej Mszy Świętej sprawa przedstawia się następująco. W Nowym Testamencie znajdziemy 5 fragmentów na ten temat. Cztery z nich znajdują się w Ewangeliach Mateusza, Marka i Łukasza. Jedna w Ewangelii Jana, ale znacznie różniąca się od pozostałych trzech. Jest u Jana wieczerza, ale Jan nie wspomina, że Jezus o chlebie mówił, że to jego ciało, a o winie, że to jego krew. Jan skupia się na przykład na praktyce mycia nóg. Z jakichś powodów nie jest to, co niedzielę praktykowane w kościele katolickim, ale znam takie wspólnoty ewangelikalne, które praktykują ten zwyczaj co tydzień. Piąty fragment, dotyczący Wieczerzy Pańskiej znajduje się w I liście Pawła do Koryntian, zawiera powtórzenie tego, co opisuje trzech ewangelistów i jednocześnie, dzięki wskazówkom Pawła, jesteśmy w stanie zobaczyć, jak praktykowali Wieczerzę Pańską ówcześni chrześcijanie.

W ewangeliach wieczerza paschalna, dla Pawła już Wieczerza Pańska

W ewangeliach mamy cztery fragmenty, poświęcone wieczerzy, wtedy jeszcze wieczerzy paschalnej, ściśle związanej z obchodami żydowskiej Paschy, o której później Paweł będzie pisał – Wieczerza Pańska. W ewangeliach jednak jest to jeszcze wieczerza paschalna. Dla pogłębienia swojej wiedzy na ten temat ta różnica jest absolutnie ważna. Dla dalszych rozważań nie ma to większego znaczenia. Dla samej ciekawostki wystarczy, że dodam, że zgodnie z ówczesną tradycją, wieczerzę, w której uczestniczyli Jezus i apostołowie, nazwalibyśmy współcześnie uroczystym, wieczornym posiłkiem, spożywanym najprawdopodobniej w pozycji leżakującej. Współczesną wyobraźnią o tamtym wydarzeniu zawładnął obraz Leonarda da Vinci ,,Ostatnia wieczerza”, gdzie wszyscy siedzą przy stole. Wtedy raczej wszyscy, mówiąc współczesnym językiem, leżakowali. Ale to tak na marginesie, bo czy siedzieli, czy leżakowali, nie ma znaczenia. Nie o formę tutaj chodzi. Zresztą w chrześcijaństwie w ogóle nie o formę chodzi, chociaż zdaję sobie sprawę, że trudno to sobie dzisiaj wyobrazić.

Wziął chleb, wziął wino

Wieczerza Pańska została opisana w 26 rozdziale ewangelii Mateusza, w 14 rozdziale ewangelii Marka oraz 22 rozdziale ewangelii Łukasza.  W każdym z tych rozdziałów padają słynne słowa Jezusa, wypowiadane podczas mszy świętej w kościele katolickim – wziął Jezus chleb i pobłogosławił, łamał i dawał uczniom i rzekł: bierzcie i jedzcie, to jest ciało moje, które za was będzie wydane, to czyńcie na moją pamiątkę. Podobnie i kielich, gdy było po wieczerzy, mówiąc ten kielich to nowe przymierze we krwi mojej, która za was będzie wylana.

Ustanowienie Eucharystii – dopisany śródtytuł

Wokół tego fragmentu zbudowano praktykę religijną, ale zanim do niej przejdę, jeszcze kilka słów na temat biblijnych zapisów. W katolickich tłumaczeniach biblii, podobnie, jak protestanckich, znajdują się śródtytuły, np. – ustanowienie Eucharystii i tysiące innych. One nie są częścią biblii, nie ma ich w oryginale. Zostały dodane po to, by ułatwić lekturę, a czasami, by zaznaczyć, jak należy rozumieć dany fragment, co niekoniecznie jest tożsame z sensem samego tekstu biblijnego. I tak np. w katolickich tłumaczeniach biblijnych znajdziemy przy cytowanym wyżej, znanym wszystkim fragmencie śródtytuł – ustanowienie Eucharystii, a już w protestanckim tłumaczenie biblii takiego śródtytułu nie znajdziemy. Dla samego sensu tekstu biblijnego, czy ktoś dodaje taki lub inny śródtytuł nie ma znaczenia, bo najzwyczajniej w świecie nie jest to część tekstu biblijnego, a sami autorzy poszczególnych ksiąg biblijnych nie dodawali żadnych śródtytułów. Czytelnikowi, który poważnie traktuje śródtytuły może się wydawać, że biblia o wspomnianych fragmentach w ewangeliach mówi, że w ten sposób ustanowiono Eucharystię. Więc warto zaznaczyć, że biblia nigdzie o tym nie wspomina. Nigdzie nie sugeruje, że ustanowiono Eucharystię. To sobie ktoś dopisał, dopisał w katolickich wydaniach biblii. Tego autorzy poszczególnych ksiąg Biblii nie napisali. Nie napisali tego też ewangeliści – ani Mateusz, ani Marek, ani Łukasz, ani Jan.

Tłumaczenie biblijne naznaczone praktykami kościelnymi (katolickimi, protestanckimi)

Dodam jeszcze, że tłumaczenia Nowego Testamentu w wersji katolickiej i protestanckiej różnią się jedynie śródtytułami, bo sama treść Nowego Testamentu jest oczywiście taka sama. Natomiast niewątpliwie każde tłumaczenie jest niestety naznaczone praktyką kościołów katolickiego, czy protestanckiego. Wtedy warto sięgnąć po niezwykle przydatne tłumaczenie interlinearne Nowego Testamentu. Oczywiście zapyta ktoś, a po co tak sprawdzać wszystko? Porównywać, zastanawiać się, skoro są osoby wyznaczone do tego, aby to tłumaczyć, a my jesteśmy przyzwyczajeni tym ludziom wierzyć. Odpowiem, że to zależy od indywidualnej higieny intelektualnej i duchowej. Jeżeli traktujesz jakąś część swojego życia poważnie i wiążesz z tą częścią swojego życia jakieś nadzieje, to wydaje się, że sam powinieneś wiedzieć co i jak. Jeżeli uznajesz inaczej, to twoja sprawa, ale to nie oznacza, że każdy w ten sam sposób postępuje. Ja takiego zwyczaju nie mam.

Dodam jeszcze w kontekście wydań biblii, że cenię sobie katolicką Biblię Poznańską – świetne tłumaczenie, wydaje mi się, że nie ma lepszego, przynajmniej nie spotkałem. Mniej cenię sobie tłumaczenie katolickiej Tysiąclatki, Biblia Warszawska (protestanckie wydanie) pod względem tłumaczenia ustępuje Poznańskiej. Świetna, chociaż z współczesnego punktu widzenia pisana już archaicznym językiem, jest protestancka Biblia Gdańska, ta z XVII wieku. Każda jednak Biblia, nie pamiętam, czy Gdańska również, zawiera dodane śródtytuły. Nie mam w zwyczaju ich czytać. Przeszkadzają w lekturze. Czasami przeszkadzają, czasami może coś ułatwiają, dla mnie samego są zbędne i niepotrzebne.

Fragment, czytany podczas mszy świętej jest wyrwany z kontekstu

Wróćmy jednak do przytoczonego fragmentu z ewangelii Łukasza, który mniej więcej tak samo brzmi w ewangeliach Marka i Mateusza:

Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!» Tak samo i kielich po wieczerzy, mówiąc: «Ten kielich to Nowe Przymierze we Krwi mojej, która za was będzie wylana.

Na co warto zwrócić uwagę? Na pewno na to, co później w I liście do Koryntian jest opisane, jako chrześcijański zwyczaj. A mianowicie to, że ten fragment, czytany podczas mszy świętej jest wyrwany z kontekstu. Ten kontekst jest ważny, ponieważ, to właśnie ten kontekst jest praktykowany po śmierci Jezusa. Co to oznacza? W każdym z tych przytoczonych wyżej rozdziałów mowa jest o tym, że Jezus wraz z apostołami wzięli udział w uroczystym posiłku. Po prostu jedli. W trakcie, kiedy jedli, Jezus wziął chleb, a potem wino i wypowiedział te znane słowa. Żeby nie było, że coś wymyślam przytoczę fragment z Tysiąclatki. W ewangelii Mateusza, czytamy, co się działo w trakcie tej wieczerzy:

A gdy jedli, rzekł: «Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi» (Mt, 26, 21).

Rozmawiają o tej zdradzie i znowu:

A gdy oni jedli, Jezus wziął chleb i odmówiwszy błogosławieństwo, połamał i dał uczniom, mówiąc: «Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje» (Mt, 26, 26)

Jedli. Spotkali się na uroczystym posiłku, wieczerzy paschalnej i jedli. W trakcie, kiedy jedli rozmawiali. A kiedy jedli i rozmawiali, Jezus raz połamał chleb i przekazał pozostałym uczestnikom tego posiłku i podobnie postąpił z kielichem wina. O chlebie powiedział, że to jego ciało, a o winie, że to jego krew.

Jezus nie odmówił wspólnego posiłku Judaszowi

Jezus z apostołami spotkali się na uroczystym posiłku. Jedli w trakcie tego posiłku. Jadł z nimi Judasz. W żadnym momencie tej wieczerzy Jezus nie odmówił wspólnego posiłku Judaszowi, nie odmówił Judaszowi również chleba, którym się podzielił ze wszystkimi, ani wina, z którego wszyscy skorzystali. Dzieląc się chlebem i winem, Jezus powiedział, żeby apostołowie praktykowali to (to czyńcie na moją pamiątkę). Ani razu nie ma mowy o tym, że jest jakiś warunek uczestniczenia w tej wieczerzy. Nie ma mowy o tym, czy trzeba być po spowiedzi, czy przed spowiedzią. Nie ma mowy o tym,  że chleb zamienia się w ciało, a wino w krew. Przeciwnie, mowa jest o tym, że chleb jest ciałem Jezusa, a wino krwią. Czy należy tę wypowiedź rozumieć dosłownie? Że uczestnicy wieczerzy będą spożywać krew i ciało Jezusa? Czy chodzi raczej o pamięć? Żeby wspominać śmierć Jezusa? Tak, jak podczas wieczerzy paschalnej wspominano o tym, co wydarzyło się podczas ostatniej plagi w Egipcie, kiedy krew na drzwiach była znakiem, że mieszkają tam Izraelici, co w konsekwencji uratowało ich przed katastrofą. Przypomnę, że właśnie w takiej wieczerzy paschalnej, wspominającej tamten czas niewoli egipskiej, uczestniczyli Jezus i apostołowie. To właśnie podczas wieczerzy paschalnej Jezus wypowiedział słowa o chlebie, jako ciele i winie, jako krwi.

To czyńcie na moją pamiątkę?

Co oznaczają słowa: to czyńcie na moją pamiątkę? Czy to oznacza, że jeżeli spotkacie się, żeby wspólnie zjeść jakąś uroczystą kolację, to w jej trakcie podzielcie się chlebem i winem, wspominając śmierć Jezusa? Czy należy rozumieć tę praktykę tak, jak stosuje ją kościół katolicki? Że nie będziecie dzielić się chlebem i winem, nie będzie to uroczysty posiłek, podczas którego będziecie najnormalniej w świecie jedli, tylko będzie to msza święta, w trakcie której ksiądz przeczyta fragmenty z ewangelii Łukasza, Jezus będzie w Eucharystii, a osoby, które są po spowiedzi, mogą ją spożywać?

I na koniec co oznacza fakt, że w tej wieczerzy uczestniczył Judasz? Czy to oznacza, że nie ma żadnych, ale to żadnych powodów dla których można by komuś odmówić uczestnictwa, skoro Jezus nie postąpił tak wobec Judasza? Wobec człowieka, który go za chwilę miał zdradzić, o którym Jezus powiedział, że lepiej, by się taki nigdy nie narodził. A pomimo tego, podzielił się z nim chlebem i winem.

Te fragmenty nie są jednoznaczne

Zanim omówię list do Koryntian, który również porusza tę tematykę (więcej na ten temat w Nowym Testamencie nie ma, nikt więcej o tym już nie pisze) napiszę, jak rozumiem tę sytuację. Te fragmenty z Ewangelii nie są jednoznaczne. W związku z tym dają pole do wielu interpretacji. Każda z interpretacji jest zasadna, o ile mieści się w granicach tego, co napisano. Wszystko, co jest ponad to, co napisano w Biblii, jest już nadinterpretacją, a mówiąc dosłownie – błędem i niezrozumieniem sensu tego, co wydarzyło się podczas wieczerzy paschalnej.

Dobrze by było

W mojej ocenie przekaz tych fragmentów z Ewangelii jest taki – dobrze by było, gdybyście spotykali się na wspólnych posiłkach, celem wspominania śmierci Jezusa, czyli wspominania tego, że Jezus umarł (ciało – chleb) za grzechy (wino – krew). Jeżeli spotkacie się i podzielicie chleb między sobą i wino między sobą – będzie ok (najpełniejszy scenariusz). Jeżeli jednak tego nie zrobicie, to znaczy nie spotkacie się na wspólnym posiłku, podczas którego moglibyście podzielić się między sobą chlebem i winem, ale będziecie się wspólnie spotykali, żeby wspominać śmierć Jezusa, to też będzie ok. Jeżeli dzieląc się chlebem i winem będziecie mówić, że dzielicie się ciałem i krwią Jezusa, to też będzie ok. Ważne, żebyście wspominali to zdarzenie wspólnie, razem.

I to jest sens tej wieczerzy – wspólnota spotyka się, żeby wspominać śmierć Jezusa i konsekwencje śmierci. Jak to sobie wspólnota rozwiąże praktycznie nie ma znaczenia, ale – to istotne – aby to się działo w jakichś rozsądnych ramach, wyznaczonych przez źródłowy tekst chrześcijaństwa, jakim jest Biblia, a w tym konkretnym wypadku Nowy Testament. Jeżeli to wspominanie śmierci Jezusa będzie częścią liturgii – też będzie ok. Nie będzie ok., jeżeli z jakichś powodów ktoś miałby być z niej wyłączony. Tego ten scenariusz nie przewiduje. Nie przewidział wyłączenia Judasza, nie przewiduje wyłączenia nikogo. Kto z jakichś powodów wyłącza kogokolwiek z uczestniczenia i udziału w takim spotkaniu, łącznie z dzieleniem się chlebem i winem, ten nie rozumie czym jest Wieczerza Pańska, czym dla chrześcijaństwa jest śmierć Jezusa.

O tym, jak praktykowano Wieczerzę Pańską, co jest opisane w I liście do Koryntian napiszę już w kolejnym wpisie.

 

Dodaj komentarz