Rozmawiali ze sobą Grażyna z Januszem. Rzecz o pierwszych oznakach zmiany klimatu

Byłem świadkiem tej rozmowy. Grażyny z Januszem. O nowym burmistrzu rozmawiali, a było to w ostatni piątek, między 18:00 a 19:00. Rozmawiali w miejscu publicznym. Piłem z nimi kawę. Było nas tam więcej osób, bo właśnie skończyło się otwarcie pewnej wystawy, o której pisały wszystkie lokalne media. Nie mogło nas tam zabraknąć, a już na pewno Grażyny i Janusza.

W trakcie tego spotkania pojawiały się dość rewolucyjne, publicznie skandowane hasła, np. Krzysztof Jasek na burmistrza albo Krystyna (Pruchniewska) i Marek (Argent) na zasłużonych dla miasta Wschowy. Można więc sobie wyobrazić co to był za nastrój tego wieczora i jakie emocje towarzyszyły wszystkim zebranym. Nie zdziwi więc chyba nikogo, że po zakończonym spotkaniu, kiedy nastał czas na rozmowy w grupach, spotkali się Grażyna z Januszem i rozmawiali o sprawach ważnych.

Zanim przejdę do relacji z rozmowy Janusza i Grażyny, dosłownie kilka zdań poświęcę przyjętej przeze mnie w tym wpisie metodzie używania imion i nazwisk. Otóż w drugim akapicie napisałem o trzech osobach z imienia i nazwiska. A np. o Grażynie i Januszu piszę już anonimowo. Dlaczego? Pewnie takie pytanie się pojawia, dlaczego tak, a nie inaczej. Otóż odpowiedź jest prosta – wypowiedź Krzysztof Jasek na burmistrza oraz Krystyna i Marek na Zasłużonych dla miasta Wschowy zostały użyte publicznie. Wszyscy je słyszeli. Nie są tajemnicą. Nie były wypowiadane gdzieś w kuluarach. Natomiast rozmowa Grażyny i Janusza już tak. To była niepubliczna rozmowa o sprawach publicznych. Stąd w jednym przypadku używam imion i nazwisk, w drugim przeciwnie.

I jeszcze jedna uwaga, zanim przejdę do rozmowy Grażyny z Januszem. Zmieniają się tendencje. Są one widoczne w Internecie, ale również poza nim. Opinia publiczna powoli zaczyna zastanawiać się kto zastąpi obecnego burmistrza za pięć lat. Krzysztof Jasek na burmistrza, taki rodzaj niewinnego żartu, to tylko odzwierciedlenie tego trendu. I nie chodzi oczywiście dzisiaj o konkretną osobę, o panią X, czy pana Y. W komentarzach zamieszczanych na portalach internetowych coraz więcej pojawia się głosów rozczarowania. Pojawia się ich coraz więcej. Z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc. Jeszcze jakiś czas temu, zdarzały się wypowiedzi, które stawały w obronie nowo wybranego burmistrza. Jest ich coraz mniej, a właściwie nie ma ich już prawie wcale. Niewinny żart X czy Y na burmistrza nie wziął się znikąd. To nawet nie chodzi o żart, ale o pewną alternatywę, która w niewinnej formie, wybiega już w przyszłość. I brzmi ona (ta alternatywa) mniej więcej tak: jak Roman zejdzie, to Jerzy będzie dobrym kandydatem na męża.

Powiesz drogi czytelniku, że przesadzam. Możliwe. Nie będę Cię przekonywał przecież. Nic na siłę. Chcę jednak to zaznaczyć: zmienia się tendencja. Nawet jeżeli nie jest ona jeszcze widoczna gołym okiem, to za jakiś czas, jeżeli nic nie ulegnie zmianie, powoli wypełni publiczną przestrzeń.

Dlaczego tendencja się zmienia? Bo Wschowa jest małym miasteczkiem. Tutaj trzeba umieć łączyć wielkie wizje (jeżeli takie się posiada) z bardzo, wydawałoby się, prozaicznymi gestami. Można sprowadzić 6 wielkich firm, które zbudują na obrzeżach Wschowy wielkie fabryki, tak wielkie, że zabraknie w okolicy osób, które miałyby tam pracować. A jednocześnie unikać spotkań z ludźmi, którzy żyją w tym mieście od zawsze. Mieszkali za burmistrzów Żukowskiego, Grabki, Patalas i Antkowiaka. I zawsze robili swoje. Jedni fotografowali, drudzy prowadzili firmy, inni zajmowali się sportem, a pozostali spełniali się w innych formach aktywności. Oni wszyscy od czasu do czasu spotykają się przy jakichś okazjach, wydarzeniach. To oni stanowią jakość tego miasta (jaka by nie była, jakby jej nie oceniać).  Oni wszyscy mają poczucie, że to, co robią, robią dla Wschowy. Nie dla burmistrzów Żukowskiego, Grabki, Patalas, czy Antkowiaka, ale dla Wschowy. Bo, jak wiadomo, burmistrzowie się zmieniają, ale pasje sportowe, kulturalne, zawodowe tych ludzi pozostają. Oni są sercem Wschowy. Można oczywiście zarządzać miastem bez jego serca, ale to tylko oznacza, że nie rozumie się tego miasta. Nawet jeżeli to tylko ospałe, depresyjne miasteczko.

Tendencje zmieniają się z wielu powodów. Mówili o nich również Janusz z Grażyną. Ale, że wpis mi się wydłużył, dygresji w nim pełno, to rozmowę Janusza z Grażyną zamieszczę innym razem. Ale coś jest na rzeczy, zmienia się klimat. Jeszcze nic szczególnego. Mały kamień toczy się z samej góry. Toczy – za dużo powiedziane. Turla się. Jak to kamień.

Dodaj komentarz