3. Tako rzecze Zaratustra: Rodzeństwo Jezusa

W ,,Jezusie ośmieszonym. Eseju apologetycznym i sceptycznym” (esej powstał w latach 80-tych, a wydany w 2014 roku) Leszek Kołakowski zaczyna swój tekst od zdania, że o Jezusie można przeczytać, co tylko się chce. Po czym przytacza różne opinie. Kilka z nich zacytuję: (…) ożenił się z Magdą Magdaleną i miał dzieci. (…) Albo, że był homoseksualistą, a święty Jan Apostoł był jego kochankiem. (…) Albo, że nie miał określonej płci, tylko był jednocześnie mężczyzną i kobietą (a więc, prawdopodobnie, hermafrodytą). Albo, że był istotą bezcielesną.

Kończy tę wyliczankę Kołakowski stwierdzeniem, że przytoczone opinie zupełnie, ale to zupełnie go nie interesują. Ponieważ Kołakowskiego w eseju będzie interesowała obecność Jezusa w europejskiej cywilizacji oraz odpowiedź na pytania: czy nasza kultura przeżyje, jeżeli zapomni Jezusa? Czy wierzymy, że jeśli Jezus zostanie wygnany z naszego świata, ten świat przepadnie? Oraz: Dlaczego potrzebujemy Jezusa?

Na te pytania stara się Kołakowski odpowiedzieć. Jest to esej, którego profesor nigdy nie skończył, został napisany w języku francuskim i wydany po jego śmierci. Nie zmienia to jednak faktu, że spośród wielu zasłyszanych opinii Kołakowski nie wspomina tej, że Jezus miał rodzeństwo, na pewno brata Jakuba, który po śmierci Jezusa stał na czele chrześcijańskiej wspólnoty w Jerozolimie. I że przynajmniej jeden z braci Jezusa – Jakub zrobił karierę po śmierci znanego brata i miał – można by powiedzieć – więcej do powiedzenia niż Piotr, czy Jan, którzy byli częścią jerozolimskiej wspólnoty.

Możliwe, że tej opinii Kołakowski nie przywołuje, bo ostatecznie cytuje te, które są wytworem cywilizacyjnych trendów, które z kolei próbują Jezusa oswoić i nadać mu doraźne, ale ważne cechy, będące wynikiem tego, z czym akurat cywilizacja starała się uporać. Kiedy dominował rasizm, Jezus miał inny kolor skóry, a jak wybuchała rewolucja seksualna, to Jezus stawał się homoseksualistą lub hermafrodytą. Dzisiaj zapewne byłby LGBT+, przynajmniej w Polsce, tylko dlatego że jest to grupa osób, która nie czuje się pełnoprawnymi obywatelami. Tak, jak kiedyś – kobiety, osoby o innym kolorze skóry, czy Żydzi w czasach nazizmu i faszyzmu. Więc poniekąd ta doraźność Jezusa, którą nie jest zainteresowany Kołakowski ma znaczenie. I wbrew pozorom mogłaby stanowić o jego uniwersalności.

Być może fakt posiadania rodzeństwa nie ma wpływu na obecność Jezusa w europejskiej cywilizacji. Chociaż wydaje się, że jego obecność i tak jest frekwencją wtórną, instytucjonalną i przez to jej duchowy, transcendentny wymiar jest zwiotczały i zupełnie nieobecny. W odróżnieniu (na przykład) od obecności Buddy w Indiach, Chinach, Nepalu i innych krajach, również w Europie. Ta różnica jest widoczna nawet w tak powszechnym przekazie, jakim jest popkultura. Awangarda Jezusa w tym wymiarze jest nieobecna, bo zastępuje ją przekaz instytucji. To jest obraz tak przefiltrowany przez racjonalną Europę, że ze spuścizny Jezusa mało co pozostaje poza instytucjonalną, martwą nadinterpretacją jego słów. Spuścizna natomiast Buddy w popkulturze, to zupełnie inny wymiar. Tutaj najczęściej odnosi się wrażenie, że temu, który doznał buddyjskiego oświecenia, można zaufać, bo oświecenie nie jest wynikiem posiadania członkowskiej karty w klubie/partii/kościele, ale indywidualnym, wewnętrznym doświadczeniem człowieka, na tyle głębokim, że raz na zawsze zmienia jego sposób myślenia.

Wracając jednak do Leszka Kołakowskiego. Do jego przywołanych opinii na temat Jezusa, które to opinie przybierają wieloraką i różnorodną postać. Nie ma wątpliwości, że Kołakowski nie interesuje się rodzeństwem Jezusa. I w tym sensie, nadaje temu ogromne znaczenie. Pierwsze z nich jest takie, że czytanie nie rozwija (o tym w następnym tygodniu), drugie znaczenie natomiast sugeruje, że jednak tematyka rodzeństwa Jezusa różni się od  opinii, że Jezus był postacią bezcielesną (o tym wkrótce, tzn. o rodzeństwie już wkrótce, możliwe, że za dwa tygodnie, bo za tydzień będzie o tym, że czytanie nie rozwija).

Dodaj komentarz