10. Słowo na niedzielę: Czy nie lepiej by było, zgodnie z duchem nauczania Jezusa, nawoływać do nawrócenia burmistrzów, dyrektorów jednostek samorządowych, kierowników, pracodawców i kapłanów?

Kazanie: ksiądz proboszcz Krzysztof  Maksymowicz

Miejsce: Kościół pw. św. Jadwigi Królowej

Data/Godzina: 24 marca 2019 rok, godz. 8:00

Czas kazania: 10 minut

Streszczenie:

Fragment z ewangelii Łukasza (zamieszczam poniżej), pierwsza część Dekalogu Krzysztofa Kieślowskiego oraz wiersz księdza Jana Twardowskiego ,,Naucz się dziwić” przywołał ksiądz proboszcz w trakcie kazania. Fragment z Łukasza spuentował ksiądz potrzebą nieustannego nawracania, film Kieślowskiego, to zderzenie racjonalności z tajemnicą, a wiersz Twardowskiego, to próba zwrócenia uwagi, że warto (wypracować w sobie, nauczyć się) przyjąć postawę wobec Boga, która odznacza się nieustannym dziwieniem w dobrym tego słowa znaczeniu. Wspólnota niekoniecznie to potrafi, mówił ksiądz, bo często po mszy zostają przylepione do ławek gumy do żucia, a to znaczy, że wspólnota się nie dziwi, tylko nudzi.

Komentarz:

Za każdym razem, kiedy słyszę w kościele katolickim słowa o potrzebie nawracania się, a są to słowa kierowane do potencjalnych wierzących, to myślę sobie, jak długo można to powtarzać (100, 200, 300 lat?) i jaki to efekt wywołuje u słuchaczy?  Czy te słowa jeszcze mają jakieś znaczenie? Czy jeszcze jakaś treść się za nimi kryje? Czy też, co wydaje mi się bliższe prawdzie, uczestnicy umówili się, że jedna strona będzie z ambony nawoływać do nawrócenia, a druga strona będzie słuchać nawoływania do nawrócenia, po czym wszyscy rozejdą się do domów i za tydzień umowa ponownie zacznie obowiązywać. Ktoś inny lub ta sama osoba powie: nawracajcie się, ta sama grupa osób lub w trochę zmienionym składzie, wysłucha o tym, żeby się nawracać.

Czy nie lepiej by było, zgodnie z duchem nauczania Jezusa, nawoływać do nawrócenia burmistrzów, dyrektorów jednostek samorządowych, kierowników, pracodawców, kapłanów? Bo do nich mówił Jezus. Kiedy zaczął nauczać, nie nakładał ciężarów na osoby, które były mobbingowane w pracy, lekceważone, wykorzystywane ze względu na swoją konstrukcję psychologiczną, nie mówił do nadwrażliwych – nawróćcie się, bo inaczej wszyscy zginiecie, jak Ci, którzy zginęli w World Trade Center. Przeciwnie. Słowa kierował przede wszystkich do tamtejszego establishmentu, który wydawał mu się syty, najedzony, zamożny, który w świecie, jaki zastał, trzymał władzę w swoich rękach. Do nich mówił: nawróćcie się.

Ten, który jest poniewierany w pracy, mobbingowany, lekceważony słyszy, że ma się nawrócić. Nieustannie to do niego dociera. Tydzień w tydzień, a może nawet dzień w dzień. Nie dosyć, że przechodzi jakiś koszmar w życiu prywatnym, zawodowym, to kościół mu oferuje to samo. Nawróć się człowieku. A niby dlaczego? Czy nie mówił Jezus, że właśnie ci, nadwrażliwi, najsłabsi, najmniejsi w kategoriach tego świata, będą najważniejsi w jego królestwie, które kiedyś nadejdzie, chociaż nikt nie wie, kiedy to się stanie. I czy nie nauczał Jezus, że Królestwo Niebieskie, które głosił nie jest odzwierciedleniem hierarchii ustalonej tutaj, na ziemi. Nie burmistrzowie, dyrektorzy, kierownicy, kapłani, pracodawcy itp. będą w tym królestwie najważniejsi, tylko Ci, którzy dzisiaj są lekceważeni, niesłyszani, słabi, mobbingowani itd. To do nich należy królestwo i to dla nich przede wszystkim jest dobra nowina.

Nawoływanie Jezusa do nawrócenia było i nadal jest wymierzone przede wszystkim w hierarchię świata, ale również w lokalną hierarchię, w jej establishment. W tych, którzy najgłośniej krzyczą, w tych, którzy mobbingują, w liderów małych i dużych środowisk, itd. To do nich mówi Jezus: nawróćcie się, to znaczy – zmieńcie myślenie. Do pozostałych mówi co innego. Że kiedyś te hierarchie przeminą, przemoc werbalna i fizyczna przeminie, przeminie też lekceważenie i manipulowanie, przeminą plotki, które wyrządzają krzywdę tym, o których się plotkuje. Ten świat kiedyś przeminie. I w innym świecie, tym, o którym mówił Jezus, będzie odwrotnie. To jest ewangelia.

(Łk 13, 1-9)
W tym czasie przyszli jacyś ludzie i donieśli Jezusowi o Galilejczykach, których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar. Jezus im odpowiedział: „Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami niż inni mieszkańcy Galilei, iż to ucierpieli? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy podobnie zginiecie. Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jeruzalem? Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”. I opowiedział im następującą przypowieść: „Pewien człowiek miał zasadzony w swojej winnicy figowiec; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: „Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym figowcu, a nie znajduję. Wytnij go, po co jeszcze ziemię wyjaławia?” Lecz on mu odpowiedział: „Panie, jeszcze na ten rok go pozostaw, aż okopię go i obłożę nawozem; i może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz go wyciąć”.

Dodaj komentarz