13. Słowo na niedzielę: Zawieszenie moralności nazywa się łaską

Zależało mi na tym, żeby ten tekst opublikować w Wielkanoc, bo podejmuje większość religijnych wątków, obecnych w katolickiej tradycji. Nie zdążyłem.

***

Judaistyczna księga Rodzaju, czyli pierwsza księga Starego Testamentu opisuje moment stworzenia świata, a potem człowieka, mężczyznę i kobietę. Do człowieka Bóg mówi, żeby nie spożywał z drzewa poznania dobra i zła. Do momentu zerwania zakazanego owocu istnieje czas na ziemi, który w nowożytności Jezus nazywa początkiem.  Wspomina o tym w rozmowie z faryzeuszami, rozmowie opisanej w 19 rozdziale ewangelii Mateusza. Dyskusja dotyczy małżeństwa, a Jezus tłumaczy, że ich prawo, prawo Mojżeszowe w zakresie traktowania kobiet, różni się od tego, jak pierwotnie wyglądały relacje między mężczyzną, a kobietą. Tę różnicę określa zwrotem: na początku tak nie było.  Zanim zerwali z drzewa poznania, relacje między mężczyzną, a kobietą wyglądały inaczej. Nie mówi, jak wyglądały. Jedyne co wiemy ze starożytnego tekstu, że byli nadzy i się siebie nie wstydzili. W tej samej rozmowie, opisanej w ewangelii Mateusza Jezus porzuca wątek ,,na początku tak nie było” i odnosi się już jedynie do prawa mojżeszowego, tłumacząc swój punkt widzenia, radykalizuje prawo mojżeszowe. Oddalona kobieta/żona nie może zostać niczyją żoną, a mężczyzna, który oddalił żonę, nie może innej oddalonej kobiety/żony wziąć sobie za żonę.

Podobna sytuacja ma miejsce, kiedy faryzeusze i uczeni w piśmie przyprowadzają kobietę, która według prawa mojżeszowego z powodu prostytucji powinna być ukamienowana. I Jezus znowu mówi to samo: na początku tak nie było, ale innymi słowy. Kto z was jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem. Tekst ewangelii mówi, że nikt taki się nie znalazł, a prawo mojżeszowe znowu stało się bezużyteczne. Historia się powtarza, jakby Jezus mówił: Mojżesz kazał wam kamienować, ale na początku tak nie było. Ale można jeszcze inaczej tę wypowiedź rozpisać: Mojżesz kazał wam kamienować, bo żyjecie w czasach, w których dysponujecie rozróżnieniem. Widzicie dobro i zło, a zło rozstrzygacie w kategoriach winy i kary. Gdybyście nie dysponowali tym rozróżnieniem, to Mojżesz nie kazałby wam kamienować kobiety. Nie wiedzielibyście, że coś jest dobre, a coś jest złe. A że znacie takie rozróżnienie, to Mojżesz powiedział: ukamienować. Ale na początku tak nie było.

Uprawnione jest podejrzenie, że w myśl tej zasady na początku nie było takiego problemu, bo nie istniało rozróżnienie na dobro i zło, nie istniały kategorie moralne. A skoro nie istniały, nie było winy, nie było też kary.

Nie sposób oczywiście wyciągnąć z tego wniosku, który w pewien sposób się narzuca i wydaje się logiczny, że w takim razie każda czynność w czasie, który Jezus nazywa ,,na początku tak nie było” była neutralna i w żaden sposób nie była nacechowana dobrem czy złem, a zatem również winą i karą. Mogłoby z tego wynikać, że teoretycznie zło (według nazewnictwa, która pojawia się po spożyciu z drzewa poznania) było tam obecne, ale że nie było znane (przed spożyciem), nie mogło być tym samym nazwane, nacechowane negatywnie, nie było złem, jakim się stało po zerwaniu owocu. Taki wniosek jest uprawniony, ale czy jest prawdziwy?

Ostatecznie starożytna księga mówi jedynie, że od tego kluczowego momentu, od zerwania owocu z drzewa poznania, pierwsi ludzie zrozumieli, że są nadzy i stali się purytańscy wobec nagości. Nagość zaczęła im przeszkadzać. Można też stan ich wiedzy o sobie samych uprościć – byli sobie bliscy, stali się sobie obcy. Nic ich nie dzieliło, a od tej pory zaczęło ich dzielić.

Jest jeszcze jeden aspekt, który należałoby uwzględnić, ponieważ wynikałoby z tego, że wraz z pojawieniem się moralności, kategorii dobra i zła w relacje międzyludzkie wprowadzone zostały takie antagonizmy, jak obcość, podejrzliwość, wstyd, wrogość, podział, itp.. I znowu na pierwszy rzut oka uprawnione jest myślenie, że tylko brak tych kategorii umożliwia wyobrażenie sobie innego świata. Jeżeli zło (w moralnym ujęciu) nie zostanie nazwane złem, a dobro (w moralnym ujęciu) nie zostanie nazwane dobrem, nie będzie antagonizmów, wyobcowania, podejrzliwości, wstydu, wrogości i podziałów. Taką optykę proponuje zresztą Jezus, kiedy powołuje się na określenie ,,na początku tak nie było”, zawieszając tym samym moralność. Na chwilę oczywiście, by zaraz do niej wrócić. Do prostytutki, którą chciano ukamienować mówi: i ja cię nie potępiam. Idź (…) – do tego momentu rezygnuje z ówczesnej moralności. Nie ma kary, chociaż prawo mojżeszowe przewidywało radykalne konsekwencje za prostytucję. Ale kończy to zdanie, mówiąc: (…) nie grzesz więcej.  Czyli i trzymaj się moralności, więcej nie wykraczaj poza jej granice,

Ostatecznie zawieszenie moralności nazywa się w biblii łaską, a za początek cywilizacji uznaje się moment, w którym moralność jawi się jako problem.

Dodaj komentarz