Iglo, czyli były wiceburmistrz ma na łączach prezesa Realu Madryt

Po wygranym meczu Polski z Belgią (3:2) na Mistrzostwa Europy U21, rozgrywanych we Włoszech, zajrzałem na kanał Romana Kołtonia Prawda Futbolu. Roman Kołtoń z Mateuszem Borkiem w jakiejś odjechanej włoskiej knajpie robili live i na żywo rozmawiali o tym, co się wydarzyło na boisku i wystawiali oceny poszczególnym piłkarzom. Zresztą, co to była za noc w tej knajpie, w którymś momencie przechodzi obok Wojciech Gąsowski (ten od piosenki, Gdzie się podziały tamte prywatki) i mówi do dziennikarzy, panowie, chodźcie do nas, mamy lekkie przekąski, zjedźcie coś, a nie tak pracujecie przez cały boży dzień. W każdym razie aż przyjemnie było ich słuchać i oglądać.

Tak na marginesie szalenie lubię kanał Kołtonia Prawda Futbolu. Dziennikarz Polsatu, często powtarza, że jest pasjonatem futbolu, który dla pasjonatów futbolu, pasjonat dla pasjonatów, relacjonuje, omawia, porusza wszystkie najpilniejsze sprawy futbolowego świata. Nie ma tutaj żadnej kreacji, PR, nadymania się, cwaniactwa itp., widać zawsze serce u tego dziennikarza i ogromną wiedzę. Potrafi stawiać ciekawe tezy, nie boi się poruszać trudnych tematów. No jednym słowem czuje się ogromną pasję. Rzadko spotykam tego rodzaju audycje np. o literaturze, z takimi prowadzącymi, wolę już Kołtonia, niż nadęte prawdy literatury. Bo – kończąc ten wątek – w życiu trzeba mieć do czegoś serce, nie warto być nijakim, lepiej być zimnym lub gorącym, bo letni, jak mówi mądra księga, zostaną wypluci, a w dosłownym tłumaczeniu, wyrzygani. Mało tego, literatura nikogo nie zbawi, religia również, katolicka, prawosławna, czy protestancka, nie uczyni tego też ekonomia, czy jakakolwiek inna dziedzina życia, jeżeli nie ma tego czegoś, serca, nie egzaltacji, bo to jest często mylone, serca, a potem wiedzy.

Myślę, że jak ktoś ma serce do sadzenia pietruszki i potrafi o tym opowiadać w sposób porywający tłumy, to po prostu zbawienie ma w kieszeni, posługując się religijnym językiem. Kołtoń to ma, a na przykład księża ze wschowskich parafii tego nie mają, burmistrzowie tego miasta, którym się zdawało, że muszą pojawiać się publicznie na wszystkich religijnych imprezach też tego nie mają, tak jak i wszystkie osoby, które z religii katolickiej w tym miasteczku, zrobiły sobie trampolinę do bycia nadczłowiekiem, tym bardziej oni pozbawieni są tego czegoś. Z tego powodu pewnie Kołtoń nie zostanie wypluty, a tamci, cholera wie, co ich czeka (tak pół żartem, pół serio oczywiście, bo to nie moja rzecz rozsądzać kto ewentualnie miałby tego dostąpić, a kto na pewno nie, chociaż katolicyzm uzurpuje sobie prawo do takich wyroków, to dlaczego w lekkiej formie samemu tego nie rozsądzać, nikt przecież tego nie zabronił)

Przywołuję ten materiał po meczu Polska – Belgia, ponieważ w którymś momencie panowie rozmawiają o Kamilu Pestce, wypożyczonym z Cracovii do Chrobrego Głogów. Kamil Pestka zagrał przeciwko Belgii i grał dobre zawody. Chłopak z Głogowa, grający w polskiej 1 lidze, naprawdę nieźle sobie poradził na tle lepiej notowanych przeciwników. W każdym razie jest taki moment, kiedy Borek mówi do Kołtonia:  no i wychodzi Pestka na rynek w Głogowie, jest tam w ogóle rynek, bo nie pamiętam. Na co Kołtoń odpowiada – że nie wie. Może ten Głogów ma jakiś rynek, a może nie, ale sens jest taki, że wypożyczyli z Krakowa Kamila Pestkę do jakiejś wioski i on tam jedyne co może zrobić, to wyjść na rynek, a nie wiadomo, czy tam w ogóle jest coś takiego.

Jak to usłyszałem, to przypomniałem sobie ostatnią sesję Rady Miejskiej we Wschowie i wypowiedź radnej z klubu Nasza Wschowa Nasz Samorząd. Na sesji nie było byłego wiceburmistrza, a radna, powołując się na rozmowę z nim, stwierdziła, że były wiceburmistrz rozmawiał z szefem lokalnej firmy i ten szef nie może uzyskać odpowiedzi od obecnego burmistrza, a czeka na nią już sporo czasu.

Rzeczywiście, kiedy byłem na komisji budżetu, to jeden z przedsiębiorców (nie ten, o którym wspominała radna), związany ze wschowskim konsorcjum, ubiegającym się w przetargu na termomodernizację, narzekał na dostęp do burmistrza, więc pewnie jest w tym coś z prawdy, ale to pozostawiam już bez komentarza. W każdym razie, pamiętam, że jak to usłyszałem, to pomyślałem sobie, och, znowu wiceburmistrz w otoczeniu lokalnego biznesu, znowu ta sama śpiewka, ten sam nudny, zupełnie nie przystający do rzeczywistości marketing polityczny, który ma mieszkańcom utrwalać obraz człowieka, który jeżeli gdzieś się pojawia na horyzoncie, to zawsze w otoczeniu biznesu lub profesorów ekonomii. Niżej nie sięga.

I tak przez analogię, uznałem, że gdyby Cracovia wypożyczyła do Wschowy jakiegoś piłkarza, który cudem grałby dzisiaj podczas Mistrzostw Europy, to zapewne dziennikarz Polsatu, powiedziałby mniej więcej tak: no i wiesz, wychodzi ten piłkarz na wschowski rynek, w mieście, w którym na każdej sesji radna ogłasza, że jej były wiceburmistrz twierdzi, że codziennie odbiera po trzy telefony od prezesa Realu Madryt i ma na łączach prezesa Barcelony, a w soboty Bayernu Monachium, więc atmosfera w tym mieście do gry w piłkę na najwyższym poziomie jest.

Prawdę mówiąc, słysząc te zapewnienia radnej i majestat byłego wice, nie wiem kto zostanie zbawiony, jak tak dalej pójdzie. Chyba tylko Roman Kołtoń i Mateusz Borek, chociaż polecam rewelacyjny wpis Rafała Steca po wygranej seniorów z Izraelem. Wpis, który dowodzi, że można powiedzieć wszystko, nie mówiąc za wiele.

Na koniec dodam, że nie trzeba spotykać się z lokalnym biznesem, żeby mieć coś frapującego i inspirującego do powiedzenia. O tym jestem przekonany, reszta jest do wyplucia. I tego Państwu, w sensie czytelnikom tego bloga, życzę.

 

 

Dodaj komentarz