Jak to się stało, że Malwina Chruścicka już nie pracuje w Urzędzie Miasta i Gminy Wschowa? Wiem, jest kilka osób, które RODO mają w kieszeni i to RODO chodzi na ich pasku i pewnie zadyszki dostaną, widząc, że podaję imię i nazwisko byłego już pełnomocnika ds. profilaktyki i młodzieży – trudno, ciekawe czy w tym wypadku ich rozumienie RODO i tutaj zadziała.
Naprawdę nie ma już nikogo innego z kim można było się pożegnać? Trzeba było Malwinę Chruścicką? Nie można było dyrektora z Gorzowa wypchnąć poza nawias, gada przecież na komisjach rzeczy, które później prostuje pani skarbnik na sesjach, to dlaczego by nie. Daleko ma z Gorzowa, pani Malwina ma zdecydowanie bliżej.
W ogóle jakich my czasów dożyliśmy. Radni chcą zapytać o to, co się dzieje w tym mieście, że Malwina Chruścicka już nie pracuje w UMiG, a w odpowiedzi słyszą mniej więcej coś takiego: ależ proszę państwa, proszę nie używać imienia i nazwiska tego człowieka, tej kobiety, tego pracownika, tylko bez imion i nazwisk, bo nam się zaraz RODO dobierze do skóry, zaraz do nas RODO przyjedzie, zaraz miasto opanują żołnierze RODO.
No bez żartów, a co to, Malwina Chruścicka to pierwszy lepszy urzędnik? To teraz będzie eMCha? Teraz będzie tą panią? Albo Oną, albo nie wiadomo kim? No przecież Malwina Chruścicka, to Malwina Chruścicka. Panią Malwinę miałem okazję poznać na gruncie zawodowym. I proszę mi wierzyć, czy Wschową zarządzał duet Patalas-Czopek, czy obecny trójkąt, pani Malwina zawsze rozmawiała z lokalnymi mediami w sposób profesjonalny. A przecież to tylko mało znaczący odprysk spraw, którymi się zajmowała.
Wiem, powstał ten dokument, który organizuje Urząd miasta na nowo. Super sprawa. Teraz dogonimy Europę dzięki temu dokumentowi. Ale bez Malwiny Chruścickiej? Doganiać Europę? Bo powstał nowy schemat organizacyjny? Bez jej stanowiska? I że szef wszystkich szefów zaproponował osobie, którą schemat organizacyjny nie przewidywał, bo schemat jest tylko dokumentem, który nie ma serca, nerek i płuc, nie ma duszy i ducha, jest jedynie miejscem, wypełnionym literami, które tworzą wyrazy, które z kolei tworzą nazwy stanowisk, więc na bazie tego dokumentu powstał inny pomysł na panią Malwinę, a pani Malwina tego pomysłu nie zaakceptowała. Wow. Super sprawa z tym brakiem akceptacji. Też bym nie zaakceptował. Pani Malwino, niech pani przyjedzie do nas na kawę, herbatę, wodę. Nie mamy takich dokumentów przy sobie, które panią wykluczają. My mamy i serce, i nerki, może nie mamy głowy do pieniędzy, ale mamy lodówkę, która działa.
Więc takie czasy nastały?. Że nie dosyć, że biurokratyczne schematy, rodem z Kafki i Orwella, decydują o ludziach z krwi i kości, to jeszcze nie można o nich mówić, bo RODO? Bez żartów. Tzn., wiem, wszyscy jesteśmy wykolejeni, bez uczuć i empatii, ale czasami robi się jakieś wyjątki, czasami chyba coś w człowieku się dusi, czy już się nic nie dusi? Może się nie dusi, cholera wie. Wschowa przecież może być miastem, które pomimo tego, że się dusi, będzie cierpliwie powtarzać, że nic takiego nie ma miejsca.
No nic mnie tutaj nie przekonuje. Żeby aż tak? Żeby schemat organizacyjny wygrał z Malwiną Chruścicką? I jednocześnie wygrał ze wszystkimi, którzy jeszcze jako tako dychają w tym mieście? Aż strach pomyśleć, jakie jeszcze dokumenty można wyprodukować. Najlepszym chyba dokumentem w związku z tym, byłaby biała, niezapisana kartka. Wystarczyłoby ją opublikować na oficjalnej stronie miasta i tyle. I niech ktoś podskoczy. Niech ktoś coś zakwestionuje. Się nie da. A bezduszna maszyna niezbrukana atramentem, biała, jak białe są ściany w domach bez klamek, będzie rosnąć w siłę i nikt już więcej nie poda żadnego imienia i nazwiska, wszyscy się utopimy w tym krystalicznie czystym oceanie białych kartek bez serca i nerek.