Wszystkie możliwe tłumy ciągną tutaj

Na placu zabaw od dwóch tygodni wzmożony ruch, jakiego jeszcze nie widziałem. Znajomi, których okna wychodzą na plac również takiego ruchu nie widzieli. Ktoś nawet powiedział, że nie ma już w mieście miejsca, gdzie można by pójść, więc wszystkie możliwe tłumy ciągną tutaj, na koniec Wschowy. Ponoć tak będzie wyglądała apokalipsa, że będą tłumy ciągnąć w poszukiwaniu jakiejś arki, która by ich uratowała przed tym, co nieuchronne. Być może nawet już teraz, wbrew sobie, tłumy tutaj ciągną, wbrew rozkładom dnia i wszelkim innym intuicjom, aby się przygotować, by nie popadać w nadmierną melancholię w niespiesznym oczekiwaniu tego, co być musi.

Może bym tego nie zauważył, tego wzmożonego ruchu, ale kontuzja kolana, która trafiła mi się przypadkiem, sprawiła, że wyjrzałem przez okno, a tam ruch taki, jakiego świat na tym placu nie widział. Więcej jest dzieci niż dorosłych, zwierzęta nawet zaczęły się pojawiać po latach posuchy, teraz są to tylko koty i psy, ale plac powoli ewoluuje, żeby przyjąć inne stworzenia boże i nie-boże, Słychać przy tym specyficzny szum, który wytwarza tłum w oczekiwaniu na to, co przyjść musi.

Dla każdego będzie to coś innego. Dla jednych wygrana PiS, dla innych zwycięstwo trzech bloków opozycyjnych, dla jeszcze innych koalicja PSL i Kukiz’15 poza burtą placu, a dla pozostałych jesienny powrót Marka Kuchcińskiego na fotel marszałka Sejmu. Cokolwiek jednak się nie wydarzy, wiem już, że plac zabaw będzie się zapełniał, pojawią się języki, których nie rozumiem i gesty, których nie znam, będzie więcej szumu, a mniej ciszy, a potem ona nadciągnie, apokalipsa i wszyscy popadną w zadumę, że tyle osób mogło się zmieścić na tym, bądź co bądź, niewielkim placu, na skraju miasta, i że wszyscy oni zdążyli się uratować przed tym, przed czym uratować się nie sposób.

I dopiero wtedy plac wróci na swoje własne tory. Szum ustanie, a tłumy przestaną nadciągać. Wszyscy się rozejdą i będzie cicho, albo będzie cicho, bo nam to, co nadciąga, skalpelem precyzyjnie poodcina małżowiny uszne. I będziemy w oknach machać do siebie w świecie postapokaliptycznym, chyba, że nam też ręce odetną, to będziemy mrugać przynajmniej, a kto lepszego wzroku, ten to mrugnięcie dostrzeże.

1 Comment

Dodaj komentarz