Słyszałem ostatnio Patryka Vegę u Jacka Żakowskiego w poranku Tokfm i widziałem w Onet Rano, jak jeździł z Jarosławem Kuźniarem po ulicach Warszawy. Panowie zaprosili reżysera do swoich programów chyba dlatego, że robi film o politykach, a Żakowskiemu i Kuźniarowi pewnie wydaje się, że będzie to obraz – nieważne jaki, ważne o czym – wymierzony w polityków Prawa i Sprawiedliwości. Mogą przecież tak myśleć, bo od samego początku twórca Pitbulla dawał do zrozumienia, kręcąc marketingowe lody, że film nie jest na rękę rządzącym. Jeszcze nikt filmu nie widział, a już sam Jarosław Kaczyński się wypowiadał na jego temat, a wszyscy wiedzą, że Jarosław Kaczyński wypowiada się w ostateczności i byle czego nie komentuje.
Sam Vega, który do tej pory nie przyciągnął swoimi filmami takiej liczby widzów, jak film Kler Smarzowskiego, odgraża się, że jest facetem i już przed premierą swojego filmu pobił Kler na łeb, na szyję. Marzy mu się pobić rekord frekwencyjny Kleru, bo prawdę mówiąc, Vega myśli tymi samymi kategoriami, co jego zdolniejszy brat reżyser Smarzowski. Smarzowski jest wyrafinowany, a Vega nie. Można by powiedzieć, że ten pierwszy reprezentuje dzisiejszy lewicowo-liberalny sposób myślenia, a Vega konserwatywny, przaśny i ludowy. Obaj w swoich filmach mówią mniej więcej o tym samym tylko ze względu na elektorat/publiczność stosują inne narzędzia. Są do siebie podobni, chociaż na pierwszy rzut oka wszystko ich dzieli (kiedyś to dokładnie omówię, ale póki co, nie mam na to czasu).
W związku z tym Vega przy okazji swojego obrazu wykorzystał do promocji filmu, którego jeszcze nikt nie widział, takie osoby, jak Kaczyński, Pawłowicz, Misiewicz, Żakowski i Kuźniar oraz wiele innych osób, o których nie wiem, bo nie mam czasu, żeby to wszystko śledzić i rejestrować.
Jakiś czas temu lubiany i szanowany przeze mnie Tomasz Raczek ukuł opinię, że filmy Vegi są tak złe, jak filmy Barei pod wieloma względami, ale publiczność te filmy kupuje i w żaden sposób nie należy zdaniem Raczka, lekceważyć tego reżysera (ciekawe kto przewidział po jego kinowym Pitbullu sprzed 14 lat, że ten reżyser pójdzie w tym, a nie innym kierunku). No i swoją drogą to ciekawe, że obecnie publicyści z liberalno-lewicowej strony chwalą zalety Vegi, pomimo tego, że jego marketing wzorowany jest na PR Prawa i Sprawiedliwości. A jeżeli nie jest wzorowany, to niczym się nie różni.
Zdaniem Raczka reżyser Vega stworzył swój własny, rozpoznawalny język filmu, którym w doskonały sposób komunikuje się z polską publicznością. Może i tak jest, ale odnoszę takie wrażenie, kiedy słucham Patryka Vegi, że światem filmu zaczęły rządzić te same mechanizmy, co światem polityki. A sam Patryk Vega mówi o swojej publiczności, to samo, co PiS o swoich wyborcach. Ponoć reżyser wydaje duże pieniądze, żeby dowiedzieć się, czego chcą Polacy i on im to daje. Swoją drogą, jakbym słyszał Rogera Aliesa, twórcę konserwatywnego kanału Fox News, granego przez Russela Crowe’a w serialu ,,Na cały głos”
Nie wiem o czym będzie nowy film Patryka Vegi, poza tym, że o politykach. Podejrzewam jednak – udowodnienie tej tezy wymagałoby sporo czasu, a póki co, tego czasu nie mam – że to Prawo i Sprawiedliwość natchnęło Patryka Vegę do robienia takich a nie innych filmów (jego sukcesy frekwencyjne zaczęły się na dobre za czasów rządów PiS) i że właśnie w elektorat tej partii Vega celuje. Szkoda, że tego nie rozumie Żakowski, ani Kuźniar.