Jest prawdziwe, chociaż brzmi fałszywie

Jedna ze znanych mi osób, uznała, że w pewnej spółce skarbu państwa, w której zresztą pracuje,  popyta, czy gdzieś tam nie szukają do pracy i okazało się, że szukają. Szukają, ale na to stanowisko niepotrzebny im jest człowiek z wyższym wykształceniem, bo tacy – że tak się wyrażę – filozofują niepotrzebnie. Pewnie tak jest, że w miejscu, gdzie wyższe wykształcenie do niczego nie służy, może ono być w sumie obciążeniem i niepotrzebnie generować jakieś sytuacje, których nikt sobie nie życzy.

***

A np. Ursula K. Le Guin nie miała nigdy prawa jazdy. Za to Lech Janerka taki dokument zdobył w 55 roku życia (ewentualnie plus minus dwa lata). A matka lub ojciec Ursuli K. Le Guin debiutował/a książką, mając 50 wiosen (śmiech z offu, słyszałem go w jednej z audycji).

***

Rynek pracy w Polsce jest głęboko rasistowski, ale o tym nikt nie wie. Nikt tego też nie powie, nawet jeżeli ma takie podejrzenia, bo gospodarka tak nam goni, bezrobocie tak niskie, chmury tak głębokie, a słońce tak wyraziste, że szkoda czasu na intuicje o rynku pracy.  Praca zresztą leży na ulicy, wystarczy po nią sięgnąć, jak po pieniądze. Nic się nie przenika, chociaż kiedyś myślałem, że światy się przenikają, ale to tylko teoretyczne złudzenie. Dominuje hetero normatywność. Albo jesteś taki, jak my: głupi, mądry, bystry lub nijaki, albo nie ma dla ciebie miejsca. Więc mój drogi albo się podporządkujesz, albo nie masz tutaj czego szukać.

***

Miałem taką rozmowę. Och, mówię, mamo, tato, bracie, siostro, umrę, jak nie znajdę bratniej duszy. Mogę być wszędzie, ale bez bratniej duszy, umrę, umieram, to jak wypisanie klepsydry z wyprzedzeniem, nie bądź nierozsądny i wypisz tę klepsydrę, i przestań, bo ja to już wiem, dawno o tym wiedziałem. Ale, że nie ma bratnich dusz, to zupełnie inna opowieść, której się nie opowiada na co dzień.

***

Ursula K. Le Guin zdobywa Nebule i te inne nagrody w wieku 40 lat. W jednym z wywiadów dla polskiej prasy, który ukazał się pod koniec jej życia, mówi, że nie mogła być kimś innym, niż była. Taki truizm. Pewnie można o tym przeczytać w jakiejś psychologicznej książce za pięć złotych w Biedronce lub u De Mello. Świat takimi truizmami stoi. Bądź sobą. W rasistowskim świecie, w faszystowskim świecie bądź sobą. Nikt nie dodaje, że różnie z tym później bywa. Ale w ustach Ursuli K. Le Guin ma ten pozorny truizm zupełnie inne znaczenie. Jest prawdziwe, chociaż brzmi fałszywie.

***

Żeby nie oderwać się od społeczności, trzeba depresji, żeby się nie oderwać. Tak mówią o Ursuli K. Le Guin.

***

a w następnej odsłonie odniosę się do zapewnień, że wybór neoliberała Wadima Tyszkiewicza do Senatu jest prosty dla wschowskiego regionu. Nie jest prosty i nie jest oczywisty, a sugerowanie tego, że to naturalny wybór przez pracownika wschowskiego samorządu wykracza poza samorządowe standardy. Wiem, standardów już nie ma. Trudno.

2 Comments

Dodaj komentarz