Na odległych polach. Dramat w jednym akcie

Kiedyś mówiło się przy okazji niecodziennych wizyt, że ktoś ważny zawitał pod skromne, wiejskie strzechy, albo, że za sprawą jakiegoś wydarzenia, przemówienia, zrobiło się po światowemu, w sensie dostojnie, uroczyście i odświętnie.

Tego samego chyba doświadczyli mieszkańcy Olbrachcic, kiedy tydzień temu w ich miejscowości, pojawili się przedstawiciele Urzędu Marszałkowskiego wraz z senatorem RP. Nie zwróciłbym może na to szczególnej uwagi, chociaż był to moment dla mieszkańców ważny, a może nawet historyczny. Moją uwagę przykuło jednak co innego. A mianowicie komentarze na lokalnym portalu, że Olek sobie nie poradził ponoć w roli specjalisty ds. mediów. Olek jest moim byłym, redakcyjnym kolegą, więc odtworzyłem sobie wczoraj wieczorem materiał video, żeby zobaczyć, czego tam się znowu czepiają komentatorzy na Zw.pl i muszę przyznać, że nie ma się czego czepiać. Naprawdę. Ładnie wszyscy goście zostali zaprezentowani z imienia i nazwiska, wymieniono ich funkcje, jakie obecnie posiadają w swoim cv, wszystko to bez kartki, z głowy, chwilami spontanicznie, nawet, kiedy okazało się, ze nastąpiła jakaś drobna pomyłka, Olek to natychmiast skorygował.

Na co innego jednak zwróciłem uwagę, oglądając tę relację, bo miałem wrażenie, że oglądam spektakl. Proszę mi wierzyć, mogłem odnieść takie wrażenie, ponieważ w przeciągu trzech tygodni, miałem przyjemność dwukrotnie obejrzeć we Wschowie propozycje głogowskiego teatru w oparciu o dwa dramaty Tadeusza Różewicza, raz – wschowskiego teatru na podstawie Dziadów Adama Mickiewicza i kazania Valeriusa Herbergera. Te trzy spektakle widziałem w plenerze. Teraz – może z rozpędu, a może jednak nie – miałem wrażenie, że oglądam spektakl w koprodukcji zielonogórsko-wschowskiej, również w plenerze, również w oparciu o tekst, którym była spisana umowa, dotycząca wykonania remontu drogi w Olbrachcicach i w oparciu o tekst  umowy, która jeszcze nie została spisana, ale pewnie w wkrótce spisana będzie, związana z budową chodnika w Łęgoniu.

Oczywiście nie ma co porównywać Różewicza, Mickiewicza, Herbergera z tekstem umowy podpisanej między Zarządem Dróg Wojewódzkich a wykonawcą tej inwestycji.

Tekstu umowy nikt jeszcze nie widział w odróżnieniu od tekstów Różewicza, Mickiewicza i Herbergera, dlatego pozwolę sobie, w oparciu o to, co zobaczyłem w lokalnych mediach, odtworzyć, przynajmniej spróbować odtworzyć ten tekst i przedstawić go czytelnikom. Oto on:

Teatr: Nowe Opinie

Tytuł: Na odległych polach (dramat w jednym akcie)

Występują: Chór, Senator, Marszałek, Dyrektor, Burmistrz, Sołtys, Głos z offu

Miejsce: Gdzieś w województwie lubuskim

Na podstawie: Umowa podpisana. Będzie remont drogi i chodnik

Akt I (i ostatni)

Chór: Gadajcież, gadajcież, z czym żeście tu przybyli?

Senator: Byłem ja tu u was w czerwcu, a już ci jest wrzesień. Ile to miesięcy, ten tylko się dowie, kto bystry i kto zliczyć umie i giętki jest w mowie.

Chór: Gadajcież, gadajcież, z czym żeście tu przybyli?

Marszałek: Przybyłem ja z tą oto mapą, wielkiej mej krainy, was w niej odnalazłem, toż to prawie Chiny…

(pauza, głębokie zamyślenie, zmrużenie oczu)

Chór: Gadajcież, gadajcież z czym żeście tu przybyli?

Dyrektor: Będą wielkie rzeczy, w tej oto krainie, bośmy na tę mapę wasze wnieśli imię

Chór: Gadajcież, gadajcież z czym żeście tu przybyli?

Burmistrz: Ej no, senatorze, ileś ty razy już w naszych progach gościł?

Senator (z offu): Cztery będzie. Niech mnie kto poprawi, jeżeli się mylę

Burmistrz: A więc cztery razy, toż to prawda goła, zaprzeczyć temu już nikt z nas nie zdoła

Chór: Gadajcież, gadajcież, z czym żeście tu przybyli?

Sołtys: Znam ja abecadła prawa rozmaite, wiem, że po ,,a”, są inne litery, nie mniej znamienite

Chór: Gadajcież, gadajcież, z czym żeście tu przybyli?

Głos z offu: A sera tu dajcież, a dajcież i pizze, nie ma to tamto, nie ma to owamto. Znaleźlim was w tej krainie, na odległych polach, już was nie opuścim, ha ha, hejże hola.

Widzowie biją brawo, wstają z krzeseł, kurtyna opada. Koniec.

Ps. Kontakt w sprawie realizacji dramatu: rafal.klan1974@gmail.com

 

 

 

Jedna odpowiedź

  1. Gdzie człowiek, co z mej pieśni całą myśl wysłucha,
    Obejmie okiem wszystkie promienie jej ducha?
    Nieszczęsny, kto dla ludzi głos i język trudzi:
    Język kłamie głosowi, a głos myślom kłamie;
    Myśl z duszy leci bystro, nim się w słowach złamie,
    A słowa myśl pochłoną i tak drżą nad myślą,
    Jak ziemia nad połkniętą, niewidzialną rzeką.
    Z drżenia ziemi czyż ludzie głąb nurtów dociek,
    Gdzie pędzi, czy się domyślą?

    Polubienie

Dodaj odpowiedź do Gioia Anuluj pisanie odpowiedzi

The enchanting psychedelic literature.

Welcome to Psychedelic. Here, we're dedicated to exploring the transformative power and profound insights found within the pages of psychedelic-inspired books and literature.