Lubuskie/Tylewice: Przewaga jednego mandatu, czy remis?

W piątek pojawiła się informacja o tym, że Tylewice do 2023 roku powinny zyskać nową drogę, kanalizację i chodniki wraz ze ścieżką rowerową (ciąg pieszo-rowerowy). Czy w związku z tym każdy z nas jest zobowiązany do tego, żeby lajkować tę informację, a jak ktoś nie chce zalajkować, to przynajmniej nie powinien podnosić głosów krytycznych, bo może spotkać się z opinią, że jest frustratem? Jestem przekonany, że dla każdego przy okazji tej inwestycji jest miejsce. Tak dla osób, których cieszy ta wiadomość, dla tych, którzy tę informację, podają do publicznej wiadomości w formie dziennikarskiego newsu, jak i dla tych, którzy dostrzegają w tej informacji rzeczy, zjawiska, zachowania, które niekoniecznie są zauważane.

Nie ma większego znaczenia

Co by nie mówić – mieszkańcy Tylewic się cieszą i nie ma to dla nich większego znaczenia, czy ta wiadomość została podana do publicznej wiadomości 1 lipca, 4 października, czy 13 lutego. Ważne, że w końcu na tej trasie będzie można bezpiecznie się poruszać. Burmistrz Antkowiak ma powód do dumy i niewątpliwie jest to jego sukces, jeżeli przekonał ZDW i senatora Sługockiego do zwiększenia budżetu na ten remont (pierwotnie miało to być 10 milionów, o czym dyrektor w kwietniu 2019 roku informował w piśmie kierowanym do Jolanty Denesiuk, przewodniczącej Rady Powiatu Wschowskiego).

Waldemar Sługocki podczas tego piątkowego spotkania starał się przekonać zebrane osoby, w tym burmistrza Slawy, że wybory do Sejmu, które odbędą się za tydzień, miały bardzo mały wpływ na ogłoszenie tej wiadomości na 9 dni przed wyborami. Miał na to argumenty. Mianowicie gmina nie posiada takiego potencjału wyborczego, który zapewniłby senatorowi wejście do Sejmu (faktem jest, że burmistrz Antkowiak znacząco zaniżył liczbę osób uprawnionych do głosowania, informując senatora, że to 9 tysięcy, a każde dziecko wie, że jest prawie dwa razy więcej). Sługocki w 2015 roku, startując do Senatu, zdobył ponad 60 tysięcy głosów i w samej Zielonej Górze zdobył ponad 30 tysięcy głosów. Zatem, mówił senator, gdyby chodziło tutaj o wybory, byłby w innym miejscu.

Problemy z argumentacją senatora

Jest z tym argumentem dość poważny problem, ponieważ specyfika wyborów jednomandatowych do Senatu różni się, co zrozumiałe, od wyborów do Sejmu. W jednomandatówkach po pierwsze głosy nie rozchodzą się na pozostałych kandydatów tej samej partii, po drugie jest się jedynym kandydatem partyjnym i zdecydowanie łatwiej zdobyć więcej głosów niż z listy do Sejmu. To pierwsza, taka naturalna uwaga, która mi przychodzi do głowy. Po drugie, kiedy Waldemar Sługocki startował do Sejmu w 2011 roku z ósmej pozycji na liście, zdobył ponad 6 tysięcy głosów w czasach, kiedy PO nie miała z kim przegrać na polskim podwórku. 60 tysięcy, a 6 tysięcy to jednak spora różnica. Czasy się jednak zmieniły i PO nie jest już partią, która w województwie lubuskim wygrywa bez problemu z PiS. Nie. Kiedy w latach prosperity, czyli w 2011 roku PO zdobyło w województwie lubuskim 148 tysięcy i wprowadziło do Sejmu 6 posłów, to w tym czasie PiS miało raptem 72 tysiące i 3 posłów do Sejmu. Cztery lata później, czyli w 2015 roku na PO zagłosowało aż 50 tysięcy wyborców mniej niż cztery lata wcześniej, przez co do Sejmu dostało się 5 posłów, za to PiS, który minimalnie wygrał z PO w 2015 roku, zdobył 25 tysięcy głosów więcej i również miał 5 posłów. Tendencja się zmieniła w 2019 roku w wyborach do Europarlamentu, ale warto pamiętać, że wtedy PO tworzyło dość dużą koalicję, między innymi z SLD i PSL, które w wyborach do Sejmu, które odbędą się za tydzień, pójdą jednak osobno. Wybory w województwie lubuskim ta duża koalicja wygrała z PiS, ale w dwóch powiatach wschowskim i sulęcińskim, PiS wygrał z koalicją. W tych powiatach PiS wygrał również w 2015 roku, tak jak i w powiatach – nowosolskim, żarskim, żagańskim, krośnieńskim i gorzowskim bez miasta Gorzów.

Kto wygra w województwie i co z tym wspólnego ma Wschowa?

Jak wyglądają dzisiaj sondaże w województwie? Ostatni sondaż mówi, że wygra PiS z przewagą nawet 3 procent. Jednak miesiąc temu to Koalicja Obywatelska miała przewagę około 1 procenta w sondażach nad PiS. Warto przypomnieć, że w 2015 PiS w lubuskiem wygrał minimalnie z PO, to było raptem przewaga nieco ponad 200 głosów, a procentowo to była przewaga 0,06%.

Zdaniem ekspertów o tym kto wygra w naszym województwie zdecyduje z jednej strony mobilizacja elektoratu, a z drugiej strony przekonanie tych, którzy się wahają lub nie chcą brać udziału w wyborach.

Czy zatem przyjazd Waldemara Sługockiego i pieniądze na drogę w Tylewicach mają znaczenie wyborcze? Mogą mieć kolosalne znaczenie, jeżeli udałoby się we Wschowie przekonać chociażby tych 200 nowych wyborców do siebie. Przede wszystkim dlatego, że w powiecie, jak i w samej gminie od 2015 roku wygrywa PiS, zatem KO ma o co walczyć, tak, jak i w innych powiatach, gdzie ich wynik był gorszy od największego konkurenta. Czy te zabiegi mogą się przełożyć na liczbę zdobytych mandatów? Wątpliwe. Województwo lubuskie ma 12 mandatów do wzięcia. Prawdopodobnie podział mandatów między PiS, a KO będzie podobny, jak w 2015 roku i obie partie zdobędą po 5 mandatów, chociaż są też i takie obliczenia, że wezmą po 6 mandatów, wtedy trzecia w sondażach lewica nie zdobyłaby żadnego mandatu z lubuskiego. Niewykluczone, że jednak któryś z dwóch liderów sondaży weźmie jednak o jeden mandat więcej, ale żeby tak się stało, trzeba się jeszcze postarać.

Szósty umysł, szósty mandat

Jarosław Kaczyński na konwencji w Zielonej Górze wspominał o tym, że warto powalczyć o ten szósty, a nawet siódmy mandat. Myślę, że na tym właśnie tak jednej, jak i drugiej partii zależy. Na tym szóstym mandacie, bo o siódmym raczej nie ma mowy. Jeden mandat więcej niż w 2015 roku to dla PiS przybliżanie się do tego, aby samodzielnie rządzić w Sejmie, dla PO to z kolei jedna z cegiełek, która mogłaby przyczynić się do odebrania w Sejmie partii Kaczyńskiego większości. Oczywiście takie sytuacje musiałyby wydarzyć się też w pozostałych okręgach. Jeden, dwa mandaty więcej w porównaniu z 2015 rokiem i sytuacja w Sejmie może wyglądać diametralnie różnie w zależności od tego, komu się to uda.

Każdy głos się liczy przy tak wyrównanej walce w województwie lubuskim, dlatego niewykluczone, że ewentualne nowo pozyskane głosy we Wschowie, mogłyby przesądzić o wyniku wyborczym w województwie. Dlaczego by nie? Z tą oczywiście uwagą, że gra w województwie nie idzie o mandat Sługockiego, bo ten zapewne zdobędzie, a raczej o możliwość wygranej lub zdobycie dodatkowego, szóstego mandatu. Warto jednak dodać, że jeżeli nowe głosy we Wschowie mogłyby zdecydować o zwycięstwie w wyborach, to jednak zdobycie szóstego mandatu, wymagałoby od KO dużo większego wysiłku.

Wybory samorządowe w 2023 roku

Decyzja o przyznaniu tak dużej kwoty na remont drogi w Tylewicach zawiera wiele jeszcze innych pęknięć, jak choćby te, że koniec remontu planowany jest dopiero w 2023 roku, a więc w roku, kiedy odbędą się wybory samorządowe.

Bo co można powiedzieć po 4 latach rządów PiS z perspektywy wyborców województwa lubuskiego? Ano tyle, że PiS utrzyma najprawdopodobniej swoją pozycję w województwie, a PO nie uda się wrócić do stanu posiadania z 2011 roku. Jeżeli wygra PiS z przewagą większą niż w 2015 roku, to kto wie, jakie będą nastroje wyborców w 2023. Czy jeszcze samorząd województwa lubuskiego da się obronić przed PiS-em. Stąd już dzisiaj myśli się o wyborach samorządowych, które odbędą się za cztery lata. Wyglądałoby na to, że nie tylko te wybory są brane pod uwagę przez senatora, ale również te za cztery lata.

Dodaj komentarz