Przesyłka z Rzymu – tragikomedia w czterech odsłonach

Watykan, 19 października 2019 r. / VINCENZO PINTO/AFP/East News

Ostatnie dwa miesiące pracowałem nad tekstem dramaturgicznym, inspirowanym – mówiąc najogólniej – Synodem Amazońskim. W sumie nie tyle synodem, co pewnym wydarzeniem, które było szeroko omawiane, ale w dość wąskim, katolickim kręgu.

Otóż najpierw w Ogrodach Watykańskich w ramach dialogu religijnego Indianie pojawili się z drewnianą figurką Pachamamy, inkaską boginią płodności, a potem ktoś kilka rzeźb, przedstawiających brzemienną boginię, wykradł z rzymskiego kościoła Santa Maria In Transpontina i wrzucił do Tybru. Papież Franciszek się zirytował, drewniane figurki ponoć wyłowiono z rzeki i wróciły do kościoła. To zdarzenie, jak i wiele innych decyzji, jakie podjęto podczas Synodu Amazońskiego, spotkały się z falą krytyki tak papieża, jak i kierunku, w jakim zmierza kościół katolicki pod kierunkiem biskupa Rzymu.

,,Przesyłka z Rzymu” (bo taki ma tytuł) jest tekstem, z którym wchodzę w 2020 rok. W jednej ze scen, moi bohaterowie prowadzą taki mniej więcej dialog, cytuję:

MĘŻCZYZNA I: Coś tutaj nie gra

OJCIEC FRANCISZEK: No tak można najkrócej podsumować życie człowieka.

I tego też życzę w Nowym Roku czytelnikom tego bloga, aby jak najczęściej coś tutaj grało, niż nie grało.

Tekst udostępniam w linku poniżej. Być może ktoś z Państwa się skusi i zechce podzielić się opinią. Szczęśliwego, Nowego Roku.

Przesyłka z Rzymu

Dodaj komentarz