Na youtubie dostępne są dwie relacje ze spotkań Bartosza M. Kowalskiego z widzami po seansie jego debiutu fabularnego ,,Plac zabaw”. Prawdę mówiąc, żałuję, że nigdy ten film nie został pokazany we Wschowie, że Tomek Szwarc i jego Twórcze Horyzonty nie zaprosili reżysera na dyskusję po filmie, bo – słuchając wypowiedzi z tych dwóch wspomnianych spotkań z rezyserem, myślę, że to byłoby jedno z ważniejszych spotkań dekady w naszym małym miasteczku (żeby było jasne, nie mam o to żalu do TH).. Niestety nic takiego się nie wydarzyło, a reżyser obecnie pokazał swój nowy film ,,W lesie dziś nie zaśnie nikt” i być może już nigdy nie będzie okazji do spotkania z twórcą po seansie jego debiutu filmowego.
Premiera tego filmu miała miejsce w 2016 roku. To był głośny debiut. Za ten film jedni grozili reżyserowi, że go zabiją (ewentualnie życzyli, żeby jak najszybciej zszedł z tego padołu), inni określali ekipę filmową zwyrodnialcami, inni doceniali warsztat, świetną grę 12-letnich aktorów, a jeszcze inni widzieli w debiucie ślady takich twórców jak Michael Haneke (myślę, że chodziło o takie filmy tego reżysera, jak ,,Siódmy kontynent” i ,,Funny Games”), czy Gus Van Sant (tutaj pewnie głośny ,,Słoń” tego reżysera i pewnie jego ,,Ostatnie dni”, gdzie w sposób dla mnie genialny, odrzucając wszystkie pseudo przebieranki psychologiczne, mierzy się z samobójstwem Kurta Cobaina). Warto też dodać, że odbiór tego filmu kończył się często tak, że przy okazji ostatniej sceny ,,Placu zabaw” część widzów spektakularnie opuszczała salę – tak się stało między innymi na festiwalu w San Sebastian (około 100 osób wyszło przy ponad tysięcznej widowni), podobnie było w Gdyni na Festiwalu Polskich Filmów i podobnie na seansach w innych miejscach, również tam, skąd pochodzą wspomniane przeze mnie youtubowe relacje.