Bartosz Węglarczyk, dziennikarz, kiedyś między innymi korespondent ,,Gazety Wyborczej” w Waszyngtonie, dzisiaj redaktor naczelny Onet.pl, wspominał przy okazji Oscara dla filmu ,,Spotlight”, że pracując w USA, mijał w drodze do pracy mężczyznę, który stał obok kościoła z transparentem, na którym widniało hasło wymierzone w hierarchów kościelnych. Węglarczyk opowiadał, że było to przed wydarzeniami, które zostały później pokazane w głośnym filmie ,,Spotlight”, w którym dziennikarze śledczy pracują nad pedofilią w bostońskim kościele. Węglarczyk jeździł do pracy, mijał dzień w dzień człowieka z transparentem i podobnie, jak większość myślał o nim, że jest jakimś szaleńcem, niespełna rozumu. Nikt się nim nie interesował – opowiadał Węglarczyk – pies z kulawą nogą nie był go ciekaw. Do czasu. Aż okazało się, że to, co mówi, potwierdzili dziennikarze z Bostonu. Wtedy – ludzi z transparentami pod kościołami pojawiło się dużo więcej, a i sami dziennikarze byli zmotywowani, żeby zainteresować się tematem. Nikomu by do głowy nie przyszło, żeby pozwolić sobie na zlekceważenie tego niegdyś ,,niespełna rozumu” mężczyzny, wystającego pod kościołem.
Ten tekst nie jest o pedofilii, a przykład, o którym wspominał w którymś z programów Bartosz Węglarczyk, nieźle chyba ilustruje porządek świata. Polega to na tym, że przyglądamy się pewnym zjawiskom, ludziom, opiniom i wydają się one nam z kosmosu, głupie, infantylne, podszyte złymi intencjami itd., itp. A jednak po jakimś czasie okazuje się, że to, co wydawało się nam mało istotne i marginalne, może być zapowiedzią czegoś, co zrewolucjonizuje lub zapoczątkuje kryzys jakiejś instytucji, zrzuci z piedestału jakichś bohaterów, którzy przy bliższym poznaniu okazują się zaprzeczeniem ideałów, które głosili itd., itp. Samotny mężczyzna z transparentem, gdziekolwiek, dzisiaj wyśmiewany i opluwany, jutro staje się ilustracją efektu domina, której konsekwencji nie sposób przewidzieć. Tak to działa. O tym opowiadał Węglarczyk. A ja chciałbym na coś podobnego zwrócić uwagę (nieźle zacząłem, nieprawdaż?).
A dokładnie na dokument, który pojawił się w lokalnych mediach kilka dni temu, z którego dowiedzieliśmy się, że gmina rozdzieliła środki dla stowarzyszeń i klubów sportowych.
W wolnych chwilach przyglądam się temu dokumentowi. Tak sobie z nudów siedzę i patrzę. I w końcu zrozumiałem dlaczego gmina tak się upierała, żeby zmniejszyć środki dla lokalnych stowarzyszeń. Czemu to miało służyć (nie, uprzedzam, nie będzie o Czas Art.) i gdzie to zmierza. O tym wszystkim napiszę wkrótce, bo z nudów idę teraz gdzie indziej. A w poniedziałek zapraszam na wschowa.news, gdzie pojawi się kolejny odcinek Rozmów o Wschowie, w którym między innymi rozmawiać będziemy o przyznanym wsparciu dla organizacji pozarządowych.