Akcja tej historii wydarzyła się w… a no tak, wydarzyła się w depresyjnym miasteczku. Jest takie miasteczko w Polsce. Polska to taki kraj, który sąsiaduje z innymi krajami i z Morzem Bałtyckim, zwanym przez niektórych Wielkim Morzem Bałtyckim. Są tacy, którzy pilnują, aby w Wielkim Morzu Bałtyckim panowała homogeniczność etniczna ryb…, no tak, ale to inna historia. Wróćmy zatem do depresyjnego miasteczka. Otóż zdarzyło się, że do kierownika Sekcji ,,Wróble” przyszedł ojciec dwuletniego chłopczyka.
– Jest kierownik Sekcji ,,Wróble”?
– Jest
– Gdzie?
– Przed panem stoi.
– To ja do pana.
– Słucham
– Słyszałem…
– To nieprawda, nie mam nic wspólnego z tym, co pan słyszał. Sekcja ,,Wróble” w I wieku przed naszą erą skonstruowała pompę strażacką, a II wieki wcześniej rusztowania. Jak pan tego nie wie, to mogę podrzucić książki, tam wszystko pan o nas znajdzie
– Ja właśnie dlatego tutaj do kierownika, bo i słyszałem, że pompa, no pewnie, że rusztowania, fiu, fiu, kierowniku, złociutki, Toś pan mi z nieba spadł
– Mówi się z Wielkiego Nieba
– Słucham? Gdzie?
– Co gdzie?
– Gdzie się mówi?
– W Sekcji ,,Wróble” mówi się
– A to daj Boże zdrowia. Syna byście mi wzięli na nauki, on pompy panie, to on by składał, rozkładał, uszczeleczki, tego, no wie pan, kierowniku
– Nie rozumiemy się i to bardzo.
– Jak to?
– Pompy i rusztowania to my konstruowaliśmy 2000 lat temu, przeszło 2000 lat. Obecnie kładziemy nacisk na współpracę. Syn lubi malować?
– Jak mało kto, panie kierowniku, by tylko malował.
– To dobrze, bo właśnie szykujemy wielką flagę z napisem Wielkie Niebo i brakuje nam rąk do pracy.
– O, to coś w sam raz dla syna. Syn szczególnie lubi, jak na niebie pojawia się tęcza, żeby kierownik widział, jaką robi wtedy minę, jakby…
– Jaka tęcza? Coś pan? Z rusztowania żeś pan spadł? Na głowę i to bez kasku? Nie ma czegoś takiego jak tęcza. Mówiłem już panu, że mogę książki podrzucić, tam wszystko ma pan jak krowie na rowie. Wielkie Niebo jest szare. A na szarym Wielkim Niebie fruwają szare wróble. Czego pan nie rozumie?
– A mógłby syn… kierowniku (ojciec uśmiecha się życzliwie i błagalnie zarazem) Mógłby syn sobie tak tęczę malować na boku, by se ukucnął i malował, nie przeszkadzałby, grzeczny chłopak jest
– Mógłby, u nas się niczego nie zabrania. Mógłby. Musi pan tylko wiedzieć, że za malowanie tęczy jest u nas mandat w wysokości 5 tysięcy złotych z możliwością rozłożenia na raty, ale tylko na 6 rat.
– 5 tysięcy złotych?
– Dobra, bo widzę, że się nie rozumiemy. To może by w paintball pograł. Lubi paintball?
– Kierowniku, no to jesteśmy w domu. Oczywiście, że lubi paintball. On nic tylko paintball i paintball.
– No i widzi pan i jest coś dla syna. W paintball mogą grać tylko homogeniczni etnicznie. Pana syn jest homogenicznie etniczny?
– To znaczy, panie kierowniku, a nie ma czegoś dla syna, takiego wie pan, jak to dla chłopca, wie pan, no kierowniku, niech pan nie da się prosić.
– Zostaje już tylko współpraca, mógłby w tej sekcji coś może zdziałać.
– Współpraca? A z kim?
– Jak to z kim? Z ONR-em.
– Z ONR-em? A co to jest?
– Nie, nie. Najpierw niech pan poda definicję zwrotu co to jest ONR, wtedy dopiero odpowiem na pytanie.
– Kierowniku, ale czemu to wszystko tak komplikować. Jest sekcja, jest chętny, czego więcej trzeba?
– Pan za dużo zadaje pytań. A to nie w tym rzecz. Na każde pana pytanie tak naprawdę powinienem zapytać o definicję tego o co pan pyta, dopiero wtedy moglibyśmy rozmawiać. Ale robię dla pana wyjątek. Nie pytam o to. A panu ciągle mało. Pan wybaczy, ale mam ważniejsze sprawy na głowie.
(kierownik odwraca się na pięcie, wychodzi. Na scenie stoi ojciec, stoi, stoi, nie nudzi mu się od tego stania, nadal stoi i wtedy nad jego głową pojawia się biała chmurka, jak w memach lub komiksach, a w niej zaskakująca myśl ojca – to może zapiszę syna do towarzystwa gimnastycznego ,,Sokół”, z nazwy też wyglądają na ornitologów – i dopiero wtedy opada kurtyna)
Dodaj komentarz