Pod koniec sierpnia czasu jest mniej
Dwie obce armie już szykują się
I jedna jesienną pętlą wymachuje, przecież wiem
A druga intensywnie szubienicę buduje
Z końcem sierpnia gubię klucze do domu
Na wycieraczce śpię, nie powtarzaj tego nikomu
To takie słabe, gdy sąsiedzi muszą rano
Patrzeć, jak to sierpniowe ciało, jesienne armie pochłaniają
Nie myśl, że nie myślałem, żeby było inaczej, chciałbym, ale to nic nie znaczy
Nie myśl, że jeszcze to się powtórzy, nie powtórzy, sierpień zaraz u jesieni się zadłuży
Sprzeda swoje letnie sukienki bez żadnego targu, a potem nago i z workiem na głowie trafi do łagru
Może gdybyś to chociaż przewidziała, nikt nie mówiłby, że już wtedy znikałaś, razem z sierpniem się rozmieniałaś
Z końcem sierpnia wszystkie długi tracą sens, jesień w sztywnej garsonce spłaci je
Niebo letnim dymem już nie zaciąga się, zaczyna kaszleć, czeka je pewna śmierć
Letnie stopy paraliżuje strach, znowu pęknie na nich, pęknie cały świat
Znowu będziemy mieli w garści siebie, w czterech ścianach, będziemy się tylko, tylko powtarzać